07 kwietnia, 2012

Sny - Janusz Koryl

Autor: Janusz Koryl
Wydawnictwo: Dreams
Ilość stron: 142

„Czarny jak sadza gawron siedział na głowie nieruchomego mężczyzny. Zawzięcie stukał dziobem w twardą skorupę pod warstwą skołtunionych włosów, jakby chciał ją przebić na wylot i sprawdzić, co jest pod spodem. Od czasu do czasu przerywał swoją pilną robotę i donośnym krakaniem obwieszczał, że on tutaj rządzi.”


Janusz Koryl to z wykształcenia polonista. W 1985 roku debiutował zbiorem wierszy Uśmierzanie źródeł. Jest autorem reportaży, poetą, prozaikiem. Wydał kilkanaście książek poetyckich oraz cztery powieści, w tym Sny. Jest to kolejny polski autor, któremu postanowiłam dać szansę i byłam ciekawa jak wypadnie w moich oczach. Jestem świeżo po lekturze i muszę przyznać, że Pan Janusz pozytywnie mnie zaskoczył.

Dynów jest małym, spokojnym miasteczkiem na Podkarpaciu, gdzie dochodzi do całej serii śmiertelnych wypadków. W żadnym z tych przypadków policja nie może odnaleźć sprawcy zdarzenia, a także jego motywu, gdyż umierają osoby spokojne, życzliwe, które nigdy nie miały większych wrogów. Mieszkańcy coraz bardziej się boją, niewiadomo kto będzie następny. Tylko jedna osoba może pomóc w zapobiegnięciu kolejnym wypadkom. Tą osobą jest miejscowy proboszcz, ksiądz Eugeniusz, któremu śnią się przerażające wizje przyszłości. Każdy z tych koszmarów zapisuje w niebieskim zeszycie, który może bardzo pomóc policji w przyszłych śledztwach...

Sny to świetna powieść łącząca w sobie literaturę obyczajową, thriller, kryminał i nutkę horroru. Senne koszmary księdza Eugeniusza zostały opisane bardzo realistycznie, można wręcz poczuć panujące wokół napięcie. Autor szczędzi rozległych opisów miejsc i postaci, a cechy bohaterów ujawniają się już w ich postępowaniu. Książka jest króciutka, bo liczy jedynie sto stron z haczykiem. Nie jest przez to jednak mniej wyczerpująca niż inne powieści tego typu o większej objętości, a wręcz przeciwnie! Przez cały czas coś się dzieje, a czytelnik z zainteresowaniem śledzi akcję, bez cienia znudzenia. Cieszę się, że autor wszystko jasno opisał, a nie starał się tego na siłę przeciągać, bo nie byłoby takiej potrzeby.

Takim głównym bohaterem wokół, którego kręci się cała akcja jest proboszcz parafii, ksiądz Eugeniusz. To on miewa sny, w których widzi te przerażające sceny, które mają się w przyszłości dokonać. Z początku jest mu z tym źle, boi się komukolwiek to wyjawić, aby nie wyjść na człowieka niespełna rozumu, jednak w końcu postanawia współpracować z policją. W tym momencie przechodzi na dalszy plan, a akcja skupia się bardziej na komendantach i tak pozostaje już do końca. Ksiądz Eugeniusz jest człowiekiem racjonalnym, wrażliwym na ludzkie dobro i pomocnym. Bardzo dobrze spełnia się w wykonywanej profesji i jest uznanym członkiem społeczności. Pojawia się więc pytanie, dlaczego właśnie on musi co noc oglądać przerażające sceny śmierci? Sądzę, że Bóg miał do niego na tyle zaufania, aby powierzyć w jego ręce los tych ludzi, ale to tylko takie moje osobiste wynurzenia.

Pozostałe postaci może nie są równie absorbujące, ale są dość ciekawe i przede wszystkim bardzo realistyczne. Łatwo je sobie wyobrazić, urzeczywistnić. Warto zwrócić uwagę na dziennikarzy i ogólnie prasę w widzeniu Koryla. Są to ludzie bezwzględni, którzy zrobią wiele, aby zdobyć pożądane informacje. W prawdziwym życiu nie zawsze tak bywa, ale wszelkiej maści tabloidy i brukowce opierające się tylko o newsy z życia sław często są tak odbierane.

Kolejną rzeczą wartą uwagi jest oprawa graficzna. Pierwsze co rzuca się w oczy, gdy sięga się po książkę to świetnie dobrana okładka. Bardzo przypadły mi do gustu ciemne kolory i tajemniczy, mroczny klimat, a kruk siedzący na literze ma fajne symboliczne znaczenie. Dodatkowo, książeczka jest świetnie wydana. Kartki są odpowiedniej, wygodnej grubości, a czcionka dość duża, więc czytanie nie sprawia żadnego problemu, a jedynie może przysporzyć przyjemności.   

Sny są pierwszą powieścią Janusza Koryla jaką udało mi się przeczytać i po tak udanym pierwszym spotkaniu z twórczością autora, z pewnością sięgnę po kolejne jego książki. Polecam wszystkim bez wyjątku i już zacieram ręce na Ceremonię, która niedawno ukazała się nakładem wydawnictwa Dreams.


Moja ocena: 7/10


Za możliwość zapoznania się z twórczością Janusza Koryla serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dreams!

3 komentarze:

  1. Recenzja bardzo ciekawa i pozytywna. Mimo, że o książce i autorze słyszę pierwszy raz to przy najbliższej okazji z chęcią zapoznam się z twórczością tego Pana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęcająco. Może kiedyś uda mi się przeczytać tą książkę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. A tak, rzeczywiście króciutka, a jeszcze recenzja taka zachęcająca...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz i zapraszam ponownie :)