16 maja, 2012

Ciepłe ciała - Isaac Marion


Recenzja bierze udział w KONKURSIE.
Autor: Isaac Marion
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 308


„Mój przyjaciel, M, mówi, że ironia bycia zombie wynika z tego, że wszystko jest zabawne, ale nie możesz się uśmiechać, bo zgniły ci wargi.” 




Do lektury Ciepłych ciał zachęciła mnie intrygująca, wciąż świeża tematyka zombie. Na dzisiejszym rynku książek młodzieżowych roi się od powieści o wampirach, czy aniołach i choć z chęcią je czytam, bo lubię takie zagadnienia, to od czasu do czasu potrzeba jakiegoś przerywnika, czegoś innego. Ciepłe ciała to pierwsza powieść Isaac'a Marion'a, młodego pisarza, którego książka posiada fanów na całym świecie. Ja sama, po zapoznaniu się z książką, uważam że jak najbardziej zaliczam się do tego grona.

Kim właściwie są zombie? Źródła w internecie informują, że to pojęcie wywodzi się z kultu voodoo, w którym oznacza osobę silnie zniewoloną i nieświadomie wykonującą polecenia osoby kontrolującej ją, najczęściej będąc pod wpływem środków odurzających. Tak było aż do końca lat 60. Później, zombie przedstawiano jako osobę martwą, powstającą z grobu i starającą się zaspokoić żądzę krwi poprzez konsumpcję świeżego ludzkiego mięsa lub mózgu. Gdy byłam małym dzieckiem, zawsze wyobrażałam sobie zombie jako zniszczonego człowieka o zielonkawej skórze i kamiennym spojrzeniu. Ich chód zawsze przypominał mi robota z wyciągniętymi przed siebie rękami, a ich głównym celem było jedzenie ludzkich mózgów. Cóż, tak to jest, kiedy starszy brat uczy cię grać w grę komputerową, w której tak wyglądają postaci, kolokwialnie zwane zombiakami. Cóż, z biegiem czasu moje podejście do tych osobliwych istot się zmieniało, a po lekturze Ciepłych ciał zaczęłam je nawet darzyć sympatią.

R nie ma imienia. Jak każdy zombie nie pamięta niemalże nic ze swojego dawnego życia. Jedyne, co kiedyś błysnęło mu w pamięci to właśnie pierwsza litera jego imienia - litera R. Teraz tak każe siebie nazywać. Jest jeszcze młodym zombie, a jego ciało jest w nadzwyczajnie dobrym stanie. Razem z innymi istotami jego gatunku mieszka na dawnym lotnisku, gdzie spędza większość swojego czasu. Zombie, aby przetrwać, wychodzą z kryjówki i polują na Żywych. Nie jest to dla nich jedynie zaspokojeniem odczuwanego głodu, ale także zbieraniem nowych przeżyć i doświadczeń. Albowiem za każdym razem, gdy zombie przeżuwa mózg ofiary, widzi jej wspomnienia. To jest tak, jakby w głowie wyświetlał mu się film. To zdecydowanie najciekawsza część konsumpcji człowieka. Podczas jednej z wypraw do miasta, R ratuje Julie przed śmiercią z rąk innych zombie. Zabiera dziewczynę do swojej kwatery na lotnisku w celu, jak twierdzi, chronienia jej. Julie jest zagubiona, ma ochotę wracać do domu. Podczas, gdy ona śpi, R powoli zjada mózg jej chłopaka, którego zmuszony był wcześniej skonsumować. Dzięki temu widzi wszystkie jego wspomnienia, a także chwile spędzone z Julie i coraz bardziej zbliża się do dziewczyny.

Często wyobrażamy sobie jak wyglądałby świat za kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Jedne wizje są mniej realistyczne, inne bardziej. W książkach również często mamy do czynienia z tym zagadnieniem. Wyobraźmy sobie więc, że świat opanowały zombie, a my ludzie, chowamy się po różnych schronach i kryjówkach, by uniknąć śmierci. Straszne? Tak wygląda rzeczywistość Julie i innych śmiertelników w świecie przedstawionym przez Isaac'a Marion'a. Mamy do czynienia z lekko już opustoszałym miasteczkiem, gdzie aż strach wyjść samemu na ulicę. Autor barwnie i ciekawie opisał każde miejsce, w którym dzieje się akcja i zbudował świetny mroczny klimat.

Mamy tu do czynienia z wątkiem romantycznym, który przebiega między R i Julie. Mogłoby się wydawać, że to uczucie nie jest na tyle mocne by skłonić śliczną dziewczynę do pokochania martwego już człowieka, żywiącego się ludzkim mięsem. A jednak. Bardzo ważne w tej książce właśnie jest to, że pokazuje nam jak silna jest miłość. Jak mówi jeden piękny fragment Biblii - Miłość [...] wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma [...]. To z pewnością piękne i wartościowe słowa, a autor poprzez czyny i uczucia bohaterów je potwierdza. Dzięki temu, że to uczucie tworzy się pomiędzy dwoma innymi gatunkami, z całkiem innymi charakterami, to jest wyjątkowa. Za ten pięknie ukazany wątek należą się autorowi wyrazy uznania.

Narratorem powieści jest sam R. Uważam to za bardzo dobry zabieg, bo mówi on jedynie pojedynczymi zdaniami, ciężko cokolwiek odczytać z jego twarzy, postawy, więc świetnie, że mamy wzgląd na to co dzieje się w jego wnętrzu. W innym razie nie byłaby to już tak wyrazista postać. Sam w sobie jest nieco zagubionym, ale dobrym chłopakiem, który poznaje co to pierwsza miłość i pragnie swojej zmiany dla ukochanej. Powoli kiełkują w nim prawdziwe ludzkie uczucia i zachowania, a obecność Julie tylko to napędza. Dziewczyna jest śliczną blondynką, o dość zadziornym charakterze. Nie jest jednak pustą nastolatką, która marzy tylko o imprezowaniu, ale przybiera postawę silnej młodej kobiety, która wie czego chce i nad wszystko ceni sobie miłość oraz poczucie bezpieczeństwa. Wszyscy bohaterzy są niezwykle wyraziści, barwni i jedyni w swoim rodzaju. Można zauważyć tu wyraźną linię podziału między Martwymi i Żywymi. Jedni dla drugich są wrogami, jednakże nie można stwierdzić kto jest lepszy, a kto gorszy. Każdy z nich ma swoje wartości i priorytety i autor w swojej powieści stara się przekazać, że nie warto oceniać innych po pozorach.

Jak wiadomo, wszystko ma swoje wady i zalety i tak też jest w przypadku Ciepłych ciał. Dobrą stroną są z pewnością bohaterowie, sam pomysł na fabułę, klimat i swobodny język, a tą złą jest nienajlepiej wyważone tempo powieści. Cała historia rozpoczyna się na lotnisku, gdzie obserwujemy życie zombie, poznajemy R i autor przedstawia obecną sytuację na Ziemi. Jest to dobre wprowadzenie, tyle że jak dla mnie było trochę za długie. Obawiam się, że czytelnik, który nie lubi nudzić sie przy książkach, może porzucić tą po kilkudziesięciu pierwszych stronach, a byłoby szkoda, bo cała historia naprawdę jest warta poznania.

Świetna historia i genialnie wykorzystany pomysł - tak mogę podsumować Ciepłe ciała. Jest to świeża, nietuzinkowa historia, która trafi do serca każdego czytelnika. To idealne połączenie romansu, horroru i post-apokaliptycznej wizji świata, a także piękna historia, w której aż roi się od emocji. Polecam!

Moja ocena: 8/10

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji ogromnie dziękuję Wydawnictwu Replika!

Gratuluję tym, którzy dotrwali do końca! :D

13 komentarzy:

  1. czy tematyka zobie to coś dla mnie? sama nie wiem :) ale bardzo przyciąga mnie ładna okładka oraz Twoja recenzja :) i dziękuję - dotrwałam do końca... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od dawna chcę przeczytać tą książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Planuję ją od dłuższego czasu, muszę lecieć do księgrani (jak uzbieram fundusze).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zombie? To coś nowego. Może się skuszę i przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo, że za zombie nie przepadam, to bardzo mnie ta książka nurtuje. Muszę jak najszybciej zaspokoić swoją ciekawość :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z wielką chęcią przeczytam!Już od dłuższego czasu ta książka chodzi mi po głowie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawa recenzja, jednak tematyka nie bardzo w moich klimatach:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawie się zapowiada. Może uda mi się zdobyć tę powieść.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ochotę dac się porwac tej książce:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mnie zainteresowałaś, więc będę szukać tej książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka już za mną :) Bardzo przyjemnie i szybko się ją czytało, ale nie zainteresowała mnie na tyle, aby wrócić do niej za jakiś czas :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Był taki czas, że tę książkę baaaardzo chciałam przeczytać, ale później tak jakoś o niej zapomniałam. Dzięki, że mi przypomniałaś ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz i zapraszam ponownie :)