29 stycznia, 2012

Drżenie - Maggie Stiefvater



Autor: Maggie Stiefvater
Wydawnictwo: Wilga
Ilość stron: 459


„Zapada zmierzch, robi się coraz zimniej, chłopak staje się wilkołakiem, a ona... ?”






Drżenie jest pierwszą częścią trylogii o wilkołakach autorstwa Maggie Stiefvater. Została wydana już w czterdziestu krajach, przez kilkadziesiąt tygodni widniała na liście bestsellerów New York Times'a, a także, niedługo doczeka się ekranizacji. Co skłoniło mnie do sięgnięcia po tę powieść? Masa pozytywnych recenzji i tematyka. Lubuję się w paranormal romance, darzę wielką sympatią wilkołaki, a także senny, zimowy klimat powieści zrobił swoje. Długo się nie zastanawiając, rozpoczęłam lekturę.

Gdy Grace była małym dzieckiem, została zaatakowana przez sforę wilków. Uratował ja jeden z nich, który od początku trzymał się na uboczu i nie próbował zrobić jej krzywdy, ale tylko patrzył jej w oczy. To właśnie Grace zapamiętała; jego piękne, mądre oczy o barwie głębokiego złota. Najpiękniejsze, jakie kiedykolwiek widziała. Tamtego razu, ten wilk uratował ją przed stadem, ale wcześniej, jeden z pozostałych członków sfory, zdołał ja ugryźć. Od tamtego dnia, Grace obserwuje wilka, a on ją. Lata mijają, a ona wciąż nie może zapomnieć o cudownych, złocistych oczach. Za każdym razem gdy próbuje zbliżyć się do wilka, ten się płoszy i ucieka. Grace przez cały ten czas podejrzewa, że wilki to nie tylko zwykłe zwierzęta, ale wilkołaki. Pewnego dnia, na progu swojego domu znajduje postrzelonego chłopaka imieniem Sam. Ma on dokładnie takie same oczy jak jej ukochany wilk. Tak więc, jej teoria sie potwierdza; jest on wilkołakiem. Dziewczyna od razu się w nim zakochuje i pozwala ich miłości rozkwitać. Jednak nie jest im dane zbyt długo cieszyć się sobą, bo nadchodzi ich największa dotychczas zmora jaką jest zimno. Pod wpływem obniżania sie temperatury i chłodu, wilkołaki zmieniają się w zwierzęta, a z upływem kolejnych lat, stają się coraz bardziej wrażliwi na zmiany pogody, aż w końcu przestają się przemieniać i zostają na zawsze w ciele wilka. Czy to już ostatni rok Sama? Czy zakochani będą mogli zostać razem?

Narracja w powieści jest pierwszoosobowa, prowadzona na przemian z punktu widzenia Grace i Sama. Ciekawym dodatkiem są temperatury umieszczone przed każdym rozdziałem. Pomagają lepiej wczuć się w sytuację bohaterów. Co do samych postaci, to zostały świetnie wykreowane. Uwielbiam Sama! Wrażliwy, mądry i opiekuńczy chłopak. Grace urzekła mnie nieco mniej, ale również łatwo ją polubić. Natomiast, pięknie opisane zostało uczucie kwitnące między tymi dwojgiem. O takiej miłości można pomarzyć.

„Ona była przeszłością, teraźniejszością, przyszłością. Chciałem jej odpowiedzieć, ale nie mogłem. Rozpadłem się na kawałki.”


Drżenie zachwyca równie mocno wnętrzem jak i wyglądem na zewnątrz. Cudowna okładka doskonale oddaje klimat historii, a zimowy krajobraz na niej przedstawiony ma w sobie magię. Oprawa graficzna z pewnością przyciąga wzrok i zachęca do zajrzenia do środka, aby poznać opowieść o pięknej miłości, a także o sile przyjaźni i uczucia.

Mimo że nie jest to książka przepełniona akcją i ciągłymi jej zwrotami, jest ona przyjemną lekturą na zimowe wieczory. Jeśli chcecie poznać historię pięknej miłości między dziewczyną, a wilkołakiem, sięgnijcie po Drżenie. Nie warto sugerować się porównaniami tej trylogii do sagi Zmierzch autorstwa Stephanie Meyer, bo zbyt wiele podobieństw tutaj nie ma. Chyba jedynie to, że w obu dziełach pojawia się motyw wilkołaków. Takie porównania mogą jedynie odstraszać czytelników, a lepiej nie przegapić tak dobrej książki jak Drżenie.


Moja ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania tej fantastycznej książki, bardzo dziękuję Wydawnictwu Wilga!

Wilga: promocje + nowości

Wszystko o zakochaniu, zauroczeniu, poszukiwaniu, odnalezieniu, upadkach i wzlotach miłości, dobrych zakończeniach, romantycznych listach, zrywaniu
i powracaniu oraz…
motylach w brzuchu i błysku w oku.


15 % rabatu na książki o miłości w naszym sklepie on-line !


Jeśli chcesz kupić książki w promocji walentynkowej wpisz hasło: walentynki w uwagach formularza zamówienia w naszym sklepie on-line.

Otrzymasz 15 % rabatu na książki o miłości.


Promocja ważna od 24 stycznia do 19 lutego 2012


***



15 stycznia, 2012

Scarlett - Barbara Baraldi






Autor: Barbara Baraldi
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 336

,,Miłość ma oczy jak lód, śmierć jak ogień.










Ostatnimi czasy, książki z gatunku paranormal romace cieszą się niemałą popularnością. Jakiś czas temu w moje ręce wpadła Scarlett. Byłam bardzo ciekawa tej książki. Podzielone opinie internautów jeszcze bardziej wzbudzały moją chęć przekonania się na własnej skórze czy powieść przypadnie mi do gustu. Z zewnątrz jest ona przepiękna! Cudowna czarna okładka ze ślicznymi zdobieniami w rogach, a na niej coś w rodzaju płonącego księżyca. A czy w środku, książka jest równie niezwykła?

Scarlett ma 16 lat i niedawno przeprowadziła się do Sieny. Zostawiła swoich przyjaciół, szkołę i Matteo, z którym łączyło ją coś więcej. Dziewczyna szybko odnajduje się w nowej szkole, poznaje nowe przyjaciółki; Genzianę i Caterinę, a także staje się obiektem westchnień Umberto, co prowadzi do konfliktu między nią, a Cateriną. Scarlett nie odwzajemnia jednak jego uczucia, a w oko wpada jej ktoś inny. Podczas szkolnego koncertu Dead Stones, wymienia ona znaczące spojrzenie z basistą zespołu - urzekającym Mikaelem. Umberto na próżno próbuje ostrzec przed nim zakochaną dziewczynę. Wie, że Mikael skrywa jakąś tajemnicę i za wszelką cenę stara się ją odkryć. Jakiś czas później, w bibliotece szkolnej ma miejsce straszne wydarzenie. Bibliotekarz zostaje brutalnie zamordowany, a Scarlett pada ofiarą przerażającej zjawy o płonących czerwonych oczach.

Mimo iż Scarlett jest zwykłą młodzieżówką, nie jest ona płytka i nie należy do książek łatwych. Autorka pokazała w niej wiele problemów wieku nastoletniego, jak nieprzystosowanie, pierwsze miłości, przeprowadzka, samotność, problemy rodzinne. Cała narracja prowadzona jest z punktu widzenia Scarlett, a powieść przypomina pamiętnik. Opisuje ona nie tylko zdarzenia, ale także swoje uczucia i przemyślenia. Scarlett jest wrażliwą osobą, a problemy z jakimi się boryka wcale nie są takie proste, także co chwilę zostajemy wciągani w wir emocji. Często towarzyszą jej łzy, strach i ból, a jedyne ukojenie przynosi jej Mikael. Wystarczy tylko zatracić się z jego oczach, i wpaść mu w ramiona, a wszystko inne przestaje istnieć...

Bohaterowie powieści są niesamowicie wyraziści i interesujący. Scarlett to zwyczajna nastolatka, blondynka o niebiesko-szarych, dużych oczach. Wrażliwa, oddana przyjaciołom. Całkiem sympatyczna postać, ale czasami lekko irytująca. Mikael - zimne, hipnotyzujące, niebieskie oczy i nieodparty urok osobisty. Ideał? Dalej jest Vincent - wokalista Dead Stones, o równie niesamowitym spojrzeniu i uroku; trudny charakter. Ciekawą postacią jest Ofelia - czarnowłosa dziewczyna Vinca. Trochę szkoda, że jej wątek nie został rozwinięty. Dużym plusem jest tutaj brak wampirów, wilkołaków i upadłych aniołów, które są nadużywane w tego typu powieściach, a zastąpienie ich całkiem nowatorskimi stworzeniami. Za tą kreatywność należy się autorce pochwała.

,,Tonę w jego oczach. Kawałki nieba tak jasne, pełne siły i melancholii.”

Za mało było tu dla mnie scen walk i jakichś pojedynków. W sumie jedyna walka, a tym samym punkt kulminacyjny, została uwieczniona na niespełna kilkunastu stronach. Mimo tego, powieść wciągnęła mnie bez reszty! Jest to historia pełna zwrotów akcji, niespodzianek i tajemnic. Przy czytaniu towarzyszyło mi mnóstwo emocji i przeżywałam wszystko razem z bohaterami. Polecam przede wszystkim młodym czytelnikom poznającym literaturę paranormal, ale także starszym czytelnikom lubujących sie w tym gatunku.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki ogromnie dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa!

Zapraszam również do zapoznania się z recenzją Magii ochronnej ;)

Magia ochronna w praktyce - Ellen Dugan










Autor: Ellen Dugan
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Ilość stron: 276

,,Magia to radość, ale także odpowiedzialność. To od praktykujących magię zależy, czy użyją oni mądrości, współczucia i własnej inteligencji, aby nadać swym klątwom odpowiedni charakter.” 






Ellen Dugan jest uznaną pisarką i zdobywczynią licznych nagród, a także specjalistką od architektury krajobrazu i projektowania ogrodów. Jest również doświadczoną pielęgniarką, medium o ponad dwudziestosześcioletniej praktyce i wysokiej rangi kapłanką mieszanych tradycji magicznych okolic zatoki St. Louis. Swoje rzemiosło praktykuje w Missouri, gdzie mieszka wraz z rodziną. Napisała jedenaście książek książek, w tym Cottage Witchery (Czary na wsi) i nagradzaną Garden Witchery (Czary w ogrodzie). Ellen jest również doświadczonym wykładowcą udzielającym się w wielu różnorodnych dziedzinach, takich jak Tarot, psychometria, czarostwo i magia ogrodów.

Nie będę ukrywać, że interesuję się magią. Już od wczesnych lat mojego dzieciństwa fascynowały mnie te wszystkie szklane kule, które widziałam na filmach, wróżenie z ręki, z kart... Uwielbiam też andrzejki. Odkąd pamiętam przygotowywałam z koleżankami najróżniejsze wróżby, przy czym świetnie się bawiłam. Magia ochronna w praktyce jest już którąś z kolei książką o magii, którą miałam okazję przeczytać i myślałam, że nic ciekawego i nowego w niej nie znajdę. Jednak nic bardziej mylnego! Poznałam wiele nowych zagadnień i czas spędzony na lekturze Magii ochronnej w praktyce z pewnością nie był stracony.

Książka wypełniona jest niezliczoną ilością informacji, ćwiczeń, quizów, zaklęć i rytuałów. Znajdziemy w niej także różnorodne pomysły na stosowanie mentalnej obrony. Z wielką przyjemnością czytało mi się anegdoty z życia pani Dugan, które ona wplatała w rozdziały. Pozwalały zobaczyć jak ona radziła sobie w pewnych sytuacjach i były miłym i ciekawym urozmaiceniem. Dzięki nim, książka nie była jedynie nudnym poradnikiem.

Oprawa graficzna zachwyca! Śliczna okładka, piękne zdobienia na rogach stron i cudowne ilustracje. Szczególnie spodobały mi się ryciny pentagramów. Dodatkowo, pod każdą z nich znajduje się instrukcja jak dany pentagram narysować. Ciekawymi symbolami są też runy. Autorka podała kilka przykładowych i wyjaśniła ich znaczenie. Urozmaiceniem treści tego poradnika są cytaty; po jednym przed każdym podrozdziałem. Na końcu książki, znajdziemy słowniczek wyjaśniający niektóre trudniejsze pojęcia, a także bibliografię Ellen Dugan.

Masz koszmary senne, czy też niespodziewane dreszcze i bóle? To może świadczyć o tym, że ktoś właśnie rzuca na Ciebie zły urok. Jeśli chcesz chronić siebie i swoich najbliższych, sięgnij po tę książkę i naucz się skutecznych ćwiczeń, rytuałów i zaklęć, które pomogą Ci w obronie. Do lektury poradnika zachęcam także osoby, które tak jak ja interesują się magią i chcą jeszcze bardziej zgłębić swoją wiedzę.

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Studio Astropsychlogii!

12 stycznia, 2012

Kod królów - Pierdomenico Baccalario






Autor: Pierdomenico Baccalario
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 349











Pierdomenico Baccalario jest włoskim pisarzem, słynącym z fenomenalnych powieści dla młodzieży, jak choćby seria Ulysses Moore. Poza tym, jest również zapalonym podróżnikiem i posiada własną ogromną bibliotekę. Kod królów to moje drugie spotkanie z tym autorem - miałam okazję przeczytać pierwsze tomy Ulyssesa, które były fantastyczne, więc spodziewałam się po tej powieści czegoś równie dobrego, a nawet lepszego. Czy książka spełniła moje oczekiwania?

Podczas nieobecności rodziców, nastoletnia Beatrycze spędza wakacje u swojego wujka Glauco, który jest antykwariuszem - pała ogromną miłością do książek, które kolekcjonuje, a także prowadzi własną księgarnię „Antykwariat pod Złotym Słońcem”. Beatrycze nie jest z początku zadowolona z takiego przebiegu zdarzeń, bo spędzanie wakacji wśród zakurzonych półek nie jest szczytem jej marzeń. Jednak kiedy pewnego dnia w księgarni pojawiają się Zakhar - niebezpieczny kolekcjoner książek o tajemniczym pochodzeniu oraz jego asystentka Audrey - lodowata Francuzka, życie Glauca i jego siostrzenicy diametralnie się zmienia. Zostają wciągnięci w intrygę i odbywają szalony pościg za skarbem. Zakhar pożąda bowiem słownika Języka Królów - najstarszego, uniwersalnego języka świata, który dociera prosto do duszy człowieka i w rękach nieodpowiedniej osoby może być bardzo niebezpieczny. Ten kto nim mówi, zdobywa władzę nad słuchającymi. Beatrycze i Glauco muszą powstrzymać kolekcjonera i zapobiec temu, aby zrealizował swój plan.

Podczas odkrywania kolejnych zagadek i w dążeniu do odnalezienia słownika, razem z Beatrycze i Glauco podążamy ulicami Turynu, odwiedzamy wspaniałe kawiarenki, Muzea i Pałace, błądzimy po podziemiach, zakamarkach i tunelach, uciekamy przed złoczyńcami i poznajemy wiele wspaniałych postaci. Emocje bohaterów są nam tak bliskie, że podczas czytania możemy razem z nimi płakać, śmiać się, drżeć z zimna, a także czuć zbliżające się niebezpieczeństwo. Autor doskonale potrafi budować napięcie, a język jakim się posługuje jest przyjemny i łatwy w odbiorze. Już po kilku pierwszych stronach można dostrzec jak bardzo autor kocha książki. Słowa pana Baccalario to słowa miłośnika, pasjonata literatury. Bo czy zwykły człowiek mógłby tak pięknie pisać o książkach? Podziwiam go za jego pasję i za to jak pięknie potrafił o niej napisać.

„Książki są żyjącymi istotami – rodzą się, stają się członkami twojej rodziny, a potem, jeśli są źle traktowane, w końcu… odchodzą”

Bohaterowie powieści są bardzo plastyczni i z pewnością oryginalni. Beatrycze jest sympatyczną, wesołą czternastolatką, bardzo oddaną bliskim. Nie brakuje jej także odwagi i roztropności. Jest główną postacią w książce i akcja kręci się głównie wokół niej. Jest ciekawą postacią i łatwo ją polubić. Kolejny bohater odgrywający jakąś większą rolę to Glauco - wujek dziewczyny. Z zawodu jest antykwariuszem, a prywatnie, także miłośnikiem, pasjonatem i kolekcjonerem książek. Czy go polubiłam? Myślę, że tak. Jest pracowity i przede wszystkim troszczy się o rodzinę, czym zyskał sobie moją sympatię. W książce mamy również Zakhara - niebezpiecznego kolekcjonera, a także jego asystentkę - Audrey, której postać, kryje w sobie bardzo ciekawą tajemnicę... Spotykamy również malarza - Bientota, Hrabię i intrygującego chłopaka - Ramę. Wszystkie postaci są kolorowe i wyraziste. Każdą z nich można polubić i z każdą można się utożsamić.

Kod królów jest fantastyczną przygodą i wspaniałą lekturą. Dynamiczna narracja, szybie tempo akcji i niezliczone zwroty akcji sprawiają, że trudno oderwać się od powieści, a każda chwila spędzona na czytaniu jest emocjonującą podróżą po ulicach Turynu. Pan Baccalario stworzył powieść idealną dla czytelnika w każdym wieku. Każdy będzie zachwycony wartką akcją i niesamowitą historią, a lektura książki będzie pełna przemyśleń i refleksji. Jak najbardziej, polecam!

Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania tej fantastycznej książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa!

07 stycznia, 2012

Hyperversum - Cecilia Randall







Autor: Cecilia Randall
Wydawnictwo: Esprit
Ilość stron: 768


„Ten kto ma odwagę walczyć w imię tego, co uważa za słuszne, zostaje naznaczony- To znak, który zostaje wypalony w tobie na zewnątrz i w środku, który zmienia Cię na zawsze…”




Często grywamy w gry komputerowe. Dużą popularnością cieszą się tak zwane RPG, czyli gry fabularne, w których gracze wcielają się w role fikcyjnych postaci. Cała rozgrywka toczy się w fikcyjnym świecie, istniejącym tylko w wyobraźni grających.  Jej celem jest na ogół rozegranie gry według planowanego scenariusza, wypełnienie wyznaczonych misji i osiągnięcie umownych celów. Jest to dobra forma rozrywki i pozwala na chwilowe wcielenie się w inną postać oraz zasmakowanie innego życia. Można przenieść się dosłownie wszędzie; do innej epoki, do dalekiego, dotąd nieosiąganego miejsca! Należy jednak pamiętać, że to jedynie fikcja... A co jeśli gra przestałaby być tylko grą? Jeśli zaabsorbowani  rozgrywką nagle zauważylibyśmy, że świat wokół nas stał się realny, rzeczywisty?

Daniel jest zwykłym chłopakiem. Prowadzi spokojne życie, uczy się i ma cudowną dziewczynę imieniem Jodie. Dodatkowo  jego wielką pasją jest gra RPG o nazwie  Hyperversum. To hobby, namiętnie podziela z nim Ian, jego przybrany brat. Pewnego dnia spotykają z grupką przyjaciół, żeby rozpocząć rozgrywkę.  Postanawiają przenieś się do XIII-wiecznej Francji, w której żyła tajemnicza dziewczyna imieniem Isabeau, i którą Ian bardzo chciałby poznać. Jednak po chwilowym pobycie w świecie fikcji, występuje awaria systemu, a młodzież zostaje uwięziona w średniowiecznej Europie. W żaden sposób nie mogą się z niej wydostać. Muszą przywyknąć do innego życia, nauczyć się porozumiewać z francuską ludnością i przede wszystkim przetrwać. Sprawy toczą się w ten sposób, że grupa się rozdziela; Donna i Carl idą w swoją stronę, natomiast Daniel, Ian, Jodie i Martin pozostają razem.  Przyjaciele już pierwszego dnia zauważają, że miejscowa ludność dość nieprzychylnie patrzy na obcokrajowców; posługujących się innym językiem, brudnych i chodzących w podartych ubraniach. Zagubieni, w nieznanym mieście znajdują  pomoc u ubogiej dziewczyny. Wskazuje im ona drogę do klasztoru, w którym mogliby znaleźć schronienie. Chwilę później, tą samą niepozorną służącą Ian ratuje z opresji przez co otrzymuje okrutną karę cielesną, którą z trudem wytrzymuje. A to tylko początek problemów czwórki kompanów. Z czasem poznają oni brutalne realia średniowiecza, ale także zakochują się i uczą wielu wspaniałych rzeczy.

Ogromnym plusem książki są dobrze skonstruowani bohaterowie. Są różnorodni, ciekawi i łatwo ich polubić. Moim faworytem z pewnością został Ian, który jest wspaniałym chłopakiem, oddanym przyjacielem, troskliwym, pełnym odwagi i honoru. Daniel również jest bardzo dobrym przyjacielem, choć z początku został trochę przyćmiony przez starszego brata. Wątki Jodie i Donny, czyli kobiet występujących w powieści, są mniej ważne, postaci przejawiają się przez książkę, ale nie odgrywają jakichś ważniejszych ról. Ciekawą dla mnie postacią jest Isabeau. Jest to przykład idealnej francuskiej księżniczki, która nie jest jednak rozpieszczona, ale wręcz przeciwnie, jest bardzo samodzielna i posiada umiejętności jakich pozazdrościłby jej niejeden mężczyzna.

Książka liczy sobie 700 stron z hakiem. Muszę przyznać, że z początku byłam przerażona tą objętością. Spodziewałam się nudnej historycznej książki, ale to było bardzo mylne pierwsze wrażenie!  Autorka ma lekkie pióro, zgrabnie wprowadza nowe wątki, ani razu nie nudziłam się przy czytaniu. Powieść obfituje w liczne zwroty akcji i ciekawe opisy walk. Nie sądziłam, że książka historyczna może mi się tak bardzo spodobać! Oprawa graficzna jest również bardzo dobra. Piękna okładka i wspaniałe ilustracje z środku książki. Dodatkowo, powieść podzielona jest na cztery części, gdzie każda rozpoczyna się zdjęciem jednego z bohaterów, i którego miniatura występuje później na początku kolejnych rozdziałów. Pierwszy wyraz w nowym rozdziale rozpoczyna się dużym inicjałem co również jest niezwykle klimatycznym i miłym wprowadzeniem w powieść.  Wracając do fabuły, sam pomysł na nią jest genialny, niepowtarzalny i nowatorski. Gra RPG, w której zostali uwięzieni bohaterowie. Gdyby Hyperversum istniało naprawdę, sama chętnie bym w nie zagrała i pewnie szybko bym się w nie wciągnęła, nie obawiając się konsekwencji.

Podsumowując, ,,Hyperversum” jest pozycją, obok której nie można przejść obojętnie. Mogę ją polecić praktycznie każdemu. Miłośnikom powieści historycznych, fantastyki, czy też innego nurtu literatury, którzy chcieliby poznać tego typu powieści. Jest to unikalna historia, która może wciągnąć czytelnika w każdym wieku i sądzę, że każdy będzie czytał tę powieść, tak jak ja, z zapartym tchem.

Moja ocena: 9/10

Książkę do recenzji otrzymałam od Wydanictwa Esprit za co ogromnie dziękuję! ;)

03 stycznia, 2012

Stosik #5


Kolejny stosik. Tym razem skromniej, ale nie liczy się ilość, ale jakość :D

1. Drżenie - Maggie Stiefvater - od Wydawnictwa Wilga ;)
2. Wezwanie - Kelley Armstrong - od Wydawnictwa Zysk i s-ka ;)
3. Zatruty tron - Celine Kiernan - zakup własny
4. Królestwo cieni - Celine Kiernan - od Kawerny ;)

01 stycznia, 2012

Dotyk mroku - Dorota Wieczorek




Autor: Dorota Wieczorek
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 304



"Na wyciągniętej dłoni kobiety spoczywała mała kulka czarnego dymu, której nie widzieli ani panowie z czerwonymi nosami, ani wścibska staruszka, ani znudzony nastolatek, ani matka chłopca. A jednak chłopiec widział... Ślepe spojrzenia pasażerów zwrócone w jego kierunku. Mroka wyglądającego zza oparcia czerwonego fotela. Czarną kulkę na dłoni matki. Wszystko."


Dotyk mroku to debiutancka powieść Doroty Wieczorek. Szczerze mówiąc, byłam do tej pozycji sceptycznie nastawiona, bo nie przepadam za twórczością polskich autorów fantasy. W ich tekstach zawsze brakowało mi oryginalności, często też natrafiałam na książki po prostu nudne. Niezbyt pochlebne opinie internautów utwierdziły mnie w przekonaniu, że Dotyk mroku nie przypadnie mi do gustu. Czy te obawy okazały się uzasadnione?

Mówi się, że książki nie ocenia się po okładce, jednak mnie do sięgnięcia po Dotyk mroku przekonała właśnie ona: jest  przepiękna i dopracowana w każdym calu. Szczególną uwagę zwraca świetnie dobrana kolorystyka; spodobało mi się połączenie barw: żywego pomarańczowego z zimnym błękitem. Do tego czcionka tytułu jest wypukła, co też wygląda fajnie. Na początku każdego rozdziału umieszczono dekoracyjne zawijasy i ozdobne drukowane litery. Brawa dla wydawnictwa Zielona Sowa.

Tak zachęcona, zabrałam się za lekturę. Jak zatem wygląda fabuła? Jacek z pozoru jest zwyczajnym gimnazjalistą mieszkającym w Gdańsku. Chciałby prowadzić normalne życie, jednak jako siostrzeniec jednego z największych magów w Polsce musi szkolić się na czarodzieja. W dodatku posiada Wzrok, czyli zdolność widzenia promieniowania mionowego, które jest źródłem wszelkiej magii. Mało tego: Jacek  ma również inną, rzadko spotykaną magiczną umiejętność widzi Mroki, czarne stwory, sługusy Ciemności; może też je odstraszać. Jest to o tyle przydatne, że owe potwory żywią się ludźmi − wysysają z nich życie i przemieniają w Mroki. Jacek nie chciałby ich widzieć, ani tym bardziej z nimi walczyć. Jednak wydarzenia z czasem zmuszają go do wzięcia udziału w konflikcie.

Chłopak musi zmierzyć się z Ciemnością − potężną, złą siłą, w której istnienie wątpią sami czarodzieje. Jej siedzibą i miejscem, skąd kieruje poczynaniami Mroków, są korzenie Góry Gradowej − wzgórza w centrum Gdańska. Jacek postanawia się do niej dostać, gdy z Gdańska znika rusałka, prawdopodobnie porwana przez Mroki. W wyprawie towarzyszą mu: Robert, który jest piorunem kulistym w ludzkiej postaci, oraz dwa dorodne konie świętego Elma. Ich celem jest nie tylko ocalenie rusałki, ale także rozwiązanie zagadki Wielkich Czarodziejów − legendarnych kosmicznych wędrowców i przodków wszystkich magów. Chłopiec chce również uwolnić ludzi od działania Klątwy − potężnego czaru rzuconego na mieszkańców Ziemi około półtora tysiąca lat temu, który uniemożliwia większości ludzi postrzeganie magii.

Dużą zaletą książki są  bohaterowie: zwyczajni, ale  dobrze skonstruowani. Są wiarygodni i rzeczywiście mogliby żyć we współczesnym Gdańsku. Można też ich polubić, choć Jacek miejscami irytował mnie swoim nadopiekuńczym podejściem do brata. Oprócz głównego bohatera poznajemy także Konrada, jego brata bliźniaka, który przed kilkoma laty został porwany przez Mroki. Po jego zaginięciu matka chłopców straciła Wzrok i żyje jakby w  innym świecie. Intrygującą dla mnie postacią jest Robert. Jak już wcześniej wspomniałam, jest on piorunem kulistym i potrafi przybierać różnorodne kształty − najczęściej wybiera wygląd człowieka. Dodatkowo w książce występuje cała gama fantastycznych postaci: baśniowe stworzenia, potężni czarodzieje, dresiarskie elfy, kontrolujące pogodę płanetniki, rusałki, latające konie, wodniki, upiory... Wszystkie te istoty żyją w Gdańsku, jednak widzą je tylko ludzie posiadający Wzrok; tego przywileju nie posiadają śmiertelnicy dotknięci Klątwą.  Autorka w ciekawy sposób przedstawiła połączenie dwóch światów, między którymi balansuje Jacek. Widać tutaj pewne nawiązanie do Harry'ego Pottera autorstwa J. K. Rowling −  pani Wieczorek również utworzyła równoległy świat pełen magii i fantastycznych stworzeń. W internecie napotkałam kilka porównań tych powieści i rzeczywiście pewne zagadnienia się powtarzają, ale polskiej powieści daleko do dzieła pani Rowling.

Autorka Dotyku mroku miała dobry pomysł, ale nie do końca właściwie go wykorzystała. Cała koncepcja jest spójna, przemyślana i dopracowana w każdym szczególe, ale według mnie pisarka przedobrzyła. Trochę za dużo postaci fantastycznych przewija się przez książkę, Wieczorek wprowadza wiele słów swojego autorstwa i pomimo iż tłumaczy ich znaczenie, to one w pewnym momencie zaczynają się mieszać. Dodatkowo akcja miejscami zupełnie zamiera i pojawiały się fragmenty, przy których się nudziłam.

Pomimo że książka adresowana jest raczej do nastolatków, myślę, że przypadłaby do gustu również młodszym odbiorcom. Świat przestawiony w powieści zawiera elementy fantastyki − także te rzadziej spotykane, zaczerpnięte ze słowiańskiego folkloru − co przy umieszczeniu fabuły w zwyczajnym, znanym czytelnikom Gdańsku tworzy naprawdę ciekawy efekt. Autorka posługuje się prostym i przyjemnym językiem, więc nic nie utrudnia lektury. Książkę czyta się szybko i nie zauważyłam w niej żadnych literówek ani innych błędów.

Podsumowując, książka pani Wieczorek była dla mnie fascynującą przygodą i nawet pomimo mankamentów, o których pisałam, miło ją wspominam. Może zapewnić dużo rozrywki na szare zimowe wieczory. Polecam Dotyk Mroku przede wszystkim młodszym czytelnikom, ale  może ona przypaść do gustu także miłośnikom Harry'ego Pottera.

Moja ocena: 6/10

   Za książkę do recenzji serdecznie dziękuję Pani Ani oraz portalowi Kawerna!




(Recenzja niedługo pojawi się na portalu, zachęcam do śledzenia go! Logo przenosi do strony ;))