27 marca, 2012

Przebudzenie - Kelley Armstrong



Autor: Kelley Armstrong
Wydawnictwo: Zysk i sk-a
Ilość stron: 327

„Nie mogłam zaciskać powiek, żeby znowu wrócić w miłą normalność. To dopiero teraz w niej byłam.”  






Kelley Armstrong jest kanadyjską pisarką zaliczaną do grona najoryginalniejszych współczesnych twórców powieści z gatunku thrillera nadnaturalnego i kryminału. Ukończyła studia psychologiczne i informatyczne, po czym zajęła się pisaniem. Obecnie mieszka z mężem i trójką dzieci na wsi w prowincji Ontario z Kanadzie.

Przebudzenie jest drugą częścią cyklu Najmroczniejsze moce. Jeszcze nie tak dawno temu miałam okazję przeczytać pierwszy tom, którym byłam oczarowana, więc po tej książce spodziewałam się równie dobrej lektury. Czy sprostała moim oczekiwaniom?

Jeszcze kilka dni, tygodni temu, Chloe Saunders mogłaby powiedzieć o sobie, że jest normalną dziewczyną. Odkryła jednak to, że ma paranaturalne moce - jest nekromantką. Gdy była dzieckiem, jej geny zmodyfikowano i jej moc bardzo szybko się rozwija, przez co teraz grupa naukowców zwana Grupą Edisona uważa ją za zagrożenie. Chcąc ratować życie, Chloe ucieka wraz z Tori, która stała się jej sojuszniczką, z laboratorium, w którym je przetrzymywano. Muszą teraz odnaleźć Dereka i Simona i razem odszukać ich ojca, który zniknął bez śladu... Po drodze czeka ich mnóstwo przeszkód i komplikacji. Czy uda im się dotrzeć do celu?

Bohaterowie niewiele się zmienili. Chloe nadal jest nieśmiałą szarą myszką, choć może trochę rozsądniejszą, a Simon ciągle jest tym uroczym blond czarodziejem. Rae prawie wcale nie ma w powieści, jest z nią w sumie jeden rozdział na początku, więc ciężko mi coś o niej napisać, a nie chcę też zdradzić za dużo z fabuły. Największą zmianę przeszedł Derek. Niestety nie na dobre... Trochę mnie w tym tomie irytował, bo ciągle wydzierał się na Chloe i innych, a oni z kolei tłumaczyli to sobie tym, że jest teraz niestabilny, ma te nieprzyjemne przemiany i tak dalej. Według mnie nie powinien wyładowywać swoich negatywnych emocji na kolegach. Niekiedy potrafił być miły, sympatyczny, dało się z nim normalnie porozmawiać, ale było mało takich sytuacji.

Muszę przyznać, że Przebudzenie zrobiło na mnie wrażenie i według mnie jest napisane dużo lepiej od Wezwania. Po pierwsze, autorka oszczędziła wielu zwrotów jak "cool", które irytowały mnie w poprzednim tomie. Po drugie, Armstrong wprowadziła o wiele więcej chwil grozy. Pojawiły się krwiożercze zombie, makabryczne sceny niczym z horroru, bójki na noże, strzelanie z ciężkiej broni i sporo krwi. Praktycznie 3/4 książki to nieustająca ucieczka przed Grupą Edisona, a zarazem wędrówka w poszukiwaniu ojca, ale nie jest to monotonne, a wręcz przeciwnie, cały czas coś się dzieje. Autorka zaserwowała wiele zwrotów akcji i nie sposób nudzić się podczas czytania. Zaintrygowała mnie też sama okładka książki. Jest bardzo podobna do okładki Wezwania, a jednak kolor naszyjnika się zmienił. Byłam ciekawa dlaczego, więc lektura była tym bardziej interesująca.

Reasumując, Przebudzenie  jest bardzo dobrą książką młodzieżową. Podobało mi się jeszcze bardziej od Wezwania i mam nadzieję, że trzeci tom będzie równie dobry, a nawet lepszy. Serię polecam miłośnikom paranormali, powieści młodzieżowych i każdemu kogo zainteresowała seria. Już niedługo recenzja ostatniego tomu!

Moja ocena: 8.5/10

Za możliwość poznania dalszych losów Chloe ogromnie dziękuję Wydawnictwu Zysk i sk-a!

21 marca, 2012

Niepokój - Maggie Stiefvater





Autor: Maggie Stiefvater
Wydawnictwo: Wilga
Ilość stron: 432


„Nie wiedziałam, że istnieje tyle różnych sposobów na to, żeby powiedzieć żegnaj…”



Niepokój to już drugi tom trylogii o wilkołakach z Mercy Falls. Jakiś czas temu miałam okazję zapoznać się z częścią pierwszą, która bardzo mi się podobała, więc z chęcią sięgnęłam po kontynuację. Jak spisała się autorka? Czy seria trzyma poziom, czy może Niepokój jest tak zwaną „zapchajdziurą”?

Idzie wiosna, która do tej pory była dla Grace czasem, kiedy musiała wyjątkowo troszczyć się o Sama. Gwałtowne wahania temperatury w każdej chwili mogły znów zmienić go w złotookiego wilka, być może już bezpowrotnie. Jednak tej wiosny dziewczyna może być spokojna, bo jej chłopak już się nie przemienia i mogą spędzać ze sobą więcej czasu. Wszystko układa się wspaniale. Do czasu. Od niedawna Grace dręczą złośliwe bóle głowy i gorączki, na które nic nie pomaga. Rodzice dziewczyny zaczynają się o nią nazbyt troszczyć, a także zakazują jej spotkań z Samem, gdyż uważają to za zwykłe młodzieńcze zauroczenie, które tylko dekoncentruje ich córkę. Zakochani cierpią i tęsknią za sobą. Jakby tego było mało, do watahy dołącza kilka nowych wilków, w tym Cole, wyjątkowo przystojny, ale za to arogancki lider grupy „Narkotiki”. Stwarza wiele problemów i ciężko mu się podporządkować do reszty. Bohaterów czeka wiosna pełna nowych doświadczeń, trosk i trudnych decyzji.

Maggie Stiefvater po raz kolejny dała popis swoich pisarskich umiejętności! Nie brakuje jej świeżych pomysłów, potrafi zaskakiwać czytelnika i wywoływać niesamowite emocje. Od płaczu, przez niepewność i strach, aż po cierpienie. W jej tekstach pojawia się wiele ważnych wartości jakimi są rodzina, przyjaźń, miłość, nawet ta nieszczęśliwa. W Niepokoju pojawiło się więcej opisów odczuć wewnętrznych bohaterów, a także ich wspomnień, co jest dobrym zabiegiem, ponieważ mamy okazję trochę poznać ich przeszłość, szczególnie że w tej części jest już nie dwóch narratorów, a czterech. 

Co do głównych bohaterów - zaszło w nich niewiele zmian. Sam nadal jest wrażliwym chłopakiem piszącym piosenki, a Grace rozsądną dziewczyną, która jednak zaczyna się lekko buntować. Isabel, która wcześniej była postacią drugoplanową, wysuwa się do przodu i poznajemy ją bliżej, tym bardziej iż jest jednym z narratorów. Ostatnią postacią główną jest wcześniej wspomniany w fabule chłopak imieniem Cole. Podobnie jak Sam jest dość wrażliwy, choć chowa to wszystko pod maską ignoranta. Przez to też wewnętrznie cierpi i sam siebie nie akceptuje, dlatego postanawia zostać wilkołakiem i porzucić dawne życie. Wszystkie postaci są barwne i żywe, każda ma odmienny charakter i każda czymś się wyróżnia. Ich losy śledzi się w pełnym skupieniu, kalkuluje każde posunięcie i z ciekawością zagląda na kolejne strony. Całość jest utrzymana w przyjemnym klimacie, powieść czyta się szybko i przyjemnie. Akcja nie spieszy, ale też nie wlecze się niemiłosiernie. Jest spokojnie, ale nie nudno. 

Oprawa graficzna przypomina nieco Drżenie. Okładka jest równie śliczna! Tym razem przedstawia wilczą postać Sama w towarzystwie Grace z papierowym żurawiem w dłoni. Z tyłu zapewne kręcą się Isabel i Cole. Całości dopełnia piękny zimowy klimat. Wnętrze jest równie bogate. Niektórych może zrażać objętość, ale zapewniam, że dzięki dużej czcionce czyta się bardzo sprawnie.

Podsumowując, Niepokój to piękna opowieść o losach dziewczyny i wilkołaka, która przypadnie do gustu zarówno młodszym jak i starszym czytelnikom. Kto jeszcze nie miał okazji jej przeczytać niech jak najprędzej to zrobi! A już niedługo wychodzi trzeci i ostatni tom trylogii, którego już nie mogę się doczekać!

Moja ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania tak świetnej książki ogromnie dziękuję Wydawnictwu Wilga!

13 marca, 2012

Złodziej - Megan Whalen Turner





Autor: Megan Whalen Turner
Wydawnictwo: Ars Machina
Ilość stron: 306


Mówi się, że nie powinno się oceniać książki po okładce. Ale jeżeli spotka się taką, od której nie sposób oderwać oczu, która mimo swojej prostoty wydaje się wyjątkowa? Aż chce zajrzeć się do środka i poznać zawartość. Właśnie w taki sposób zadziałała na mnie okładka Złodzieja. Nawet nie musiałam czytać opisu, aby od razu się zdecydować. Tak zachęcona, zabrałam się za lekturę. Jak zatem przedstawia się historia tytułowego Złodzieja?


Gen twierdzi, że potrafi wykraść wszystko, jest mistrzem w swojej profesji. Czy aby jednak? Pewnego dnia, jego przechwałki doprowadzają do tego, że ląduje w królewskim więzieniu, a szanse na ucieczkę są mizerne. Po jakimś czasie, los postanawia się do niego uśmiechnąć i do jego celi przybywa mag - doskonały królewski doradca. Proponuje Genowi wyjście na wolność w zamian za wykonanie pewnej przysługi. Mag bowiem, poszukuje wyjątkowego kamienia zwanego Darem Hamiatesa. Wielu śmiałków dążyło do tego, aby znaleźć ów cenny przedmiot i go wykraść lecz do tej pory nikomu się to nie udało. Gen bez zbędnych namysłów przystaje na propozycję maga i wyruszają wraz z Sofosem i Ambiadesem - uczniami czarodzieja oraz Polem, surowym wojownikiem w wędrówkę pełną niebezpieczeństw.

„Jestem mistrzem ryzykownych posunięć, pomyślałem. Mam w tym taką wprawę, że uważam je za ryzyko zawodowe.” 

Głównym motywem w powieści jest wspomniana wcześniej podróż Gena w poszukiwaniu kamienia. Ciekawe było poznawanie nowych miejsc, postaci, a nawet miejscowej roślinności. Wszystko okej, tylko po przeczytaniu całości, stwierdzam, że 3/4 książki to ciągnąca się wędrówka. Akcja zaczyna przyśpieszać dopiero pod koniec kiedy to czytamy z zapartym tchem, a tu nagle jesteśmy u kresu powieści. W tym miejscu jednak, muszę przyznać, że końcówka wywarła na mnie niesamowite wrażenie. Autorce udało się stworzyć doskonały zwrot i daje to nadzieję na kolejne świetne tomy, które, jak mam nadzieję, będą aż przepełnione tą akcją, której tak mi tu brakowało.

Złodziej jest miłym czytadłem na góra dwa wieczory. Styl pisania jakim posługuje się autorka jest lekki, przyjemny i łatwy w odbiorze; nie ma tu wyszukanych metafor czy neologizmów. Wszystkie wydarzenia poznajemy z perspektywy Gena, który jest naszym narratorem i nie szczędzi kwiecistych opisów swoich wewnętrznych przeżyć. Mimo tego iż czasem potrafił być irytujący, muszę przyznać, że go polubiłam. Może i jest arogancki, zuchwały i daleko mu do skromności, ale nikt nie jest ideałem i w dodatku lubię postaci z charakterkiem. Biję też pokłony autorce, która jest kobietą, a jednak postanowiła wcielić się w role męską i wyszło jej znakomicie. Genialnie wykreowała swoją postać!

Kolejną pozytywną stroną powieści jest użyta w niej mitologia. Autorka część wykreowała sama, a część zaczerpnęła ze znanych już nam opowieści o bogach. Kocham mitologię i wszystko co z nią związane, więc autorka świetnie trafiła w mój gust.

Podsumowując, Złodziej jest powieścią nietuzinkową, z pewnością wartą przeczytania. Może nie jest pełna nieustannej akcji i z początku może nieco zanudzać czytelnika, ale mimo wszystko przyjemnie się ją czyta. Mam nadzieję, że już niedługo w Polsce ukażą się kolejne tomy, bo chętnie poczytam jeszcze o Genie. A wam serdecznie polecam zapoznanie się w częścią pierwszą!


Moja ocena: 8/10

11 marca, 2012

Córka Łowcy Demonów - Jana Oliver





Autor: Jana Oliver
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 396









Jana Oliver to młoda kobieta, która po sukcesie swoich pierwszych powieści zajęła się wyłącznie pisaniem. Jej książki były już wielokrotnie nagradzane,zdobyły  m.in.  „Bookseller's Best” oraz  „Foreword Award Fcience Fiction”;zostały również przetłumaczone na kilka języków. Oliver pisuje głównie powieści fantastyczne i paranormal romance. Córka Łowcy Demonów, rozpoczynająca cykl Łowcy demonów, jest pierwszą jej pozycją wydaną w Polsce. Jak spisała się autorka?

Córka Łowcy Demonów ukazuje alternatywną wersję przyszłości, w której demon napotkany na ulicy, szkoły urządzone w opuszczonych sklepach i trupy poruszające się po mieście to rzecz normalna. Jest rok 2018.  Nastoletnia Riley Blackthorne szkoli się na łowczynię demonów pod okiem swojego ojca, Paula, który po śmierci żony wychowuje córkę samotnie. Jest dla niej nie tylko opiekunem, ale także przyjacielem oraz nauczycielem; nie chce jednak, aby córka poszła w jego ślady i polowała na demony. Troska o nią sprawia, że specjalnie przeciąga ich zajęcia jak tylko może. Riley nie daje za wygraną i postanawia wziąć sprawy we własne ręce. Poznajemy ją właśnie w chwili, gdy łapie demona. Po zakończeniu całej akcji dziewczyna uważa, że nie spisała się  dobrze i że zawiodła ojca. Najwięcej problemów sprawił jej zdradliwy demon: zachowywał się inaczej niż jego pobratymcy mają w zwyczaju, co zbiło Riley z tropu. Czemu demony zmieniły taktykę? Czy Riley poradzi sobie zarówno w walce, jak i w dorosłym życiu? .

Sięgając po Córkę Łowcy Demonów nie spodziewałam się cudów. Ot, kolejny paranormal, tym razem bez wampirów, a z demonami. Po przeczytaniu stwierdzam, że książka wybija się na tle mnóstwa szablonowych powieści młodzieżowych. Oczywiście, jest tu kilka powtórzonych schematów, ale niektórych po prostu nie da się uniknąć. Nie obyłoby się przecież bez wątku miłosnego! Nie jest on nachalny, przesłodzony, ani za bardzo rozbuchany   raczej  można by powiedzieć, że subtelny i nie przemieniający powieści w romansidło.

Kolejną zaletą są demony, które autorka świetnie wykreowała. To średniej wielkości, włochate, brzydkie potwory. Są drapieżne i niebezpieczne: samo zranienie pazurem demona powoduje przedostanie się trucizny do organizmu ofiary, przez którą jej ciało zaczyna gnić. Demony dysponują ciekawymi umiejętnościami, są oryginalne i kreatywne. Zostały sklasyfikowane na postawie stopnia trudności ich pokonania.   Choć z początku dość ciężko się połapać, który demon jest który, autorka stopniowo nam wszystko uświadamia, a nazwy są łatwe do spamiętania.
 
Główna bohaterka, Riley, stara się udawać pewną siebie kobietę i zachowywać kamienną twarz, ale tak naprawdę jest wrażliwa i nieco zakompleksiona. Cechuje ją upór i ciągła chęć stawiania na swoim, ale również zbytni samokrytycyzm będący przyczyną zupełnie nieuzasadnionych kompleksów. W Gildii łowców demonów jest jedyną kobietą, przez co wiele osób nie traktuje jej zbyt poważnie i niesłusznie przekreśla ją na starcie. Riley jednak nie daje sobą pomiatać i powoli zdobywa uznanie innych. Jest sympatyczną dziewczyną z charakterkiem i łatwo ją polubić. Mimo że narracja jest trzecioosobowa, w tekst wplatane są napisane kursywą przemyślenia bohaterki, tak że można poznać ją od drugiej strony.

Kolejną postacią wartą uwagi jest Beck uczeń ojca Paula, arogancki, uciążliwy i na swój sposób uroczy. Najbardziej przypadł mi on do gustu, głównie z powodu luzackiego, beztroskiego stylu życia i dystansu do wszystkiego. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach go nie zabraknie i jego wątek jeszcze się rozwinie. Prócz tej dwójki w powieści występują przyjaciele Riley opiekuńczy Peter, zabawna Carmela oraz Simon, uroczy, pobożny chłopaczek troszczący się o bohaterkę jak też masa postaci pobocznych, w tym  tajemniczy nekromanci. Jedyne, co zarzucam Janie w tej kwestii, to skuteczne „pozbycie się” niektórych fajnych postaci, o których można by jeszcze sporo napisać.

Oliver ma lekkie pióro, zgrabnie buduje dialogi, a ilość opisów jest bardzo wyważona. Akcja pędzi już do pierwszej strony. Autorka nie daje chwili wytchnienia czytelnikowi i gdy zdaje się, że już tempo lekko zwolniło, znów przyśpiesza pod wpływem nagłego zwrotu akcji czy jakiegoś znaczącego wydarzenia. Oliver potrafi zaskakiwać odbiorcę na każdym kroku; nie da się przewidzieć, co stanie się za moment.  Dodatkową zaletą jest świetne wydanie: piękna okładka utrzymana w ciemnych barwach przyciąga wzrok i bardzo ładnie prezentuje się na półce. Trochę przeszkadzała mi dość mała czcionka, ale po pewnym czasie można się przyzwyczaić. Nie wyłapałam żadnych literówek ani błędów stylistycznych.

Reasumując, Córka Łowcy Demonów jest świetnym paranormalem! Oliver stworzyła historię nietypową, zaskakującą i porywającą od pierwszych stron. Polecam nie tylko młodzieży, ale również starszym miłośnikom gatunku.

Moja ocena: 8.5/10

Za udostępnienie książki do recenzji ogromnie dziękuję portalowi Kawerna!

07 marca, 2012

Stosik marcowy ^^

1. Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki - Marcel Pagnol
Od Wydawnictwa Esprit. Naczytałam się sporo pozytywnych recenzji i jestem mega ciekawa zawartości :D
2. Ciepłe ciała - Isaac Marion
Od Wydawnictwa Replika. Jeszcze nie czytałam książki o zombie... Może być ciekawie ;D
3. Mroczne szaleństwo - Karen Marie Moning 
Z pierwszej wymianki książkowej. Jeeej :D Dziękuję pięknie Oli :*
4. Ava Farris. Podwójna tożsamość - Izabela Misztal
Od Wydawnictwa Amok. Paranormal spod pióra polskiej autorki? Trzeba spróbować.
5. Sny - Janusz Koryl
Od Wydawnictwa Dreams. Początek współpracy :D Wydaje się interesująca, zobaczymy jakie będą wrażenia po przeczytaniu.
6. Królestwo spokoju - Jack Ketchum
Od Wydawnictwa Replika. Opowiadania grozy? Supeer :D
7. Córka Łowcy Demonów - Jana Oliver
Od Kawerny. Świetna książka! Zabieram się za recenzję^^
8. Felix, Net i Nika oraz Świat Zero - Rafał Kosik
Od Wydawnictwa Powergraph. Czytałam kiedyś jeden z tomów tej serii i byłam zachwycona, także cieszę się, że mam okazję przeczytać kolejne ;D
9. Wybór Marty - Lidia Witek
Od Wydawnictwa Promic. Genialne wydanie *.* Opis też intrygujący :D



 Za książki otrzymane do recenzji ślicznie dziekuję!

04 marca, 2012

Karty. Potęga myśli. Odnajdź siłę w sobie - Louise L. Hay







Autor: Louise L. Hay Wydawnictwo: Studio Astropsychologii Ilość kart: 64







Louise L. Hay jest niezwykłą kobietą. Stanowi światowy autorytet z zakresu metafizyki, jest wykładowcą, a także autorką kilkudziesięciu bestsellerów. Jej książki przetłumaczono na mnóstwo języków i wydano w wielu krajach. Od dawna pomaga ludziom w odrywani i wykorzystywaniu potencjału ich twórczych mocy samorozwoju oraz samoleczenia. Louise założyła również wydawnictwo rozpowszechniające materiały mające przyczynić się do uzdrowienia planety, gdzie jest prezesem.

Każdy z nas ma czasem złe dni. Wtedy wszystko widzimy w czarnych kolorach. Niekiedy ciężko jest nam cieszyć się życiem i nic nie potrafi przywrócić nam dobrego humoru. Co robić w takich sytuacjach? Rozwiązania szukamy wśród lekarzy, różnych specjalistów, psychiatrów... Niestety, rzadko kiedy takie wizyty pomagają. Co w takim razie robić? Na pewno pomaga obecność kogoś bliskiego kto wspiera nas na duchu, a jeżeli jesteśmy sami? Trzeba zacząć myśleć pozytywnie, cieszyć się z najmniejszych rzeczy. Karty stworzone przez Louise L. Hay na pewno sprawdzą się w takiej sytuacji.

Potęga myśli. Odnajdź siłę w sobie  to talia 64 kart, które powstały dzięki odczytom afirmacji, których dokonywała Hay dla swoich klientów. Na każdej karcie widnieje złota myśl, która ma za zadanie podnieść naszą samoocenę i skłonić do refleksji nad własnym życiem. Muszę przyznać, że przeglądanie kart i czytanie ich treści niezwykle podnosi na duchu. Forma rozkładania jest dowolna, można przeglądać po kolei, można tasować, przekładać albo odczytywać jedną dziennie. Ja natomiast, porozkładałam karty na regałach, biurku, parapecie i w ten sposób na każdym kroku stykam się z pozytywnym myśleniem.


Należy zwrócić uwagę na piękne wykonanie talii. Mamy tutaj 64 śliczne karty. Na każdej z nich widnieje afirmacja wraz z cudownymi obrazkami. Całość utrzymana jest w efektownych żywych kolorach, a brzegi każdej karty lśnią złotą barwą. Ich kształt jest kwadratowy przez co dość niewygodnie się je tasuje, ale za to wizualnie prezentują się świetnie. Jeżeli chcecie poprawić sobie humor lub zrobić miły prezent bliskiej osobie, to te karty są właśnie dla Was! Serdecznie polecam!  

Za możliwość zrecenzowania tych świetnych kart ogromnie dziekuję Wydawnictwu Studio Astropsychologii!

02 marca, 2012

Listy z jeziora - A.Korol





Autor: Agnieszka Korol
Wydawnictwo: Promic
Ilość stron: 320

Miłość pod mazurskim niebem!






Potrzebowałam ostatnio jakiejś lekkiej lektury, którą można poczytać po ciężkim dniu, aby się zrelaksować. Na stronie wydawnictwa Promic dostrzegłam Listy z jeziora. Klimatyczna okładka przedstawiająca papierową łódkę unoszącą się na wodzie, a w tle niebo, zapewne zachód słońca - zachęcające, prawda? Tematyka powieści również mi odpowiadała, także z chęcią przygarnęłam książkę. Pewnego dnia, po spełnieniu wszystkich obowiązków, zasiadłam wygodnie na kanapie pod kocem i rozpoczęłam lekturę.

Irena Szarada to spokojna kobieta w średnim wieku. Od wielu lat prowadzi pensjonat w Szarudze - miejscowości w okolicach mazur. Jak sama nazwa wskazuje, jest to miejsce szare i deszczowe, dlatego też zniechęca turystów. Jednak pani Irena ma już swoich stałych bywalców, a także co jakiś czas znajdzie się ktoś nowy, usłyszawszy wcześniej o dobrej sławie pensjonatu. Czas leci, wszystko wydaje się być w idealnym porządku, aż tu nagle do Ireny przychodzi list. Spakowany w zieloną kopertę, bez nadawcy i znaczka. Takie listy zaczynają przychodzić niemalże codziennie, a w każdym z nich znajduje się groźba skierowana do właścicielki pensjonatu. Mało tego, nadawca podpisuje się imieniem jej zmarłego męża... Od tej pory Irena jest bardzo czujna i łatwo się denerwuje. Powoduje to u niej uszczerbki na zdrowiu. Kobieta nie wie komu może zaufać, a kogo się wystrzegać. Cała ta sytuacja nie jest dla niej łatwa, ale stara się sprawiać wrażenie twardej. Czy odkryje kto stoi za szantażem?

Szczerze mówiąc, spodziewałam się, że Listy z jeziora będą idealne do spokojnego poczytania przez wieczór. Żadnej szybkiej akcji, tylko delektowanie się lekką romantyczną historią z wątkiem thrillera. Jednak powieść Korol tak mnie wciągnęła, że trudno było mi ją odłożyć na miejsce bez przeczytania jeszcze choćby strony. Poznając historię, możemy wcielić się w rolę detektywa i wraz z Ireną dążyć do odkrycia tożsamości prześladowcy. W miarę jak docieramy do kresu powieści, dowiadujemy się to nowych rzeczy z życia głównej bohaterki, aż wszystko pięknie się wyjaśnia. Co również mi się podobało, autorka stworzyła wiele dialogów, dzięki którym możemy poznać nieco charaktery postaci. Zrekompensowały one dość oszczędne opisy. Korol ma niezwykle lekkie pióro i aż czuć, że pisanie sprawia jej przyjemność! Raz  przy czytaniu wywoływała u mnie śmiech, a innym razem znowu strapienie, smutek. Styl jej pisania nie jest wygórowany, nie używa zbyt wielu metafor, pisze prosto i przystępnie.

Mamy tu prostych bohaterów. Nie są zbyt wyszukani, ale z pewnością są prawdziwi. Takich ludzi na świecie jest na pęczki, ale czegóż wymyślnego wymagać od zwykłej powieści obyczajowej? Większość postaci łatwo polubić. Są sympatyczni i można dostrzec w nich kogoś przyjaznego, bliskiego. Na przykład panią Izabelę można utożsamić z dobrą babcią, a Kasię z chaotyczną, ale oddaną przyjaciółką od serca. Oczywiście, nie zabrakło tutaj czarnych charakterów. Plusem jest to, że nie do końca wiadomo kto jest dobry, a kto zły i trzeba cały czas wszystko kalkulować, analizować zachowania bohaterów. Zwykle nie przepadam za polskimi imionami w książkach i ogólnie za twórczością rodaków, ale tutaj wyjątkowo mi to nie przeszkadzało. Całkowicie wciągnęłam się w tą historię i zapomniałam o mojej niechęci. 

Listy z jeziora to świetna polska powieść obyczajowa. Pięknie wydana, ze sztywną okładką i grubymi kartkami. Wnętrze jest równie cudowne jak wygląd zewnętrzny. Nawet nie zorientowałam się kiedy znalazłam się u kresu powieści. O losach mieszkańców mazurskiego pensjonatu mogłabym czytać bez końca! Polecam wszystkim, którzy chcą miło spędzić czas z ciekawą powieścią obyczajową. Wybierzcie się w podróż na mazury i poznajcie wspaniałych mieszkańców Szarugi!

Moja ocena: 8/10

Za możliwość poznania cudownej powieści obyczajowej ogromnie dziękuję Wydawnictwu Promic!