06 grudnia, 2013

Miasto Upadłych Aniołów - Cassandra Clare


Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 448

„(...) kiedy anioły upadają, ich udręka jest tym straszniejsza, że kiedyś widziały twarz Boga, a teraz nigdy więcej jej nie zobaczą.”





Cassandrę Clare można charakteryzować w różnoraki sposób. Dla mnie jest to świetna pisarka, autorka dwóch wspaniałych serii o Nocnych Łowcach, kobieta o niebywałej wyobraźni i wyjątkowej umiejętności posługiwania się słowem pisanym. Jak najbardziej zasługuje na uznanie czytelników i nawet można wybaczyć jej te katusze, które towarzyszą czekaniu na każdy kolejny tom. Jednak to tylko moja, subiektywna opinia, a należy zwrócić uwagę na to, że są także czytelnicy, dla których jej twórczość jest przeciętna, szablonowa i niewarta uwagi. Przyznam, że sama miałam dość mieszane uczucia, co do decyzji Cassandry o kontynuowaniu trylogii. „Miasto szkła” skończyło się idealnie i szkoda byłoby psuć tak dobry finał historii. Z drugiej strony, wcale nie chciałam rozstawać się z bohaterami i cieszyłam się na możliwość poznania ich dalszych losów. Cóż, jedynym sposobem na rozwikłanie wątpliwości było po prostu sięgnięcie po książkę. 

Wielka wojna się skończyła, Valentine i Sebastian nie żyją, a wśród Nocnych Łowców i Podziemnych zapanował upragniony spokój. Clary wraca do Nowego Jorku, gdzie rozpoczyna treningi, które przygotują ją do walki z demonami i pozwolą na rozwinięcie nowo poznanych umiejętności. Cieszy się na myśl, że opuszcza szkołę i może zająć się ratowaniem świata w gronie przyjaciół i ukochanego. Nareszcie ma Jace'a na wyłączność i nie musi ukrywać swoich uczuć. Simon również odnalazł miłość, a nawet dwie! Umawiając się z dwoma dziewczynami, które na dodatek się znają, stąpa po bardzo cienkim lodzie. Jocelyn i Luke planują ślub i drobnymi kroczkami zbliżają się do zapieczętowania związku. Co może zmącić tak idealne koleje losu? Coraz więcej słyszy się o morderstwach, w których ofiarami są Nocni Łowcy. W dodatku, ktoś poluje na Simona, a zachowanie Jace'a staje się coraz dziwniejsze. Chłopak odsuwa się od Clary, nie chce udzielać jej żadnych wyjaśnień i zaczyna jej unikać. Clary postanawia odkryć, co jest przyczyną takiego zachowania i rezultat jej poszukiwań okazuje się być potworny...

Autorka z każdym tomem, rozdziałem, zdaniem zyskuje w moich oczach coraz większy szacunek. Tyle pomysłów, opcji i propozycji, a to wszystko utrzymane w tak dobrym guście, tak dobrze wykonane!  „Miasto upadłych aniołów” cechują między innymi ciekawie poprowadzone wątki, szczególnie przerwanie tego sielankowego obrazu i wprowadzenie napięcia związanego z czającym się gdzieś złem. Od początku wiadomo, że wkradł się tutaj jakiś czarny charakter, jednak trudno wywnioskować kto może nim być, skoro w poprzednim tomie dwóch największych przeciwników Nocnych Łowców zginęło. Co już przestało mnie dziwić, Cassandrze po raz kolejny udało się mnie zaskoczyć i zawrócić mój tok myślenia o sto osiemdziesiąt stopni. Akcja obfituje w wiele takich nieoczekiwanych momentów i choć sama w sobie nie ma szybkiego, gnającego tempa, to absorbuje czytelnika i naprawdę nie pozwala się oderwać.

Zawiodła mnie natomiast relacja Clary - Jace. Czy nie po to czekaliśmy tyle tomów, żeby wreszcie cieszyć się ich związkiem? Bez przerwy coś nie dawało im przyzwolenia na miłość - z początku rzekome pokrewieństwo, a później ciemne moce mające wpływ na Jace'a. Przez to wszystko bohater stracił część tego swojego sarkastycznego stylu bycia, humoru i luzu. Mimo wszystko wciąż jest postacią, która napędza całą historię. W „MUA” mamy również okazję częściej poobserwować Simona, który odgrywa dość istotną rolę w fabule i autorka poświęciła mu zdecydowanie więcej uwagi niż w poprzednich tomach. Dla jednych może to być plus, dla innych wręcz przeciwnie; jak dla mnie, Cassandra całkiem słusznie rozbudowała wątek Simona, bo daje to całkiem fajny wydźwięk całej historii. Dobrze sprawdza się tutaj także trójkąt miłosny z udziałem wampira, który choć krótki i mało spektakularnie zakończony, jest świetnym urozmaiceniem.

Czwarty tom „Darów anioła” jest niemal tak dobry jak trzy poprzednie. Styl, klimat (choć w Mieście szkła był najlepiej wyczuwalny) i wątki dobro-zło zostają cały czas na porównywalnym poziomie, jedynie relacje pomiędzy bohaterami i fabuła są minimalnie w tyle. Mimo wszystko jestem usatysfakcjonowana i już wiem, żeby nigdy nie wątpić w Cassandrę Clare, bo zawsze spodoba mi się to, co wyjdzie spod jej pióra. Nie ma powodów do obaw! Teraz, pełna pozytywnych emocji i nastawiona na kolejna dawkę dobrej rozrywki, zabieram się za Miasto zagubionych dusz.


     
Książka do nabycia w księgarniach:
FONT polska księgarnia
Gandalf

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Czytam fantastykę

17 listopada, 2013

Zapowiedzi i nowości listopada! :)


Zapraszam na kilka nowości i zapowiedzi książkowych na listopad. Wybrałam te, które najbardziej przykuły moją uwagę, i z którymi koniecznie muszę się zapoznać! A pod koniec kilka informacji na temat młodziutkiej firmy tworzącej świetne gadżety dla książkoholików.


Tytuł: Łabędzi śpiew. Księga 1
Autor: Robert McCammon
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Oprawa: miękka
Data wydania: 20.11.13
Liczba stron: 524


W odpowiedzi na bezprecedensowo wrogi atak rząd decyduje się użyć broni atomowej. Ameryka, jaką znaliśmy, przestaje istnieć. Teraz wszyscy, od prezydenta USA po nowojorskich bezdomnych, będą walczyć o pozostanie przy życiu.
Na pustyni rządzonej przez strach i agresję, zaludnionej przez potwory i samozwańcze armie, każdy z tych, którzy przeżyli Apokalipsę, zostanie uczestnikiem ostatniej bitwy między dobrem a złem - bitwy która zadecyduje o losach ludzkości.
Siostra, która w gruzach Manhattanu znajduje dziwny szklany artefakt, będący katalizatorem przemian… Joshua Hutchins, były zapaśnik, który chroni się przed opadem promieniotwórczym na stacji benzynowej w Nebrasce… I ona, dziewczynka obdarzona szczególnym darem, która wędruje wraz z Joshem do miasta w Missouri, gdzie zacznie uzdrawiać.
Lecz przedwieczna moc, która zniszczyła Ziemię, wciąż zaciąga rekrutów do swej nieznużonej armii. Nie zawaha się sięgnąć po uzdrowicielkę…
"Niezapomniana podróż w krainę przerażenia... Wspaniała i poruszająca przygoda."
Dean R. Koontz, autor bestsellerów.


Tytuł: Dom służących
Autor: Kathleen Grissom
Wydawnictwo; Papierowy Księżyc
Oprawa: miękka
Data wydania: 20.11.13


Przybycie małej białej dziewczynki na plantację pociąga za sobą tragedię, która wydobywa na światło dzienne to, co w ludziach, których nazywa swoją rodziną jest najlepsze i to, co najgorsze.
Siedmioletnia Lavinia zostaje osierocona na pokładzie statku płynącego z Irlandii. Na plantacji tytoniu, do której zostaje zabrana i gdzie ma pracować, trafia do domu niewolników. Będąc pod opieką Belle, nieślubnej córki właściciela, Lavinia zżywa się ze swoją przybraną rodziną, chociaż dzieli ich kolor skóry.
W końcu właściciele plantacji przygarniają Lavinię do swojego domu, gdzie pan jest wciąż nieobecny, a pani zmaga się z uzależnieniem od opium. Lavinia jest rozdarta pomiędzy dwoma domami. Kiedy zostaje zmuszona do dokonania wyboru, jej lojalność zostaje podważona, tajemnice zostają wyciągnięte na światło dzienne, a ludzkie życie znajduje się w niebezpieczeństwie.
„Dom służących” to trzymająca w napięciu powieść o tym jak ważna jest rodzina, w której miłość i lojalność triumfują.


Tytuł: Diabelskie maszyny. Tom 3. Mechaniczna księżniczka
Autor: Cassandra Clare  
Wydawnictwo: Mag  
Oprawa: miękka  
Data wydania: 20.11.13  
Liczba stron: 544  

Mroczna sieć zaczyna się zaciskać wokół Nocnych Łowców z Instytutu Londyńskiego. Mortmain planuje wykorzystać swoje Piekielne Maszyny, armię bezlitosnych automatów, żeby zniszczyć Nocnych Łowców. Potrzebuje jeszcze tylko ostatniego elementu, żeby zrealizować swój plan. Potrzebuje Tessy Gray, Charlotte Branwell, szefowa Instytutu Londyńskiego, rozpaczliwie stara się znaleźć Mortmaina, zanim ten zaatakuje. Ale kiedy Mortmain porywa Tessę, chłopcy, którzy roszczą sobie równe prawa do jej serca, Jem i Will, zrobią wszystko, żeby ją uratować. Bo choć Tessa i Jem są zaręczeni, Will jest zakochany w niej jak zawsze.


Tytuł: Uprowadzona
Autor: Louise Monaghan, Yvonne Kinsella
Wydawnictwo: Świat Książki
Oprawa: miękka
Data wydania: 20.11.13
Liczba stron: 256


Irlandka Louise, pracownica jednego z biur turystycznych, mieszkała spokojnie na Cyprze wraz ze swoim syryjskim mężem Mustafą. Kiedy stosunki w małżeństwie się zepsuły, po rozwodzie ich córka May przyznana została Louise, ale Mustafa nie pogodził się z tym, było to bowiem niezgodne z zasadami panującymi w świecie islamu. Postanowił więc porwać swoją córkę podczas jednego z przyznanych przez sąd widzeń. Louise wyrusza z siostrą przez Turcję w kierunku Syrii z zamiarem odzyskania córki. Wszystko dzieje się w czasie, kiedy w Syrii wybuchła już wojna domowa.
Trzymająca w napięciu książka opowiada o niezwykłych, trudnych przeżyciach Louise w drodze do Syrii i z powrotem, o pomocy, jaką otrzymała od obcych ludzi i czyhających wokół niebezpieczeństwach wojny i obcej kultury. Opowieść kończy się happy endem - Louise z córką, po wielu trudach, udaje się wyrwać z "piekielnego kręgu".


Tytuł: Dom tajemnic
Autor: Chris Columbus, Ned Vizzini
Wydawnictwo: Znak
Oprawa: twarda
Data wydania: 07.11.13
Liczba stron: 506


Eleanor, Kordelia i Brendan razem z rodzicami przeprowadzają się do wielkiego domu, który należał kiedyś do tajemniczego pisarza, Denvera Kristoffa. Po niezapowiedzianej wizycie jego córki, niepokojącej staruszki, rodzeństwo trafia do groźnego świata, w którym czyhają na nich olbrzymy, piraci, Wichrowa Wiedźma i Król Burz. Jaką tajemnicę kryje historia ich własnej rodziny? Czy rodzeństwu uda się w końcu odnaleźć drogę do domu?
„Dom Tajemnic to niebezpiecznie wciągająca opowieść o potędze czarnej magii, sile przyjaźni i poświęceniu. Niewyjaśnione sekrety sprzed lat, walka trójki rodzeństwa o życie swoich najbliższych i ostateczne starcie dobra ze złem. Tej jesieni magia powraca…”


Tytuł: Druga szansa
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: Urobos
Oprawa: miękka
Data wydania: 06.11.13
Liczba stron: 352

Młoda dziewczyna budzi się w pokoju, którego nie zna – co gorsza, nie poznaje własnego odbicia w lustrze i nie może przypomnieć sobie swojego imienia. Z czasem okazuje się, że nazywa się Julia Stefaniak, a w pożarze zginęła cała jej rodzina – jedynie Julii udało się przeżyć, choć na skutek odniesionych obrażeń straciła pamięć. I choć nazwa ośrodka powinna dodawać dziewczynie otuchy, Julia nie potrafi pozbyć się wrażenia, że coś jest nie tak. Jedna z pacjentek nieustannie przepowiada jej śmierć, w pokoju Julii pojawia się tajemnicza dziewczyna, a tuż przed zaśnięciem słyszy szepty. Co zrobić w sytuacji, w której nie możesz zaufać nawet sobie?


Tytuł: Łza
Autor: Lauren Kate
Wydawnictwo: Galeria Książki
Oprawa: miękka
Data wydania: 13.11.13
Liczba stron: 416


Początek nowej serii Lauren Kate, autorki bestsellerowych Upadłych, to epicka opowieść pełna zapierających dech w piersi uczuć, wstrząsających tajemnic i mrocznej magii... Świat, w którym można utracić wszystko, co się kocha.
"Nigdy, przenigdy nie płacz" - tego przed laty nauczyła Eurekę Boudreaux jej mama. Ale teraz nie żyła, za to dziewczyna na każdym kroku natyka się na Andera - wysokiego, bladego, jasnowłosego chłopca, który wydaje się wiedzieć rzeczy, jakich wiedzieć nie ma prawa, i który ostrzega Eurekę, że jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie, i prawie doprowadza ją do łez.
Ander nie zna jednak najmroczniejszej tajemnicy Eureki- od kiedy jej matka zginęła w tajemniczym wypadku, dziewczyna również pragnie umrzeć. Niewiele jej w życiu pozostało, jedynie stary przyjaciel Brooks i dziwny spadek: medalion, list, tajemny kamień i starożytna księga, której nikt nie rozumie. Księga opisuje niepokojącą historię dziewczyny o złamanym sercu, której łzy zatopiły cały kontynent. Eureka wkrótce odkryje, że starożytna opowieść nie jest czystą fantazją i Ander może mówić prawdę, a w jej życiu kryją się mroczniejsze tajemnice, niż się kiedykolwiek spodziewała...


Tytuł: Upadające królestwa
Autor: Morgan Rhodes
Wydawnictwo: Mak Verlag
Oprawa: miękka
Data wydania: 06.11.13
Liczba stron: 512

Nadchodzi czas wojny... zdecyduj po czyjej staniesz stronie. W Mytice wojen nie było od stuleci, a o magii opowiada się tylko w bajkach i legendach. Teraz jednak wszystko się zmieni. By zrealizować plany podboju sąsiednich królestw, władcy zmieniają życie swych poddanych w piekło. W świecie intryg, zdrad, potajemnych sojuszy i niespodziewanej miłości, splatają się losy czwórki młodych bohaterów. Księżniczka: wychowywana w luksusie i chroniona przed światem Cleo wyrusza w niebezpieczną podroż na terytorium wroga, w poszukiwaniu magii, która podobno już dawno wygasła. Buntownik: Jonas występuje przeciwko tym, którzy bezlitośnie ciemiężą jego zubożały kraj. Niespodziewanie dla samego siebie, staje na czele pierwszego od stuleci powstania. Czarodziejka: Lucia, tuż po urodzeniu adoptowana przez rodzinę królewską, odkrywa prawdę o swojej przeszłości – o nadprzyrodzonym dziedzictwie i swoim przeznaczeniu. Następca tronu: wychowany na bezwzględnego przywódcę i zdobywcę Magnus, pierworodny syn króla, uświadamia sobie, że serce może być bardziej zabójczym orężem niż miecz... Pewne jest tylko to, że królestwa upadną... Kto zatriumfuje, gdy wszystko, co znano do tej pory, się skończy? Co zrobią Obserwatorzy, pilnie śledzący poczynania ludzi i mający nadzieję na odnalezienie dawno zaginionych klejnotów o wielkiej mocy, które ożywią magię na Mytice i przywrócą tym ziemiom szczęście?

***

Projekt "Książka w mieście" powstał dla miłośników książek i wszystkiego co może być z nimi związane. Jego autorkami są Katarzyna i Monika, które wpadły na pomysł stworzenia kilku gadżetów dla książkoholików w ekologicznej odsłonie. Na pierwszy ogień poszły torby z genialnymi nadrukami, które nie dość, że oryginalnie wyglądają, to są przyjazne środowisku. Niebawem mają ukazać się nowe projekty gadżetów, w tym kubki, i przyznam, że ja już nie mogę się doczekać by zobaczyć efekt pracy dziewczyn. Zapraszam serdecznie na stronę http://ksiazkawmiescie.pl/  i zachęcam do wsparcia dziewczyn, choćby lajkiem na fb, a jestem pewna, że odwdzięczą się pięknymi produktami! :)

Dajcie mi również znać, który wzór torby podoba Wam się najbardziej i czy może chcielibyście mieć szansę na wygranie jednej w konkursie :)

08 listopada, 2013

Siła Strachu - Koethi Zan

Autor: Koethi Zan
Wydawnictwo: Prószyński S-ka
Ilość stron: 344


„Na niewolę człowiek reaguje rozmaicie. Może zamienić się w zwierzę. Zrobi wszystko, by utrzymać się przy życiu i cierpieć trochę mniej niż poprzedniego dnia.”


Każdy człowiek oprócz marzeń snuje także te mniej pozytywne refleksje. Często dopadają nas myśli o dniu jutrzejszym, o możliwych niepowodzeniach i nieszczęściach. Boimy się przyszłości, boimy się zmian i wszystkiego, co zburzyłoby nasz dotychczasowy, stabilny byt. Dlatego też staramy się profilaktycznie zapobiegać wszelkim niemiłym niespodziankom. Prowadzimy zdrowy tryb życia, robimy regularnie badania, ubezpieczamy wszystkie posiadane dobra czy choćby zakładamy dodatkowe zamki i alarmy w mieszkaniu. To normalne postępowanie – w końcu życie jest tylko jedno i należy wyjątkowo o nie dbać. Nie można jednak popadać ze skrajności w skrajność i skupiać całego swojego czasu na zapobieganiu przyszłym nieszczęściom. Właśnie w taką obsesję popadły bohaterki „Siły strachu” Koethi Zan, które tak gorliwie pilnowały swojego bezpieczeństwa, że los postanowił spłatać im figla…

 Sara i Jennifer to najlepsze przyjaciółki, które po przeżyciu wypadku samochodowego uświadomiły sobie, jak kruche jest życie i jak ważne jest zachowanie bezpieczeństwa. Postanowiły więc rozpocząć zbieranie informacji na temat zagrożeń, które mogą spotkać je w przyszłości, i w ten sposób powstała „Lista Nigdy”, czyli spis rzeczy, których należy za wszelką cenę unikać. Kiedy wyjechały na studia, postanowiły troszkę przystopować z ostrożnością i bawić się jak ich rówieśniczki. Pewnej nocy, po jednej z imprez, wsiadają do taksówki i tak zaczyna się ich koszmar. Przez kolejne trzy lata są zamknięte w piwnicy sadystycznego wykładowcy, który para się psychologicznymi eksperymentami na żywych istotach. Sara i Jennifer wraz z dwiema towarzyszkami są przykute łańcuchami do ścian, głodują, są poddawane torturom i z każdym dniem walczą o przeżycie. Pewnego dnia Sarze udaje się zbiec i sprowadzić policję, która uwalnia pozostałe dwie dziewczyny, a Derbera zamyka w więzieniu. Jennifer już niestety nie da się uratować.

Dekadę później trzydziestoletnia Sara pracuje w firmie ubezpieczeniowej i praktycznie nie wychodzi z domu. Boi się ludzi, boi się rozmowy i wciąż nie może uwolnić się od traumatycznych wydarzeń z przeszłości. Jedyne osoby, z jakimi rozmawia, to agent FBI, psycholog i portier, który dostarcza jej zakupy. Kiedy kobieta dowiaduje się, że Jack Derber, człowiek, który zniszczył jej życie, ma zostać zwolniony warunkowo, rozpoczyna prywatne śledztwo, by dowieść, że to właśnie on zamordował Jennifer. Mając do pomocy dwie dziewczyny, z którymi spędziła trzy lata w piwnicy, i listy, które Derber przysyła im z więzienia, dowiaduje się dużo więcej, niż śmiałaby przypuszczać.

Lubię się bać. Chętnie sięgam po powieści i filmy grozy, w bezruchu śledzę poczynania bohaterów i z zainteresowaniem analizuję portrety postaci. Cenię historie, które potrafią sprawić, że na rękach pojawia się gęsia skórka, a wyobraźnia nie pozwala na spokojny sen. I nie, nie są to krwawe masakry, kanibalizm czy brutalne mordy. Prawdziwy niepokój powstaje, kiedy mamy okazję zmierzyć się z własnymi lękami. Coś, co może w każdej chwili przydarzyć się i nam, przeraża najmocniej. „Siła strachu” to powieść, w której spotykamy się ze zjawiskiem, jakie już nie raz miało miejsce w rzeczywistości. Uprowadzenie, przetrzymywanie, tortury – a to wszystko prowadzone przez niepozornego wykładowcę. Co kieruje takim człowiekiem? Choroba psychiczna, uraz z przeszłości czy po prostu tak okrutny fetysz? Koethi Zan zostawia pole do popisu czytelnikowi. Jedynie nakierowuje go na prawidłowe odpowiedzi, zmuszając do rozpatrywania poczynań Derbera i wyciągania własnych wniosków.

Sięgając po „Siłę strachu”, nastawiałam się na ciekawą, trzymającą w napięciu powieść grozy. Bardzo się nie pomyliłam, bo nie brak tutaj zwrotów akcji, intrygującej fabuły i elementów mrożących krew w żyłach. Jedyne, czego mi brakowało, to nieco większej ilości informacji na temat życia w piwnicy. Autorka podaje jakieś urywki, opisuje pojedyncze dni, ale to zdecydowanie za mało faktów dla czytelnika, który chce lepiej przeanalizować powieść. Akcja oscyluje głównie wokół śledztwa już po dekadzie od odzyskania wolności i tylko miejscami wraca do przeszłych wydarzeń, co tworzy lekki chaos, a ciągłe retrospekcje tylko potęgują uczucie niedosytu. Koethi Zan ma lekkie pióro i posługuje się prostym, klarownym językiem, więc książkę czyta się bardzo szybko. „Siła strachu” intryguje już od pierwszej strony i trzyma w napięciu do samego końca. Polecam serdecznie miłośnikom thrillerów ze świetnymi portretami psychologicznymi, którzy lubią się bać i mają ochotę na kilka godzin wyśmienitej rozrywki!

Recenzja dla portalu Szuflada :)


Książka do nabycia w księgarniach:
FONT polska księgarnia
Gandalf

04 listopada, 2013

Miasto szkła - Cassandra Clare


Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 524


„-I mam patrzeć, jak ty będziesz umawiać się z chłopcami, zakochasz się w którymś i wyjdziesz za mąż?- jego głos stwardniał.- A ja będę umierał po trochu każdego dnia.”

Czy wspominałam już, że uwielbiam Cassandrę Clare? To autorka, która podbiła moje serce swoim swobodnym stylem i niebywałą wyobraźnią. Aż trudno uwierzyć, że zwyczajna mieszkanka Nowego Jorku, pracująca jako redaktor magazynu, potrafi wymyślić tak nadzwyczajne historie i jeszcze niezwykle barwnie przelać je na papier. Aktualnie przeżywam fascynację serią Dary Anioła i jestem świeżo po lekturze „Miasta szkła”. W początkowym zamyśle miało być ono zwieńczeniem trylogii, jednak autorka, ku radości czytelników, postanowiła przedłużyć przygody Clary o kolejne trzy tomy. Mnie również niesamowicie cieszy ten fakt i już nie mogę doczekać się, kiedy znów odwiedzę świat Nocnych Łowców! A tymczasem zapraszam serdecznie do poznania moich wrażeń po przeczytaniu trzeciego tomu.

Pewnego dnia, odwiedzając matkę w szpitalu, Clary dowiaduje się jak uzyskać antidotum i wybudzić Jocelyn ze śpiączki. Jedynym, co musi zrobić, jest podróż do Idrisu i odnalezienie czarownika imieniem Ragnor Fell. Dziewczyna przekazuje wiadomość zaprzyjaźnionym Nocnym Łowcom i mają wspólnie wybrać się do Alicante. Jace jednak nie zgadza się na to, by Clary wyjechała z nimi, ale ma ku temu dość solidny powód. Otóż Valentine posiada już dwa z trzech Darów Anioła i staje się coraz potężniejszy. Poszukuje ostatniego przedmiotu, który sprawi, że zyska całkowita dominację nad Clave i wreszcie będzie mógł oczyścić rasę Nocnych Łowców. By pokazać swoją dotychczasową przewagę, wypowiada im wojnę, mając za sobą całe zastępy Wyklętych. Jak ostatecznie zakończy się rozgrywka między dobrem, a złem?

Akcja „Miasta szkła” prawie w całości rozgrywa się w Idrisie, czyli krainie zamieszkanej wyłącznie przez Nocnych Łowców. Mamy okazję poznać Alicante, które jest siedzibą Clave oraz sąsiednie tereny miasta. Wszystkie te miejsca są przepięknie przedstawione! Rozległe pasy zieleni, gór, rwące rzeki, lśniące lustro jeziora Lyn i magiczne miasteczko, które przywodzi na myśl uniwersa z najpiękniejszych baśni. Tutaj po raz kolejny możemy zaobserwować niepodważalną umiejętność Cassandry w kreowaniu niezwykłej rzeczywistości. Choć nie ma tutaj szczegółowych opisów i charakterystyki miejsc, wszystko krystalizuje się w wyobraźni czytelnika w jeden, spójny obraz. A wędrowanie uliczkami Idrisu jest wspaniałym przeżyciem! Szczególnie, że na kartach książki, rozgrywają się naprawdę emocjonujące zdarzenia.

„Miasto szkła” cechuje przede wszystkim bardzo dynamiczna akcja oraz mnogość intryg i tajemnic, których większość zostaje odkryta dopiero w finale powieści. Po drodze spotykamy jednak małe retrospekcje, wspomnienia, fragmenty, które w jakimś stopniu pomagają nam odpowiednio zinterpretować całą historię. Poznajemy nowych bohaterów, jeszcze bardziej przywiązujemy się do starszych i z zapamiętaniem odkrywamy ich prawdziwe charaktery. Autorka nie raz potrafi zaskoczyć i utwierdza czytelnika w przekonaniu, że z pewnością nie pokazała jeszcze wszystkiego. W każdym momencie może wyciągnąć z rękawa kolejnego asa i przedstawić postać, czy zdarzenie z zupełnie nowej perspektywy. Niesamowicie miesza i oszukuje czytelnika, ale właśnie to trzyma go w napięciu do końca - świadomość, że po tych wszystkich twistach, kiedy to całą noc kontemplował kto jest dobry, a kto zły, wreszcie odkryje prawdę i przekona się, czy myślał prawidłowo.

Sądziłam, że nie jest to możliwe, ale „Miasto szkła” podobało mi się jeszcze bardziej niż dwa poprzednie tomy! Łączy w sobie najmocniejsze strony „Miasta kości” i „Miasta popiołów” - jest genialna pod względem emocjonalnym i pod względem kreacji bohaterów, ale równocześnie jest pełna nieustającej akcji, szybkiego tempa i mnóstwa intryg, które czytelnik śledzi z zapartym tchem. Jak dla mnie, byłoby to piękne ukoronowanie świetnej trylogii, aczkolwiek cieszę się, że autorka zdecydowała się poświęcić bohaterom jeszcze kolejne trzy książki. Mam jedynie nadzieję, że nie będzie to zwykłe lanie wody, ale spora dawka dobrej akcji. Cóż, niebawem się o tym przekonam, a Was zachęcam gorąco do rozpoczęcia własnej przygody z tą serią.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MAG!
Książka do nabycia w księgarniach:
FONT polska księgarnia
Gandalf

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Czytam fantastykę

01 listopada, 2013

Miasto popiołów - Cassandra Clare


Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 448

„Ale właśnie o to chodzi. Kiedy kochasz nie masz wyboru.”






Mówi się, że czytanie książek jest jak podróż w najróżniejsze miejsca, bez konieczności wychodzenia z domu. Coś w tym jest! Żadnych kosztów, planów i niepotrzebnych nerwów - wystarczy znaleźć sobie przyjemny kącik i otworzyć powieść. Co więcej, nie ma absolutnie jakichkolwiek ograniczeń, jeśli chodzi o cel podróży. Możemy znaleźć się w świecie, który nie ma kompletnie nic wspólnego z naszym, ma w sobie całe pokłady magii, i który jest po prostu lepszym miejscem. Chcemy zobaczyć smoki, elfy i wiedźmy? Nie ma problemu, wystarczy dobrać odpowiedni utwór. Wiecie, gdzie ja w ostatnich dniach spędzałam wolny czas? W Nowym Jorku wraz z Clary, Simonem, Jacem i resztą bohaterów „Miasta popiołów”. Czy podobała mi się ta przygoda? Niesamowicie!

Clary Fray pragnie, by jej życie znów stało się normalne. Odkąd dowiedziała się o swoim prawdziwym pochodzeniu i ukrytych zdolnościach, postrzega świat pod innym kątem. Widzi ukrytych wcześniej pod niewidzialną powłoką mieszkańców Podziemnego Świata - faerie, wróżki, wilkołaki i wampiry, a także sama musi podołać wyzwaniu, jakim jest zajęcie Nocnego Łowcy. Co więcej, jej matka ciągle jest w śpiączce, a uczucie, które żywi do Jace'a okazuje się być niewłaściwym. To nie koniec jej rozterek - po raz kolejny musi wykazać się wielką odwagą i determinacją w walce z Valentinem, który poluje na kolejny z Darów Anioła. Jak Clary poradzi sobie z natłokiem myśli i mieszaniną uczuć, kiedy wokół wszystko rozwija się w tak zastraszającym tempie?

Byłam straszliwie podekscytowana, sięgając po drugi tom Darów Anioła. Pokochałam serię już po pierwszej części, także poznawanie dalszych losów bohaterów było dla mnie samą przyjemnością. Przyznam, że miałam dość spore oczekiwania, bo „Miasto kości” jest napisane na naprawdę wysokim poziomie i sądziłam, że nie da się stworzyć kontynuacji lepszej lub chociaż równej pierwszemu tomowi. Jednak Cassandra Clare bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła! Nie zauważyłam żadnych pogorszeń w stylu, czy typowych zapychaczy stron, jedynie coraz lepsze pomysły na fabułę. „Miasto popiołów” to książka pełna akcji, napięcia i tajemnic. Nurtujące pytania i wątpliwości, które pojawiły się po lekturze „Miasta kości” zostały prawie w pełni rozwiane, lecz na ich miejsce wstąpiły kolejne, przez które czytelnik zarywa noce i kontempluje, jak z tego wybrnąć. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest natychmiastowe zdobycie kolejnej części.

Cassandra Clare ma niebywałą wyobraźnię! Zarówno świat, bohaterowie, jak i same wątki są świetnie zbudowane i umiejętnie ze sobą powiązane. W „Mieście popiołów” dzieje się mnóstwo rzeczy! Postać Simona zdecydowanie nabiera więcej barw i wysuwa się na pierwszy plan, ujmując miejsca Jace'owi, nad czym ja osobiście ubolewam. Mocny charakter ironicznego Nocnego Łowcy w tym tomie zostaje nieco przytłumiony i ukazany od innej strony. Relacje między Clary, a Jacem i Simonem również ulegają zmianie. Pod względem uczuć i spraw sercowych najchętniej pozostałabym przy układzie z „Miasta kości”, ale znowuż pod względem fabuły i rozpiętości akcji, więcej i ciekawiej dzieje się w „Mieście popiołów”.

Podsumowując, „Miasto popiołów” to godna kontynuacja „Miasta kości”. Napisana lekko i z humorem, świetnie sprawdza się jako mniej wymagająca lektura. Każdemu spodoba się podróż do świata pełnego fantastycznych stworzeń i cudownych bohaterów. Książki Cassandry Clare mają to do siebie, że są pełne magii, absorbującej fabuły i rozbrajających dialogów, dlatego porwą niemal każdego czytelnika. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MAG!
Książka do nabycia w księgarniach:
FONT polska księgarnia
Gandalf

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Czytam fantastykę

27 października, 2013

Miasto Kości - Cassandra Clare


Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 512

„-Nie zakochałeś się jeszcze we właściwiej osobie?
-Niestety, moją jedyną miłością pozostaję ja sam.
-Przynajmniej nie martwisz się odrzuceniem, chłopcze.
-Niekoniecznie. Od czasu do czasu się odtrącam, żeby było ciekawiej.”


Są takie serie książek, po których przeczytaniu nie ma mowy o tym, by skupić się na czymś innym. W głowie cały czas krążą myśli o dopiero co przeżytych przygodach, pokochanych bohaterach i niewyjaśnionych wątkach. Od jakiegoś miesiąca na powrót zakochałam się w Darach Anioła Cassandry Clare. To jedna z moich faworytek, jeśli chodzi o autorki młodzieżowych fantasy i byłam przeszczęśliwa otrzymując możliwość ponownego zagłębienia się w świat Nocnych Łowców. Ostatnie tygodnie minęły mi pod znakiem Miasta Kości i kolejnych dwóch tomów serii, a także ekranizacji pierwszego tomu, która skradła moje serce przede wszystkim aktorami i ścieżką dźwiękową. Na dniach pojawi się obszerniejsza opinia na jej temat, a tymczasem zachęcam gorąco do poznania moich wrażeń po przeczytaniu „Miasta kości”.

Clary Fray jest piętnastolatką, która do pewnego czasu wiedzie całkiem spokojne życie. Monotonia kończy się, kiedy podczas wizyty w klubie Pandemonium zauważa interesującego chłopaka o niebieskich włosach i specyficznym sposobie bycia. Zaciekawiona jego osobą, podąża za nim wzrokiem, co prowadzi do kolejnych niepożądanych zdarzeń. Niebieskowłosy zmierza w ustronne miejsce za piękną brunetką, a Clary powodowana dziwnym przeczuciem rusza za nimi i chwilę później jest świadkiem okrutnego morderstwa. Jak się później okazuje, chłopak nie był nikim innym, jak demonem, a brunetka wraz z dwoma swoimi kompanami to Nocni Łowcy, których dziwnym trafem widzi tylko Clary... Tutaj zaczyna się prawdziwa przygoda, odkrywanie tajemnic z przeszłości, szukanie odpowiednich wspomnień i gonitwa za poznaniem własnej tożsamości.  

Ileż tu barwnych postaci! Czarne charaktery, odważni Nocni Łowcy, przebiegłe demony, wilkołaki, wampiry i czarownicy, a w tym wszystkim zagubiona Clary. Niewidzialny dla Przyziemnych świat jest niesamowicie rozległy i nieposiadający żadnych ograniczeń. Ma własną, wspaniałą historię i postaci o nadnaturalnych zdolnościach, których pochodzenie wyjaśniają prastare legendy owiane tajemnicą. Cassandra Clare świetnie połączyła monotonne życie mieszkańców dużego miasta z magicznym, pełnym akcji światem Nocnych Łowców. Aż trudno wyobrazić sobie, że poza tym, co widzi każdy człowiek, może istnieć coś, co dostrzegają tylko wybrani. Aczkolwiek to dość kusząca i dająca wiele możliwości perspektywa, a także świetny motyw do wykorzystania w powieści.

O ile w ekranizacji zauroczyli mnie aktorzy, o tyle tutaj stricte sami bohaterowie. Clary to nieprzeciętna dziewczyna, która mimo swojego młodego wieku i braku doświadczenia umie wyrazić własne zdanie oraz wykazuje się dojrzałością, jakiej brak większości nastoletnich dziewcząt. To postać o mocnym charakterze, wielkiej odwadze i determinacji, która znakomicie sprawdza się w roli głównej bohaterki. Ktoś jednak swoim urokiem zdecydowanie spycha ją na dalszy plan. Mowa oczywiście o Nocnym Łowcy, który od pierwszych stron przyciąga uwagę damskiej (i nie tylko) części czytelników. Jace Wayland - arogancki, pyszny i złośliwy, a mimo to niezwykle urzekający. To przykład postaci, która rozbawia do łez i na długo nie daje o sobie zapomnieć. A czym byłyby „Dary Anioła” bez Simona - najlepszego przyjaciela Clary, który wspiera ją na każdym kroku i skrycie liczy na większe zaangażowanie z jej strony...? Oprócz tej trójki pojawia się jeszcze cała plejada barwnych postaci, zarówno dobrych, jak i złych charakterów, z których każdy jest na swój sposób wyjątkowy.

„Miasto kości” to naprawdę świetna powieść. Już od pierwszych stron wciąga czytelnika w wir wydarzeń i trzyma w napięciu do samego końca. Tempo praktycznie nie zwalnia, także nie ma czasu na zbędne gdybania o tym, co może zdarzyć się w kolejnych rozdziałach, tylko w jednostajnym rytmie doświadcza się coraz bardziej emocjonujących przygód wraz z bohaterami. Cassandra Clare to mistrzyni w tworzeniu zabawnych dialogów, pełnych napięcia pojedynków i nietuzinkowych postaci. Gorąco zachęcam do poznania jej twórczości i pokochania jej równie mocno jak ja!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MAG!
Książka do nabycia w księgarniach:

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Czytam fantastykę

06 października, 2013

Stosik!

Taaaaaak dawno nie był u mnie stosiku! Czas więc pokazać kilka ostatnich nabytków, które będę czytać tej jesieni :D

1. Dziwni - S. Bachmann - od Fabryki Słów
2. Trylogia Darów Anioła - C. Clare - od MAGa, perełkiii, za które zabieram się jeszcze dziś!
3. Czas żniw - S. Shannon - od SQN, podobno jest bardzo dobra, więc mam spore oczekiwania :D
4. Czarne tango - L. Oskarsson - od Czarnej Owcy
5. Miodowa pułapka - U. Lindell - j.w.
6. Ręka mistrza - S. King - wymiankowa, upragniona ♥
7. Christine - S. King - j.w.
8. Bracia Hioba - R. Gable - cegiełka od Esprit





9. Dziedzictwo - C.J. Daughtery - wyczekiwana i geeeenialna kontynuacja Wybranych! Od Otwartego, recenzja na dniach :)
10. W imię miłości - K. Michalak - odkryłam Panią Michalak na nowo i jestem nią zachwycona. Od Literackiego, również możecie niebawem spodziewać się recenzji.
11. Siła strachu - K. Zan - właśnie przed momentem skończyłam czytać. Świetny, mrożący krew w żyłach thriller. Już teraz mogę gorąco polecić :) Od Szuflady.
12. Szczęściara - J. Shalvis - kolejna część o Zatoce Friday będzie idealna na zimne jesienne wieczory, j.w.
13. Ścieżka słońca - L. Kleypas - całkiem fajny romans :D j.w.
14. Zatoka o północy - D. Chamberlain - j.w.
15. Wakacje w Europie - M. Brant - j.w.
16. Spacer w Parku - J. Mansell - od Literackiego
17. Wyznania Norah - N. Shariff - od Świata Książki :)
18. Prywatna sprawa - L. Lokko - j.w.
19. Zdobywam zamek - D. Smith - j.w.

Jak widać, część książek już przeczytana, także już za kilka dni możecie spodziewać się recenzji :>

22 września, 2013

Nakręcana dziewczyna - Paolo Bacigalupi


Autor: Paolo Bacigalupi
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 560


"W Japonii była cudem. Tu jest tylko nakręcanką."



Paolo Bacigalupi to autor, który całkiem niedawno zdobył moją sympatię powieścią „Złomiarz”. Mimo kilku drobniejszych mankamentów byłam usatysfakcjonowana lekturą i czym prędzej chciałam poznać resztę jego książek. Akurat pod ręką miałam „Nakręcaną dziewczynę”, debiutancką powieść Bacigalupiego, która zdobyła kilka słynnych i cenionych nagród, m.in. Nebulę i Hugo 2010. Zachęcona zarówno uznaniem krytyków, recenzentów, jak i zwykłych czytelników, bez zbędnego gdybania i niepotrzebnych obaw, od razu zabrałam się za czytanie.

Anderson Lake jest przedstawicielem koncernu kalorycznego AgriGen na Tajlandię. Uchodząc za dyrektora fabryki sprężyn, tak naprawdę przeczesuje uliczne targi Bangkoku w poszukiwaniu warzyw i owoców, które już dawno zostały uznane za wymarłe. Pewnego dnia spotyka tam Emiko - prześliczną Japonkę, która w rzeczywistości jest nakręcanką, wyprodukowaną po to, by spełniać zachcianki bogaczy. Zalicza się ona do Nowych Ludzi - żołnierzy, niewolników i maskotek do towarzystwa, zepchniętych na margines społeczeństwa. Emiko intryguje Andersona, którego uczucia wobec niej z czasem przeradzają się w obsesję. Tymczasem pośród upału zawiązują się nowe intrygi i polityczne spięcia. Każdy ma własne plany i utajone zamiary, nikt jednak nie jest w stanie przewidzieć niszczycielskiego wpływu nakręcanej dziewczyny.

Paolo Bacigalupi w swoich powieściach kreuje obrazy przyszłości, które równocześnie zaciekawiają, intrygują i przerażają czytelnika. Nie bazuje on na szczęśliwych wizjach świata, upragnionych i utopijnych, którymi może kupić niemal każdego mniej wymagającego czytelnika. W jego utworach spotykamy się z rzeczywistością brutalną i okrutną, która jednocześnie jest aż do bólu prawdopodobna. Drastyczne zmiany klimatu, wzniesienie się poziomu wód, mordercze wirusy - to tylko nieliczne z tragedii towarzyszących ludzkości w powieściach Bacigalupiego. Druzgocące jest to, że do wielu z tych zmian w dużej mierze przyczynili się ludzie, sami sobie szkodząc. Nie wiadomo co nas spotka za kilka, kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat. Wizja przyszłości w „Nakręcanej dziewczynie” wcale nie jest tak odległa i jak najbardziej mogłaby mieć miejsce. Choć przyznaję, że jak na razie wolę spotykać ją jedynie na kartach książek.
  
Podobnie jak w „Złomiarzu”, tak i tutaj mamy do czynienia z niesamowitym oddziaływaniem na wyobraźnię. To całkowicie inna sceneria i warunki, jednak przekaz jest równie intensywny i bogaty w szczegóły. „Nakręcana dziewczyna” to świetna historia, opisana detalami, barwna i wielowątkowa. To kawał naprawdę dobrej literatury, która jest niestety strasznie ciężka w odbiorze. Język jest trudny i naszpikowany obcymi pojęciami, neologizmami oraz zwrotami w języku japońskim, co z początku zniechęca do kontynuowania lektury. Autor od razu rzuca czytelnika na głęboką wodę operując stylem, do którego odbiorca przyzwyczaja się po dobrych kilkudziesięciu stronach. Przyznam, że pierwsze rozdziały „Nakręcanej dziewczyny” były dla mnie sporym wyzwaniem i wciągnięcie się w historię zajęło mi trochę czasu, jednak było warto. Fabuła jest naprawdę godna uwagi i szkoda rezygnować z poznania jej, tylko ze względu trudniejszy język. Dobrze jest stawiać przed sobą nowe wyzwania i poszerzać czytelnicze horyzonty!

Mimo wszystko przed rozpoczęciem przygody z twórczością Paolo Bacigalupiego radzę upewnić się czy na pewno macie wystarczająco dużo czasu, determinacji i chęci, by przebić się przez początek powieści, przez pierwsze mylące wrażenie i w rezultacie otrzymać sporą dawkę świetnej fantastyki. Ja z pewnością wrócę jeszcze do „Nakręcanej dziewczyny”, bo mam wrażenie, że za kilka lat wycisnę z niej jeszcze więcej i będę w stanie bardziej docenić styl autora, który na dzień dzisiejszy jest dla mnie jeszcze odrobinę za trudny. A Was już dziś zachęcam do zapoznania się z twórczością Bacigalupiego. Może niekoniecznie od razu z „Nakręcaną dziewczyną”, ale choćby z krótkim „Złomiarzem”, od którego i ja rozpoczęłam swoją przygodę z tym autorem.     


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MAG!
Książka do nabycia w księgarniach:
Gandalf
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Czytam fantastykę

15 września, 2013

Złomiarz - Paolo Bacigalupi


Autor: Paolo Bacigalupi
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 288

„Więzy krwi to nic. Liczą się sami ludzie. Jeśli stoją za tobą, a ty za nimi, to być może można to nazwać rodziną. Wszystko inne to tylko kłamstwo i mydlenie oczu.” 




Lubię zaczytywać się w fantastyce, przenosić się do świata, w którym wszystko jest możliwe, a w szczególności poznawać najróżniejsze uniwersa i wizje przyszłości. Jakiś czas temu natknęłam się na termin fantastyka ekologiczna - brzmi ciekawie, nieprawdaż? Postanowiłam sprawdzić co kryje się za tym pojęciem i tak trafiłam na „Złomiarza” Paolo Bacigalupiego. Autor ten wychowywał się w hippisowskiej rodzinie w stanie Kolorado, a studiował i pracował w Chinach. Podróżował również po krajach Południowo-Wschodniej Azji, a po powrocie do USA zamieszkał w Bostonie, gdzie zaczął pisać fantastykę. Ostatecznie osiadł jednak w rodzinnym stanie Kolorado. Ma na swoim koncie wiele opowiadań, kilka powieści oraz nagród. Został także okrzyknięty najciekawszym nowym głosem w fantastyce tego dziesięciolecia.

Na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej cięte są na złom osadzone na piasku ogromne, stare i bezużyteczne tankowce. To właśnie tam, w lekkiej ekipie przy wydobywaniu miedzianych kabli, pracuje nastoletni Nailer. Chłopak nie ma łatwego życia - jego praca jest ciężka, zarobki marne, a na pomoc od strony rodziny nie ma co liczyć. Jego matka zmarła, a ojciec każdy grosz przepija, bądź wydaje na narkotyki. Nail codziennie musi wyrobić normę i liczyć, że przeżyje do następnego dnia. Jego jedyną pociechą są nieliczni przyjaciele, a w szczególności Pima i jej matka, na które zawsze może liczyć. Pewnego dnia chłopak zauważa na skałach rozbity przepiękny kliper. Okazuje się pełen skarbów, które znacznie podniosłyby standard życia Naila i Pimy, także długo się nie zastanawiając, ta dwójka rusza na łowy. Podczas plądrowania statku spotykają jedyną ocalałą - piękną dziewczynę, która sprawia, że Nailer ma przed sobą nie lada dylemat: uratować bogaczkę czy zostawić ją na pastwę losu i zabrać skarby?

„Złomiarz” to książka, która na od samego początku zachwyca klimatem. Jest mrocznie, tajemniczo, panuje nieco ciężka i duszna atmosfera. Niezwykle łatwo można wyobrazić sobie świat w odcieniach zgniłej zieleni i brązu, ogromne wraki, w których unoszą się opary oleju, a także wybrzeże, na którym żyją bohaterzy. Obraz przyszłości jest niezwykle klimatyczny i genialnie oddziałuje na wyobraźnię czytelnika. Samej w sobie fantastyki jest tu raczej mało - na pewno w jakiś sposób zalicza się do tego uniwersum, ale jeżeli chodzi o postaci, to znajdziemy tylko jeden gatunek o nadnaturalnych cechach. Są to półludzie, czyli genetycznie zmodyfikowane kreatury, które łączą w sobie właściwości ludzkie i zwierzęce. Zostały stworzone po to by służyć ludziom i wyjątkiem wśród nich są osobniki nieposiadające właściciela. Reszta bohaterów to zwykłe osoby, które równie dobrze mogłyby żyć w teraźniejszych czasach, na pewno bardziej pozytywnych niż realia książkowe.

Paolo Bacigalupi ma dość specyficzny styl, który nie każdemu przypadnie do gustu. Jego powieści są ciężkie w czytaniu, jednak niezmiernie ciekawe. W „Złomiarzu” irytowało mnie bardzo, ale to bardzo wolne tempo akcji, które z czasem się rozwijało, jednak nie do tego stopnia, żebym nie mogła oderwać się od czytania. Mimo wszystko jest w tej książce coś co przyciąga i każe czytać dalej - jak dla mnie to wspomniany wcześniej klimat i niesamowite działanie na wyobraźnię czytelnika. Mnogość barw i dźwięków, które czytelnik jest w stanie odtworzyć podczas czytania, jest ogromna i pod tym względem Bacigalupi okazał się absolutnym mistrzem. Historia sama w sobie jest ciekawa i w książce naprawdę wiele się dzieje, nie czuć tego jednak podczas czytania. Dopiero po skończeniu powieści zdałam sobie sprawę z tego jak była interesująca i jak wiele się w niej wydarzyło.

W ostatecznym rozrachunku jak najbardziej polecam Wam „Złomiarza”. Absolutnie nie jako lekką powieść do poduszki, ale jako wolną, może i nieco refleksyjną książkę, którą należy się delektować. Niezwykle pobudza wyobraźnię i z miejsca przenosi do innego świata, który choć nie jest może pożądaną przez nas wizją przyszłości, to niesamowicie intryguje i jest wspaniałym tłem do rozgrywającej się tam historii. Ja z chęcią sięgnę po kolejne dzieła Bacigalupiego i dam się ponieść wyobraźni!      


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MAG!
Książka do nabycia w księgarniach:
Gandalf
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Czytam fantastykę

07 września, 2013

Wołanie miłości - Lisa Kleypas

Autor: Lisa Kleypas 
Wydawnictwo: Prószynski i S-ka
Ilość stron: 400

„Pragnąłem cię od pierwszej chwili, gdy cię zobaczyłem. A niektórzy mężczyźni zawsze znajdą sposób, by dostać to, na czym im zależy, nawet jeśli los nie chce im podać pomocnej dłoni.”



Lisa Kleypas to bestsellerowa amerykańska pisarka, autorka wielu współczesnych i historycznych romansów. Znana jest przede wszystkim z uwielbianego przez czytelniczki cyklu o siostrach Hathaway. „Wołanie miłości” to jedna z jej pierwszych powieści, którą napisała zaraz po dwudziestce, mieszkając w Concord, w stanie Massachussetts. Uznała, że okolica jest na tyle piękna i ma na tyle bogatą historię, że będzie świetnym tłem dla romansu historycznego. To właśnie tam, w zaciszu biblioteki kompletowała potrzebne materiały i obmyślała historię niewinnej dziewczyny z Północy i tajemniczego przybysza z Południa…

Akcja powieści rozgrywa się w Nowej Anglii, w stanie Massachusetts tuż po wojnie secesyjnej. Lucinda Caldwell, wracając od wujostwa, postanawia przejść przez zamarzniętą rzekę, żeby skrócić sobie drogę do domu. W pewnym momencie lód się załamuje, a dziewczyna rozpaczliwie próbuje wezwać pomoc. Ratuje ją Heath Raine – południowiec, który już od jakiegoś czasu wyczekiwał na okazję poznania Lucy. Niestety, ze względu na pochodzenie i reputację mężczyzny dziewczyna nie chce mieć z nim do czynienia. Przypadkowe spotkanie tych dwojga mocno komplikuje życie Lucy, która mimo początkowych uprzedzeń jest zafascynowana Heathem i wręcz zaczyna coś do niego czuć. Na przeszkodzie stoi Daniel – narzeczony Lucindy, człowiek wysoko postawiony, bogaty i szanowany, którego dziewczyna szczerze kocha, jednak brakuje w ich związku takiego pożądania i namiętności, jakiej mógłby dostarczyć jej Heath. Pomimo usilnych starań Lucy w końcu ulega czarującemu południowcowi. Jakie będą tego konsekwencje?


Cała recenzja po kliknięciu w banner:

Książka do nabycia w księgarniach:
FONT polska księgarnia
Gandalf

03 września, 2013

Legenda. Wybraniec - Marie Lu


Autor: Marie Lu
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 368


„Zabicie człowieka, który stoi na czele całego systemu, wydaje się niewielką ceną w zamian za wywołanie rewolucji, nie sądzisz?”


Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać „Rebelianta” Marie Lu i co mogliście zauważyć w ostatniej recenzji - bardzo mi się podobał. Miałam pewne opory przed sięgnięciem po drugi tom, głównie ze względu na fakt, że kontynuacje zazwyczaj są gorsze od pierwszych części, jednak byłam na tyle ciekawa dalszych losów Daya i June, że po zaledwie kilku godzinach od przewrócenia ostatniej strony „Rebelianta”, zagłębiłam się w lekturze „Wybrańca”. Ulga niemalże natychmiast zastąpiła u mnie uczucie niepewności i bez reszty wciągnęłam się w perypetie bohaterów.

Kiedy Elektor Primo nieoczekiwanie umiera, władzę obejmuje jego syn, Anden. Obywatele nie wiedzą o nim prawie nic - kim jest, jakie wprowadzi rządy i czy jest dla nich wybawcą, czy raczej wrogiem. Większość uważa, że całkowicie przypomina ojca i sytuacja w państwie nie ulegnie żadnej poprawie. Zamieszanie jakie spowodowała nagła zmiana elektora jest wprost idealną okazją dla Patriotów, którzy planują zamach na Andena i tym samym wywołanie rewolucji. By wydarzenie było jeszcze bardziej spektakularne, postanawiają zaproponować Dayowi współpracę. Jeżeli ten pomoże im w zamachu, oni pomogą jemu w uratowaniu brata. Chłopak marząc o odnalezieniu Edena, godzi się na taki układ. June postanawia towarzyszyć mu w tej akcji i szybko odkrywa, że Patrioci nie są z nimi do końca szczerzy. Wraz z Dayem muszą podjąć trudną decyzję, po której stronie barykady stanąć.

Po raz kolejny powtórzę, że świat przedstawiony w „Rebeliancie” i „Wybrańcu” jest genialnym podłożem do budowania wszelkiego rodzaju intryg politycznych. W pierwszym tomie otrzymaliśmy dopiero przedsmak tego, co autorka przygotowała w kontynuacji! Mamy tutaj rebeliantów planujących zamach na elektora, odkryte tajemnice o śmierci rodziców i brata June, a także ukazane Kolonie, które tak wzbudzają ciekawość czytelnika w „Rebeliancie”. Przedstawiane z początku jako marzenie mieszkańców Republiki, raj i ziemia obiecana, okazują się być terenem wcale nie lepszym od wspomnianego państwa. Bardzo liczyłam na to, że autorka zdradzi nieco więcej informacji o tym, jak doszło do konfliktu między Koloniami, a Republiką i na szczęście doczekałam się kilku faktów, co znacznie pomogło mi w lepszym zrozumieniu całej historii.

W „Wybrańcu” autorka podkręciła znacznie tempo i urozmaiciła fabułę wieloma zwrotami akcji, czego zdecydowanie mniej było w „Rebeliancie”. Widać, że Marie Lu się rozwija, coraz lepiej buduje napięcie i potrafi coraz bardziej zaintrygować czytelnika. Przyznam, że kiedy odkładałam na moment książkę i widząc jaka jej część pozostała mi do końca, zachodziłam w głowę co takiego może się tam jeszcze znajdować. Byłam pewna, że znam wszystkie rozwiązania i nic mnie już nie zaskoczy, a jednak Marie Lu tak odwróciła całą sprawę, że niczego nie mogłam być pewna. Główni bohaterowie również ewoluowali wraz z łączącym ich wątkiem miłosnym. Ich uczucia są nakreślone pewniej, dojrzalej i z lekką dozą niepewności. Nie mogło zabraknąć także osób trzecich zarówno z jednej, jak i drugiej strony, także emocje są gwarantowane.

„Wybraniec” jest kontynuacja idealną. Marie Lu pokazała się z jeszcze lepszej strony, widać znaczną poprawę zarówno w stylu, jak i w kreacji bohaterów oraz w przedstawieniu świata. Jestem w pełni usatysfakcjonowana lekturą i polecam zapoznanie się z tą trylogią, nawet jeśli średnio podobała Wam się jej pierwsza część. Jeżeli z każdym tomem jest tylko lepiej, to naprawdę ciężko jest mi wyobrazić sobie poziom „Patrioty”. Czekam na niego z wielkim zniecierpliwieniem i tęsknotą zarówno za bohaterami, wspaniałymi przygodami i fantastycznym piórem Marie Lu.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa!
Książka do nabycia w księgarniach:
FONT polska księgarnia
Gandalf
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Czytam fantastykę
Pod hasłem

31 sierpnia, 2013

Legenda. Rebeliant - Marie Lu


Autor: Marie Lu
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 304

„Każdy dzień oznacza nowe dwadzieścia cztery godziny. Z każdym kolejnym dniem wszystko na nowo staje się możliwe. Obojętnie, czy żyjesz, czy giniesz, możesz mieć tylko jeden dzień naraz.


Czytam bardzo różne książki. Od młodzieżówek po literaturę kobiecą, od obyczajówek po fantasy, od współczesnych baśni po horrory. Od jakiegoś czasu przekonuję się także do niezwykle popularnej dystopii. Zaczęło się od osławionych „Igrzysk śmierci” i serii „GONE”, które trafiły do grupy moich ulubionych powieści, a skończyło się, póki co, na trylogii „Legenda” Marie Lu. Uwielbiam poznawać nowych autorów, analizować wymyślone przez nich postaci i uniwersa. Dystopie często ukazują świat zniszczony wyłącznie przez człowieka i upływ czasu, a historie zbudowane na tym tle okazują się naprawdę dobre i warte uwagi. Jak było w przypadku „Rebelianta”?

Day to inteligentny, przekorny i niezwykle sprytny chłopak. Żyje w Republice - państwie mającym swoje ściśle określone, surowe zasady, które niekoniecznie mu się podobają. Jest rebeliantem. Całe dnie spędza na włóczędze po ciemnych uliczkach miasta, na poszukiwaniu pożywienia i na zwyczajnej próbie przetrwania. Ponad wszystko kocha swoich najbliższych i wielokrotnie naraża się na wszelakie niebezpieczeństwa byle tylko zapewnić im podstawowe wyżywienie i jako taki byt. Podczas jednej z jego wypraw po leki dla brata, zostaje zauważony i oskarżony o popełnienie morderstwa. Zginął bowiem kapitan Iparis, brat June, cudownego dziecka Republiki. Chcąc pomścić Metiasa, dziewczyna rusza w pogoń za Day'em stawiając przed sobą nie lada wyzwanie. Chłopak jest przecież najsławniejszym w całym państwie nieuchwytnym przestępcą. June udaje się go spotkać, jednak w całkowicie niespodziewanych okolicznościach...

Świat przedstawiony w „Rebeliancie” intryguje i od początku wzbudza zainteresowanie czytelnika. Republika, utworzona na terenie niegdyś zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych to niezwykle surowe państwo. Zasady tam panujące są brutalne i krzywdzące dla większości społeczeństwa. Ludność jest przez cały czas kontrolowana, a tamtejszy podział na grupy społeczne to w większości ogromna niesprawiedliwość. To, do której z nich zostanie przydzielony dany obywatel, zależy od wyniku, który uzyska na egzaminie zwanym Próbą. Takiemu testowi zostają poddane dzieci w wieku zaledwie dziesięciu lat. Jeśli zdobędziesz wysoki wynik, stajesz się ulubieńcem władz. Jeśli pójdzie Ci słabo - juz nie liczysz się dla państwa i zostajesz zesłany do obozów pracy. To niezwykle przemyślany, oryginalny i przede wszystkim ciekawy obraz totalitarnej przyszłości. Okrutny, ale wzbudzający zainteresowanie i idealny do tworzenia wszelkiego rodzaju intryg i zawirowań na tle politycznym, czyli ciągłej akcji.

„Rebeliant” w niczym nie pokazuje tego, że jest debiutem Marie Lu. Powieść jest na tyle dopracowana i sprawnie, lekko napisana, że nigdy nie przypuszczałabym, że to pierwsza książka autorki. Ze względu na rozbieżność racji i przemyśleń bohaterów, spotykamy się z narracją pierwszoosobową dwutorową, by lepiej zrozumieć każdego z nich. Nie zawsze ten zabieg się sprawdza, jednak w tym przypadku to całkiem dobre rozwiązanie. Nie mogę nie wspomnieć tutaj o kreacji bohaterów, która również zasługuje na pochwałę. Postaci są wyraziste, barwne i mają mocne charaktery, co zdecydowanie czyni powieść wartą uwagi. Bo kto chciałby poznawać losy osóbek, które boją się własnego cienia, a muszą przetrwać w tak niebezpiecznym świecie? I ciekawą sprawą jest to, że mimo iż June i Dave to bohaterowie twardzi i zdecydowani, to uczucie między nimi jest delikatne i subtelne, jakby na przekór ich naturze. Uwielbiam wszelkiego rodzaju kontrasty, szczególnie jeśli chodzi o książkowe postaci, także nie mogłam nie zwrócić na to uwagi.

Nie do końca wiedziałam czego spodziewać się po „Rebeliancie”. Obawiałam się, że autorka powtórzy schematy ze znanych już dystopii. Okazało się jednak, że jest to naprawdę oryginalna, ciekawa i warta uwagi powieść. Pomimo drobnych niedociągnięć, podobała mi się bardzo i już niecierpliwie oczekuję ostatniego tomu trylogii, który niestety jeszcze nie pojawił się w Polsce. Przeczuwam, że Marie Lu nie pokazała nam jeszcze wszystkiego i na razie mogę sobie tylko wyobrazić jak wiele spraw wyjaśni się w dalszym ciągu historii, jak wiele sekretów wyjdzie na jaw i jak bardzo zagmatwana będzie fabuła. Po lekturze „Rebelianta” mam dużo większe oczekiwania co do autorki i mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie.  


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa!
Książka do nabycia w księgarniach:

FONT polska księgarnia
Gandalf
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Czytam fantastykę
Pod hasłem

28 sierpnia, 2013

Time Riders. Jeźdźcy w czasie - Alex Scarrow


Autor: Alex Scarrow
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 432

„Nie igraj z czasem, bo świat,
który znasz, przestanie istnieć”







Alex Scarrow to brytyjski pisarz, twórca literatury młodzieżowej, autor thrillerów oraz powieści science fiction i fantasy, projektant gier komputerowych, brat pisarza Simona Scarrowa. Jakiś czas temu miałam okazję poznać powieść „Time Riders. Jeźdźcy w czasie”, za którą autor otrzymał nagrody literackie: Hampshire Book Awards i Red House Children's Book Award. Byłam ciekawa jak zostaną przedstawione podróże w czasie, które są dość popularnym tematem w literaturze młodzieżowej, a także interesował mnie świat wykreowany przez autora, w szczególności to, jak przedstawił przyszłość. Czy jestem usatysfakcjonowana lekturą? Tak, lecz raczej w niewielkim stopniu.

Trójkę głównych bohaterów książki łączy jedno: wszyscy mieli zginąć. Dostali jednak szansę na nowy początek, na całkiem inne życie, życie w tajnej organizacji, o której istnieniu nikt nie wie. Liam miał utonąć na morzu podczas rejsu Titanica w 1912, Maddy w czasie katastrofy lotniczej w 2010, a Sal powinna spłonąć w pożarze w 2026 roku. Jednak w ostatniej chwili przed śmiercią, przed każdym z nich zjawił się tajemniczy mężczyzna, który obiecał ich ocalić, jeśli tylko podadzą mu rękę...  W takiej sytuacji każdy skorzystałby z tej nietypowej oferty. Tak jak wspomniałam, cała trójka zostaje zwerbowana do tajnej agencji, której celem jest naprawienie historii ludzkości. Dostępne są bowiem podróże w czasie i wiele osób wraca do przeszłości by coś zmienić, co skutkuje później wieloma szkodami w przyszłości. Nastolatki muszą rozpocząć szkolenie i naprawiać błędy, które powstały na osi czasu.

Na pierwszy rzut oka fabuła wydaje się być całkiem intrygująca i z pewnością zachęca do sięgnięcia po książkę, jednak to tylko początkowe wrażenie. Pomysł rzeczywiście jest dobry, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Nie podobał mi się podział na rozdziały, bo większość zajmowała zaledwie kilka stron, co sprawiało, że ledwo „wkręciłam się” w jeden wątek, a już autor przeskakiwał do kolejnego i całkowicie wybijał mnie z rytmu. Kolejnym czynnikiem działającym na niekorzyść książki jest pewna monotonia w całej historii. Brak tutaj jakichś spektakularnych zwrotów akcji, budowania napięcia, czy szybkiego tempa. Czytelnik przez większość książki się po prostu nudzi i przyznam, że często podczas czytania łapałam się na tym, że myślę o czymś całkowicie innym, niezainteresowana dalszymi losami bohaterów.

Nie mogę jednak powiedzieć, że książka nie ma żadnych dobrych stron. Podstawowym i największym plusem, jak już wspomniałam, jest pomysł na fabułę. Mamy świeże i ciekawe spojrzenie na przyszłość, na podróże w czasie, a także intrygujący początek z tajemniczym mężczyzną, który przybywa bohaterom na ratunek w ostatnich minutach życia. Postaci także nie są najgorsze, chociaż uważam, że za mało o nich wiemy - od momentu, gdy wstępują do organizacji nie znamy ich prawie wcale, nie mamy okazji dowiedzieć się za wiele o ich przeszłości i wcześniejszym życiu. Możliwe jednak, że te braki zostaną uwzględnione w kolejnych tomach cyklu.

„Time Riders. Jeźdźcy w czasie” jest powieścią młodzieżową, która może zaciekawić nastolatka nastawionego na sporą dawkę przygód i historycznych nawiązań. Ja osobiście polecam książkę w podróż lub na leniwe popołudnia, gdy nie potrzebujecie absorbującej historii z wściekle pędzącą akcją. To raczej spokojna, a dla niektórych osób wręcz nudna powieść, więc musicie zdecydować sami czy porywacie się na jej przeczytanie. Ja troszkę się zawiodłam i raczej nie sięgnę po kolejne tomy z serii, ale gusta czytelnicze są różne jak woda i ogień, więc warto próbować i wyrabiać własne preferencje.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa!
Książka do nabycia w księgarniach:
FONT polska księgarnia
Gandalf

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Czytam fantastykę