31 sierpnia, 2013

Legenda. Rebeliant - Marie Lu


Autor: Marie Lu
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 304

„Każdy dzień oznacza nowe dwadzieścia cztery godziny. Z każdym kolejnym dniem wszystko na nowo staje się możliwe. Obojętnie, czy żyjesz, czy giniesz, możesz mieć tylko jeden dzień naraz.


Czytam bardzo różne książki. Od młodzieżówek po literaturę kobiecą, od obyczajówek po fantasy, od współczesnych baśni po horrory. Od jakiegoś czasu przekonuję się także do niezwykle popularnej dystopii. Zaczęło się od osławionych „Igrzysk śmierci” i serii „GONE”, które trafiły do grupy moich ulubionych powieści, a skończyło się, póki co, na trylogii „Legenda” Marie Lu. Uwielbiam poznawać nowych autorów, analizować wymyślone przez nich postaci i uniwersa. Dystopie często ukazują świat zniszczony wyłącznie przez człowieka i upływ czasu, a historie zbudowane na tym tle okazują się naprawdę dobre i warte uwagi. Jak było w przypadku „Rebelianta”?

Day to inteligentny, przekorny i niezwykle sprytny chłopak. Żyje w Republice - państwie mającym swoje ściśle określone, surowe zasady, które niekoniecznie mu się podobają. Jest rebeliantem. Całe dnie spędza na włóczędze po ciemnych uliczkach miasta, na poszukiwaniu pożywienia i na zwyczajnej próbie przetrwania. Ponad wszystko kocha swoich najbliższych i wielokrotnie naraża się na wszelakie niebezpieczeństwa byle tylko zapewnić im podstawowe wyżywienie i jako taki byt. Podczas jednej z jego wypraw po leki dla brata, zostaje zauważony i oskarżony o popełnienie morderstwa. Zginął bowiem kapitan Iparis, brat June, cudownego dziecka Republiki. Chcąc pomścić Metiasa, dziewczyna rusza w pogoń za Day'em stawiając przed sobą nie lada wyzwanie. Chłopak jest przecież najsławniejszym w całym państwie nieuchwytnym przestępcą. June udaje się go spotkać, jednak w całkowicie niespodziewanych okolicznościach...

Świat przedstawiony w „Rebeliancie” intryguje i od początku wzbudza zainteresowanie czytelnika. Republika, utworzona na terenie niegdyś zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych to niezwykle surowe państwo. Zasady tam panujące są brutalne i krzywdzące dla większości społeczeństwa. Ludność jest przez cały czas kontrolowana, a tamtejszy podział na grupy społeczne to w większości ogromna niesprawiedliwość. To, do której z nich zostanie przydzielony dany obywatel, zależy od wyniku, który uzyska na egzaminie zwanym Próbą. Takiemu testowi zostają poddane dzieci w wieku zaledwie dziesięciu lat. Jeśli zdobędziesz wysoki wynik, stajesz się ulubieńcem władz. Jeśli pójdzie Ci słabo - juz nie liczysz się dla państwa i zostajesz zesłany do obozów pracy. To niezwykle przemyślany, oryginalny i przede wszystkim ciekawy obraz totalitarnej przyszłości. Okrutny, ale wzbudzający zainteresowanie i idealny do tworzenia wszelkiego rodzaju intryg i zawirowań na tle politycznym, czyli ciągłej akcji.

„Rebeliant” w niczym nie pokazuje tego, że jest debiutem Marie Lu. Powieść jest na tyle dopracowana i sprawnie, lekko napisana, że nigdy nie przypuszczałabym, że to pierwsza książka autorki. Ze względu na rozbieżność racji i przemyśleń bohaterów, spotykamy się z narracją pierwszoosobową dwutorową, by lepiej zrozumieć każdego z nich. Nie zawsze ten zabieg się sprawdza, jednak w tym przypadku to całkiem dobre rozwiązanie. Nie mogę nie wspomnieć tutaj o kreacji bohaterów, która również zasługuje na pochwałę. Postaci są wyraziste, barwne i mają mocne charaktery, co zdecydowanie czyni powieść wartą uwagi. Bo kto chciałby poznawać losy osóbek, które boją się własnego cienia, a muszą przetrwać w tak niebezpiecznym świecie? I ciekawą sprawą jest to, że mimo iż June i Dave to bohaterowie twardzi i zdecydowani, to uczucie między nimi jest delikatne i subtelne, jakby na przekór ich naturze. Uwielbiam wszelkiego rodzaju kontrasty, szczególnie jeśli chodzi o książkowe postaci, także nie mogłam nie zwrócić na to uwagi.

Nie do końca wiedziałam czego spodziewać się po „Rebeliancie”. Obawiałam się, że autorka powtórzy schematy ze znanych już dystopii. Okazało się jednak, że jest to naprawdę oryginalna, ciekawa i warta uwagi powieść. Pomimo drobnych niedociągnięć, podobała mi się bardzo i już niecierpliwie oczekuję ostatniego tomu trylogii, który niestety jeszcze nie pojawił się w Polsce. Przeczuwam, że Marie Lu nie pokazała nam jeszcze wszystkiego i na razie mogę sobie tylko wyobrazić jak wiele spraw wyjaśni się w dalszym ciągu historii, jak wiele sekretów wyjdzie na jaw i jak bardzo zagmatwana będzie fabuła. Po lekturze „Rebelianta” mam dużo większe oczekiwania co do autorki i mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie.  


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa!
Książka do nabycia w księgarniach:

FONT polska księgarnia
Gandalf
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Czytam fantastykę
Pod hasłem

28 sierpnia, 2013

Time Riders. Jeźdźcy w czasie - Alex Scarrow


Autor: Alex Scarrow
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 432

„Nie igraj z czasem, bo świat,
który znasz, przestanie istnieć”







Alex Scarrow to brytyjski pisarz, twórca literatury młodzieżowej, autor thrillerów oraz powieści science fiction i fantasy, projektant gier komputerowych, brat pisarza Simona Scarrowa. Jakiś czas temu miałam okazję poznać powieść „Time Riders. Jeźdźcy w czasie”, za którą autor otrzymał nagrody literackie: Hampshire Book Awards i Red House Children's Book Award. Byłam ciekawa jak zostaną przedstawione podróże w czasie, które są dość popularnym tematem w literaturze młodzieżowej, a także interesował mnie świat wykreowany przez autora, w szczególności to, jak przedstawił przyszłość. Czy jestem usatysfakcjonowana lekturą? Tak, lecz raczej w niewielkim stopniu.

Trójkę głównych bohaterów książki łączy jedno: wszyscy mieli zginąć. Dostali jednak szansę na nowy początek, na całkiem inne życie, życie w tajnej organizacji, o której istnieniu nikt nie wie. Liam miał utonąć na morzu podczas rejsu Titanica w 1912, Maddy w czasie katastrofy lotniczej w 2010, a Sal powinna spłonąć w pożarze w 2026 roku. Jednak w ostatniej chwili przed śmiercią, przed każdym z nich zjawił się tajemniczy mężczyzna, który obiecał ich ocalić, jeśli tylko podadzą mu rękę...  W takiej sytuacji każdy skorzystałby z tej nietypowej oferty. Tak jak wspomniałam, cała trójka zostaje zwerbowana do tajnej agencji, której celem jest naprawienie historii ludzkości. Dostępne są bowiem podróże w czasie i wiele osób wraca do przeszłości by coś zmienić, co skutkuje później wieloma szkodami w przyszłości. Nastolatki muszą rozpocząć szkolenie i naprawiać błędy, które powstały na osi czasu.

Na pierwszy rzut oka fabuła wydaje się być całkiem intrygująca i z pewnością zachęca do sięgnięcia po książkę, jednak to tylko początkowe wrażenie. Pomysł rzeczywiście jest dobry, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Nie podobał mi się podział na rozdziały, bo większość zajmowała zaledwie kilka stron, co sprawiało, że ledwo „wkręciłam się” w jeden wątek, a już autor przeskakiwał do kolejnego i całkowicie wybijał mnie z rytmu. Kolejnym czynnikiem działającym na niekorzyść książki jest pewna monotonia w całej historii. Brak tutaj jakichś spektakularnych zwrotów akcji, budowania napięcia, czy szybkiego tempa. Czytelnik przez większość książki się po prostu nudzi i przyznam, że często podczas czytania łapałam się na tym, że myślę o czymś całkowicie innym, niezainteresowana dalszymi losami bohaterów.

Nie mogę jednak powiedzieć, że książka nie ma żadnych dobrych stron. Podstawowym i największym plusem, jak już wspomniałam, jest pomysł na fabułę. Mamy świeże i ciekawe spojrzenie na przyszłość, na podróże w czasie, a także intrygujący początek z tajemniczym mężczyzną, który przybywa bohaterom na ratunek w ostatnich minutach życia. Postaci także nie są najgorsze, chociaż uważam, że za mało o nich wiemy - od momentu, gdy wstępują do organizacji nie znamy ich prawie wcale, nie mamy okazji dowiedzieć się za wiele o ich przeszłości i wcześniejszym życiu. Możliwe jednak, że te braki zostaną uwzględnione w kolejnych tomach cyklu.

„Time Riders. Jeźdźcy w czasie” jest powieścią młodzieżową, która może zaciekawić nastolatka nastawionego na sporą dawkę przygód i historycznych nawiązań. Ja osobiście polecam książkę w podróż lub na leniwe popołudnia, gdy nie potrzebujecie absorbującej historii z wściekle pędzącą akcją. To raczej spokojna, a dla niektórych osób wręcz nudna powieść, więc musicie zdecydować sami czy porywacie się na jej przeczytanie. Ja troszkę się zawiodłam i raczej nie sięgnę po kolejne tomy z serii, ale gusta czytelnicze są różne jak woda i ogień, więc warto próbować i wyrabiać własne preferencje.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa!
Książka do nabycia w księgarniach:
FONT polska księgarnia
Gandalf

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Czytam fantastykę

26 sierpnia, 2013

Dziewczyna w stalowym gorsecie - trailer!


Pewnie większość z Was słyszała już o Dziewczynie w stalowym gorsecie. Mnie, tak jak większość czytelników, szalenie zaintrygowało hasło, które głosi, że ta powieść to skrzyżowanie epoki wiktoriańskiej z X-Menami. Już za 4 dni premiera, a tymczasem chciałabym przedstawić wam polski trailer do tej książki :)

Szesnastoletnia Finley Jayne nie ma nikogo i niczego za wyjątkiem pewnej rzeczy, która znajduje się w jej wnętrzu.
Ciemna strona bohaterki sprawia, że jest ona zdolna zabić. W dodatku bardzo mocnym ciosem. Tylko jeden człowiek widzi magiczną aurę otaczającą dziewczynę.
Powieść osadzona w XIX wiecznej Anglii, która przenosi czytelnika w świat pełen przygód. 





18 sierpnia, 2013

52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca - Jessica Brody


Autor: Jessica Brody
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 416

„Gdy nikogo do siebie nie dopuszczasz, nie ma szans, byś został skrzywdzony. Jeśli nigdy nikogo nie darzysz miłością, nikt nie umrze, zabierając ze sobą ułamek twego serca.”



O tym, że pieniądze szczęścia nie dają napisano już mnóstwo książek. Równie wiele nakręcono filmów i jeszcze więcej zredagowano artykułów. Nie ma się co dziwić - to słynne powiedzenie jest świetnym podłożem do skonstruowania ciekawej i pouczającej historii, a także do wyciągnięcia całej masy wniosków i spisania swoich przemyśleń. Bo czym tak na prawdę są pieniądze? Dla jednych to niezbędnik przetrwania, dla innych zwykły „umilacz” czasu, za który mogą kupić sobie następny jacht czy willę. Nie wszystko jednak można zdobyć za pieniądze. Miłość, przyjaźń, czy inne uczucie zbudowane na ludzkich emocjach - tego nie da się kupić za żadną cenę. A chwila czasu poświęcona drugiej osobie, bezinteresowna pomoc i zainteresowanie potrafi zastąpić niejeden wartościowy papierek.

Lexington Larrabe to młoda celebrytka znana ze swoich kaprysów, niedojrzałych zachowań i imprezowania do białego rana. Jest córką dyrektora generalnego firmy Larrabee Media, Richarda Larrabee, który spełnia każdą jej zachciankę. Jednak do czasu. Kiedy dziewczyna rozbija w wypadku samochód, ojciec postanawia dać jej nauczkę. W dniu osiemnastych urodzin Lexi, w dniu, w którym miała otrzymać od tatusia czek na 25 milionów dolarów, który należy jej się od urodzenia, okazuje się, że tak łatwo nie uwolni się od rodziny. Richard odracza środki funduszu powierniczego o 52 tygodnie, w których to Lexington pozna smak pracy. Każdy tydzień oznacza inną pracę i z każdej z nich dziewczyna musi się sumiennie wywiązać. Co to będą za zajęcia? Czy Lexi podoła wyzwaniu i otrzyma upragnione pieniądze?

Leniwe letnie popołudnia to najlepszy czas na zagłębienie się w lekkiej i odprężającej lekturze. Najnowsza powieść Jessici Brody idealnie wpasowała się w ten upalny klimat. Fabuła rodem jak ze scenariusza komedii romantycznej, zwiewny, przystępny język i spora dawka humoru skutecznie nie pozwalały mi oderwać się od książki. Od początku zaintrygował mnie tytuł powieści i sam wątek jakim jest zadanie głównej bohaterki. Ciekawiło mnie przede wszystkim jak autorka zamierza poprowadzić fabułę, by historia nie była monotonna i zwyczajnie nudna. Okazało się, że tytułowe powody wcale nie są wiodącym tematem w powieści. Tak naprawdę to tylko tło do wątku pierwszorzędnego, jakim jest przemiana Lexi. Jej metamorfoza jest swoistą puentą całej historii, do której autorka dąży przez cały czas trwania fabuły.

Postać Lexi to postać charakterystyczna, która nie każdemu czytelnikowi przypadnie do gustu. Na pierwszy rzut oka jest rozkapryszona, infantylna i niewarta bliższego poznania, jednak nie można dzielić wszystkiego na czarne i białe. W głębi duszy Lexi jest wrażliwą i dość skrzywdzoną przez los osobą. Jej matka zmarła młodo, a dziewczynką w dzieciństwie zajmowały się nianie i służba. To nie ojciec uczył ją jeździć na rowerze, nie jemu pokazywała swoje oceny, a ze swoich szkolnych perypetii zwierzała się jego wizerunkowi na ścianie. Jedyny rodzic nigdy nie miał dla niej czasu, bo zawsze ważniejsza była praca. Nie ma się więc co dziwić, że Lexi kryje się pod maską rozkapryszonej i rozpuszczonej celebrytki. Nie chce zostać powtórnie odrzucona.

„52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca” nie jest zwyczajną kobiecą powiastką na jeden wieczór. Nie opowiada też o perypetiach bogaczki, której zostało nagle narzucone przepracowanie pięćdziesięciu dwóch tygodni w najmniej opłacalnych miejscówkach. To historia dziewczyny, której rodzic nie potrafił poświęcić należytej uwagi, nie wykorzystał czasu, który mógł poświęcić dziecku w trakcie jego dorastania i nie dał tyle miłości, czułości i ciepła, ile ono potrzebowało. To powieść smutna ze względu na brak więzi między Lexi, a Richardem, urocza ze względu na subtelny wątek miłosny i zabawna poprzez błyskotliwe dialogi i sytuacje wynikające ze zdobywania nowych doświadczeń. Ja z chęcią na dłużej pozostałabym w świecie Lexi i obserwowała jej zmagania w coraz to nowych miejscach pracy. Polecam serdecznie!

Książka do nabycia w księgarniach:
FONT polska księgarnia
Gandalf

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Pod hasłem