30 listopada, 2014

Zostań, jeśli kochasz - Gayle Forman


Autor: Gayle Forman
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 248


„- Wiem - przyznał cicho. - Ale ja ciągle tu jestem. I wciąż kocham cię jak szalony.”







Mało kto żyje dziś z dnia na dzień. Planujemy, organizujemy, intensywnie myślimy przyszłości i wybiegami wyobrażeniami daleko w przód. Nie zastanawiamy się nad tym czy to tak pełne nadziei i gdzieś w naszych mniemaniu ,,pewne jutro nadejdzie...czy nadejdzie dla nas, czy nadejdzie dla naszych bliskich... czy jutro wszystko będzie szło po naszej myśli, czy też stracimy niemal wszystko co zyskaliśmy do tej pory. Los bywa przewrotny i tak jak w jednej chwili może dać wiele, tak samo wiele może w sekundzie odebrać. 

Mia jest nastolatką, która prowadzi spokojne, szczęśliwe życie. Ma nietypową, ale kochającą rodzinę, ogromną pasję, jaką jest muzyka klasyczna, a konkretniej gra na wiolonczeli, oddaną przyjaciółkę, a także wspaniałego chłopaka - Adama - wokalistę zespołu rockowego. Czy do szczęścia potrzeba jej czegoś więcej? Chcąc nadal rozwijać swój talent i myśląc o przyszłości, Mia składa papiery na prestiżową nowojorską muzyczną uczelnię - Julliard School. Dzień, w którym ma otrzymać wyniki przesłuchania rozpoczyna się całkiem niepozornie, od rodzinnego śniadania i planowania wyjazdu z okazji wolnego od szkoły i pracy. Wszystko zdaje się układać pomyślnie, szykuje się przyjemny dzień spędzony z bliskimi.. aż dochodzi do ogromnej tragedii. Rodzina Mii ginie w wypadku samochodowym, a tylko dziewczyna nie umiera od razu. Od chwili przebudzenia się trwa ona w dziwnym stanie pomiędzy światem żywych a umarłych. Może obserwować wszystko jako postronny świadek, ale nikt nie może zobaczyć jej. Trwając w takim zawieszeniu musi wybrać czy chce umrzeć i dołączyć do swoich bliskich, czy chce zostać i żyć dalej, spełniać marzenia, korzystać z tej możliwości, która została odebrana jej rodzinie...

,,Jeśli zostaniesz zrobię dla Ciebie wszystko... Jeżeli każesz odejść, odejdę... Mogę cię stracić w taki sposób, jeśli nie stracę cię dzisiaj. Pozwolę ci odejść. Jeśli zostaniesz.

,,Zostań jeśli kochasz to książka, która wywarła na mnie niemałe wrażenie. Powierzchownie dość niepozorna, niewielkiej objętości, zwiastowała krótką opowieść o nastoletnich dylematach, miłości i zagubieniu. Po części taka właśnie jest, choć absolutnie zaskakuje sposobem ujęcia i przedstawienia tych wątków. Dotyka tematów, które są nam bliskie i dosyć często poruszane w literaturze młodzieżowej, ale ukazuje je w nowym świetle - dojrzałym, bardzo refleksyjnym i dogłębnie wzruszającym. Główna bohaterka przez całą powieść zmaga się z najróżniejszymi dylematami - mniejszymi i większymi, także tym od którego zależy czy będzie żyć dalej czy odejdzie. Takie decyzje są ogromnie ciężkie i trudne, szczególnie dla tak młodej osóbki, co jako czytelnicy mamy okazję zaobserwować śledząc przemyślenia Mii i jej rozterki pomiędzy argumentami za i przeciw.

Książka pomimo swojej niewielkiej objętości sprawia wrażenie naprawdę rozbudowanej i w pełni skończonej. Napisana jest bardzo prostym, przystępnym językiem, ale jednocześnie zawiera mnóstwo pięknych i mądrych cytatów, które dopełniają całość powieści. Niewątpliwą zaletą są również znakomicie wykreowani bohaterowie. Nietypowi, intrygujący i bardzo barwni. Szczególną uwagę zwracają na siebie nietuzinkowi rodzice Mii - były rockman, który obecnie uczy języka angielskiego w szkole i zakręcona wyluzowana mama, obydwoje darzący dzieci ogromnym uczuciem. Sama główna bohaterka, Mia, poza byciem dość cichą, spokojną nastolatką posiada niezwykłą pasję - grę na wiolonczeli i zamiłowanie do muzyki klasycznej, które niewątpliwie ma spory wpływ na kompozycję powieści. Otóż wiele sytuacji, odczuć, emocji zostaje porównanych do muzyki i jej elementów. Jest to zabieg, który absolutnie zachwyca i świetnie wkomponowuje się w całą historię, a także po części tworzy jej wyjątkowość.

,,- To w porządku - mówi - jeśli zechcesz odejść. Wszyscy pragną, byś została. Ja też tego chcę bardziej niż czegokolwiek w życiu. - Głos załamuje mu się z emocji. Urywa, odkasłuje, nabiera oddechu i mówi dalej. - Ale to moje życzenie i możesz się ze mną nie zgadzać. Więc chciałem tylko powiedzieć, że zrozumiem, jeżeli odejdziesz. To w porządku, jeśli musisz nas opuścić. To w porządku, jeśli chcesz przestać walczyć.

,,Zostań jeśli kochasz to przede wszystkim ogromny wulkan emocji. Historia Mii porusza do głębi, wstrząsa i zmusza do refleksji, a także niesamowicie wzrusza czytelnika. To powieść smutna i w pewnym sensie tragiczna, a jednocześnie ma w sobie tyle ciepła, dobroci, tyle wspaniałych wątków mówiących o wartościach jakimi są rodzina i bliscy, przyjaciele i partnerzy, tyle pięknych i szczęśliwych chwil... Czyni ją to tym bardziej wartościową i tym mocniej odciskającą ślad w sercu czytelnika. Dodatkowo autorka nie stara się jej ubarwić, nie czyni jej na siłę dramatyczną, nie stara się grać na emocjach czytelnika. Ona po prostu przekazuje nam historię, tę najprostszą, najprawdziwszą, tę która może się przytrafić każdemu z nas, która w pewnym sensie jest nam wszystkim tak bliska i ważna.. dlatego tak mocno porusza. Polecam serdecznie każdemu, kto czuje się na siłach by udźwignąć taki ładunek emocjonalny... warto!



Książka do nabycia w księgarniach:

23 września, 2014

Księga cmentarna - Neil Gaiman


Autor: Neil Gaiman
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 240

Rozrzućcie kości
Po całej włości,
To tylko nędzarz,
Nikt go nie ugości.



Każdy człowiek, a już w szczególności ten najmłodszy, pełen dziecięcej niewinności i bezbronności, potrzebuje domu. Potrzebuje miejsca, w którym będzie mógł odciąć się od reszty świata, w którym będzie czuł się bezpiecznie i stabilnie. Dla wielu takim azylem jest po prostu dom rodzinny - sprawdzony, znajomy i pełen dobrych wspomnień. Dla innych może być to równie dobrze każdy hotel, domek, czy inna przystań na trasie ich niekończących się podróży. Jeszcze kolejni twierdzą, że takim miejscem jest dowolny zakątek, w którym mogą być z bliskimi. Ja absolutnie zgadzam się, że prawdziwy dom jest tam, gdzie nasza rodzina. A gdyby tak najważniejsze osoby w naszym życiu, wszyscy nasi bliscy zamieszkiwali dość osobliwe miejsce? 

Pewnej nocy małemu chłopcu cudem udaje się uciec przed mordercą. Ów mężczyzna imieniem Jack morduje jego rodziców i siostrę, planując tak samo zakończyć żywot najmłodszego dziecka, jednak ono niespodziewanie znika. Maluch drepcze w górę zbocza, zmierzając w kierunku starego cmentarza, gdzie znajduje schronienie. Przygarnia go małżeństwo Owensów, czyli para dwojga nieżyjących od kilkuset lat widm. Chłopiec zostaje nazwany Niktem Owensem i spędza wśród swojej nowej rodziny i przyjaciół kilkanaście lat. W tym czasie poznaje zwyczaje panujące na cmentarzu, zaprzyjaźnia się z jego mieszkańcami, a także uczy niezwykłych rzeczy jak choćby znikanie - czyli stawanie się niewidzialnym dla otoczenia - czy wędrowanie w snach. Otoczenie bardzo dba o chłopca, zajmuje się jego edukacją, wyżywieniem i zapewnianiem rozrywki, a to z pozoru mroczne i ponure miejsce staje się dla niego domem. Nikowi nie dają jednak spokoju demony przeszłości i niebawem czas jego beztroskiego dzieciństwa minie...

,,Księga cmentarna to druga książka Neila Gaimana, którą miałam okazję przeczytać i skradła moje serce podobnie jak zeszłoroczna lektura ,,Nigdziebądź. Gaiman po raz kolejny oczarował mnie niezwykłym mrocznym klimatem i swoją ogromną wyobraźnią. Idealnie połączył świat żywych ze światem umarłych, płynnie wprowadził w fabułę elementy fantastyczne i baśniowe, a nie zapomniał przy tym o przekazaniu czytelnikowi wielu pięknych myśli i sentencji. Sama fabuła na pierwszy rzut oka nie zachwyca, jednak po zagłębieniu się w historię czytelnik zaczyna doceniać jej prostotę i zauważać detale, które budują wyjątkowość tej powieści. Jednym z takich detali są choćby dobrze znane wszystkim motywy, pokazane w inny, oryginalny sposób. Pojawia się alegoryczny Danse Macabre - tutaj dość chaotyczny i mocny, pełen magicznego klimatu, a także nie do końca dopowiedziany... Wiele jest tutaj wątków niedokończonych, a sama historia pod wieloma względami otwarta i dająca ogromne pole wyobraźni i woli czytelnika.

,,Księga cmentarna to także niezwykli, barwni bohaterowie. Każdy z nich ma swoją wieloletnią, intrygującą historię, którą w większości przypadków poznajemy niestety bardziej ogólnikowo. Nik to chłopiec o spokojnej naturze, racjonalny i wyważony, dużo dojrzalszy od swoich rówieśników. Czytelnik z przyjemnością śledzi jego losy, jednak uwagę dużo bardziej przyciągają postaci drugoplanowe, poboczne, jak choćby tajemniczy Silas, niepokorna młoda czarownica, dobroduszni Owensowie, czy różne interesujące zjawy zamieszkujące cmentarz. Bohaterów jest naprawdę mnóstwo, a każdy z nich zachwyca swoją kreacją.

,,Księga cmentarna to istny przekrój przez życie głównego bohatera, zbiór pojedynczych historii z jego dzieciństwa, okresu dojrzewania i młodej dorosłości. Każda z tych historii to opis innej przygody, to nowi bohaterowie, to nowe wątki i motywy, a wszystkie razem łączą się w opowieść o Niku i jego ciągłej ucieczce przed przeszłością. Autor stworzył powieść wielowymiarową, symboliczną i niedopowiedzianą pod wieloma względami, która nadaje się zarówno dla młodszego, jak i starszego czytelnika. Niesamowicie czaruje klimatem, oryginalnością i mnogością wyśmienitych detali. Polecam gorąco tę, jak i inne książki Neila Gaimana, to wspaniała, magiczna podróż dla wyobraźni.


Książka do nabycia w księgarniach:

28 lipca, 2014

Fiszki. Język angielski - seria: 100 naj...



Wydawnictwo: Cztery Głowy
Redaktor: Martyna Kubka
Lektorzy: Małgorzata Rychlicka-Hewitt, Stephen Hewitt
Ilość fiszek w zestawie: 100







Znajomość języków obcych, a już w szczególności języka angielskiego, jest dziś bardzo ważna. Podstaw uczą się już przedszkolaki, a ta nauka kontynuowana jest w całym dalszym toku edukacji. Nierzadko jednak bywa to uciążliwe, męczące i nieprzyjemne. A przecież naukę można sobie dowolnie ułatwiać, przyspieszać i wzbogacać o kolejne nowe sposoby. Coraz więcej osób zamiast tradycyjnych podręczników czy innych książkowych pomocy, wybiera fiszki.

Fiszki to niewielkie prostokątne karteczki wykonane z papieru bądź kartonu. Z jednej strony takiej karteczki mamy dany wyraz w języku angielskim wraz ze zdaniem pokazującym jego przykładowe użycie w kontekście, a z drugiej to samo w tłumaczeniu polskim. W tych konkretnych zestawach wydawnictwa Cztery Głowy (Amerykański kontra brytyjski, Wyrazy zdradliwe, Konstrukcje egzaminacyjne i Najczęstsze błędy) znajdziemy również dwa dodatkowe kartoniki - NAUKA i UMIEM - które znacznie ułatwiają pracę z fiszkami, pozwalając na systematyczne segregowanie przyswojonych i nieprzyswojonych treści, a co za tym idzie motywują też do dalszej nauki. Dodatkową pomocą, o której warto wspomnieć są indywidualne kody w każdym z pudełeczek, które umożliwiają pobranie ze strony wydawnictwa plików audio do każdej z fiszek, także można dodatkowo poćwiczyć wymowę i akcent. 




Kilka słów na temat każdego z czterech zestawów:

Konstrukcje egzaminacyjne: Tytuł zawiera 100 idiomów egzaminacyjnych. Są to idiomy dwumianowe (tzw. binomials) i wyrażenia idiomatyczne, które często pojawiają się w części leksykalno-gramatycznej ("Use of English") egzaminów certyfikatowych dla zaawansowanych, tj. CAE czy CPE. Publikacja jest skierowana do osób, które chciałyby wzbogacić swoje słownictwo o wyrażenia idiomatyczne potrzebne podczas egzaminów. 

Wyrazy zdradliwe: Tytuł zawiera 100 wyrazów zdradliwych (false friends), które przez swoje podobieństwo w języku polskim i angielskim często są błędnie tłumaczone. Do każdego hasła podano przykład oraz wyraz zdradliwy wraz z jego znaczeniem i przykładem użycia. Publikacja jest skierowana do osób, które chciałyby poznać słowa, które w języku angielskim i polskim brzmią lub są pisane podobnie, ale mają odmienne znaczenia, przez co często są mylone. 

Najczęstsze błędy: Tytuł zawiera 100 problematycznych słów i konstrukcji wraz z praktycznymi przykładami poprawnego użycia w zdaniu. Do każdego hasła podano przykład błędu, często popełnianego przy użyciu danego słowa czy konstrukcji. Publikacja jest skierowana do osób, które chciałyby uniknąć popełniania błędów zarówno w wypowiedziach pisemnych, jak i ustnych. 

Amerykański kontra brytyjski: Tytuł zawiera 100 amerykańskich słów i zwrotów wraz z ich brytyjskimi odpowiednikami. Do każdego amerykańskiego hasła podano praktyczny przykład użycia. Publikacja jest skierowana do osób, które chciałyby szybko zapoznać się z różnicami między amerykańską i brytyjską odmianą języka angielskiego.

Fiszki z z serii 100naj... są świetną alternatywą dla osób, które interesuje szybka i skuteczna, ale też systematyczna nauka. Z dostępnych dziewięciu zestawów z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie, a za tę cenę naprawdę warto choćby spróbować! Pudełeczka są niewielkie i poręczne, dlatego z łatwością można je zabrać ze sobą wszędzie. Osoby niecierpliwe nie zdążą się znudzić, a dodatkowo naukę mogą urozmaicić np. quizem z przyjaciółmi. Polecam zarówno uczniom jako świetny sposób na powtórki przed egzaminami, ale także każdemu, kto we własnym zakresie poszerza swoje językowe umiejętności. 

13 lipca, 2014

Monument 14. Odcięci od świata - Emmy Laybourne

Autor: Emmy Laybourne
Wydawnictwo: Rebis
Ilość stron: 344

„Ujęcie Empire State Building z ulicy i nadciągającej wysokiej chmury, coraz bardziej, klatka po klatce - tylko, że to nie była chmura, to była ściana wody. A potem pustka na ekranie.”



Wielodniowe zamknięcie w supermarkecie wypełnionym po brzegi asortymentem - brzmi jak spełnienie marzeń niejednego dzieciaka. Kto nie skorzystałby z takiej możliwości? Tyle nowych towarów do wzięcia! Masa jeszcze nierozpakowanych zabawek, nowych książeczek i tony słodyczy, gotowy do wypróbowania sprzęt elektroniczny, całe szafy modnych ubrań, najwygodniejsze meble i najlepsze kosmetyki. A ta perspektywa, choć tak kusząca, jest nie dość, że mało prawdopodobna, to jeszcze wcale nie musi tak cieszyć. Nie wierzycie? Poznajcie w takim razie historię bohaterów z powieści ,,Monument 14. Odcięci od świata

Powieść rozpoczyna się niewinnie - nastoletni Dean, jak co dzień, w pośpiechu wsiada do szkolnego autobusu i jedzie na zajęcia. Tym razem jednak uczniowie nie docierają szczęśliwie na miejsce. W drodze łapie ich ogromny grad, który powoduje dotkliwe szkody w pojeździe i stwarza wielkie zagrożenie dla młodzieży. Kilkorgu z nich udaje się bezpiecznie schronić w wielkim supermarkecie wraz z grupką młodszych dzieciaków. Budynek stanowi dla nich bezpieczne schronienie, ale i powoli staje się więzieniem. Po pewnym czasie bohaterowie zdają sobie sprawę, że to miejsce jest dla nich jedyną pewna kryjówką, podczas gdy na zewnątrz panują tragiczne warunki. Wybrzeże Stanów Zjednoczonych zostaje spustoszone przez potężne tsunami, nad krajem przetaczają się straszliwe, nieustające burze, a z ośrodka wojskowego wydostaje się bardzo niebezpieczna broń chemiczna. Szóstka licealistów, dwójka gimnazjalistów i szóstka dzieci z podstawówki są zdani tylko na siebie. Organizują sobie czas, rozdzielają obowiązki, zawiązują przyjaźnie i ujawniają antypatie. Jak potoczą się ich losy w odgrodzonym od świata budynku?   

,,Monument 14. Odcięci od świata to pierwsza część bardzo obiecującej trylogii autorstwa Emmy Laybourne. Przedstawia ona postapokaliptyczną wizję przyszłości, w której próbuje odnaleźć się grupa dzieciaków. Narratorem jest Dean - jeden z licealistów zamieszkujących supermarket. To jego oczami czytelnik obserwuje poszczególne zdarzenia oraz resztę bohaterów i to właśnie jego odczucia i refleksje ma okazję poznać. Jest on dość przeciętną postacią i w odróżnieniu do swoich rówieśników nie wyróżnia się ani przebojowością, ani szczególną nieśmiałością. Zdecydowanie większą uwagę przyciągają wyraziste charaktery, jak choćby milcząca Josie, czy kapryśna dziewczynka imieniem Chloe. Ile postaci, tyle też osobowości, także nie można mówić tu o braku różnorodności, czy pomysłu. Autorka miała świetną koncepcję, która poprzez jeszcze lepsze wykonanie, zamieniła się w świetną powieść.
   
Akcja w ,,Monumencie 14 toczy się szybkim tempem już od pierwszej strony. Czytelnik nie musi długo wyczekiwać na to aż fabuła się rozkręci, bo już w pierwszym rozdziale dzieją się rzeczy ekstremalne i zapierające dech w piersiach. Mnóstwo tu napięcia i dobrego suspensu, a także niewymuszonych, prawdziwych emocji. Choćby na samym wstępie znajduje się wzmianka o tym, że gdyby główny bohater wiedział, co go czeka, zatrzymałby się na moment przed wyjściem z domu i powiedział mamie jak bardzo ją kocha. Czy ktokolwiek z nas nie żałowałby, że tego nie zrobił? Często zapominamy o takich z pozoru błahych słowach i gestach, nie zdając sobie sprawy, że możemy już nie mieć na nie okazji. Samo to powoduje już pewnego rodzaju więź czytelnika z bohaterami, pozwala lepiej poczuć ich emocje i wywołuje sporo refleksji.   

Mocna - tym słowem określiłabym pierwszą część trylogii ,,Monument 14. To książka, która wzbudziła we mnie tak mnóstwo skrajnych emocji, tak wiele spontanicznych reakcji i była tak przyjemna w odbiorze, że zdecydowanie trafia do grona moich ulubionych czytadeł. Biorąc ją do ręki nie oczekiwałam wiele - miałam ochotę na lekką młodzieżową historię i przyznam, że... spotkało mnie wielkie pozytywne zaskoczenie! Fabuła jest bardzo intrygująca, styl pisarki lekki i wyważony - pięknie pobudza wyobraźnię, nie zawierając jednocześnie mnóstwa szczegółowych opisów - a emocje płynące do czytelnika ze stron powieści do bólu prawdziwe i ludzkie. Polecam gorąco!

11 lipca, 2014

ReadWeek vol.2. - podsumowanie

Cześć!
Dziś chciałabym powiedzieć troszkę o akcji ReadWeek, której pomysłodawczynią jest Marta z bloga Secret Books. Akcja ta przypomina booktubowy Read-A-Thon, który zawsze straszliwie mi się podobał, dlatego z chęcią wzięłam udział w naszym blogowym odpowiedniku ;) Głównym celem ReadWeek jest przeczytanie jak największej ilości stron w tydzień. Moje tempo czytania nie jest jakoś zaskakująco szybkie, ale podeszłam do tego wyzwania z zamiarem sprawdzenia się i zmotywowania do lektury. 
Może nie dałam z siebie wszystkiego, ale i tak sądzę, że całkiem fajnie mi poszło :))

PODSUMOWUJĄC:
1 dzień - przeczytałam 238 stron, kończąc tym samym Mroczne umysły, które zaczęłam czytać jeszcze przed akcją.
2 dzień - przeczytałam 274 strony, czyli większą część Trzech metrów nad niebem.  
3 dzień - przeczytałam 219 stron, czyli skończyłam Trzy metry nad niebem i wzięłam się za Hopeless.
4 dzień - przeczytałam całe 21 stron Hopeless ( uwaga: pierwszy z moich kompletnie zabieganych dni :c)
5 dzień - przeczytałam 234 strony Hopeless, kończąc tym samym książkę.
6 dzień - przeczytałam 40 stron Dzięwięciu żyć Chloe King (drugi zabiegany dzień..)
7 dzień - przeczytałam 246 stron i tym samym skończyłam Dziewięć żyć Chloe King.



Przez ten pierwszy tydzień lipca udało mi się przeczytać prawie 4 książki i 1272 strony!
Wynik jak dla mnie całkiem zadowalający, jak na pierwszą taką przygodę : ))
Recenzje wszystkich tych powieści jeszcze w lipcu pojawią się na blogu, a ja... uciekam dalej czytać, bo lipiec to dla mnie cały miesiąc, który poświęcam intensywnemu czytaniu! :D

Jeśli chcecie na bieżąco śledzić moje postępy, czy różne książkowe zakupy, itd. - zapraszam na mojego instagrama, gdzie codziennie pojawia się nowe zdjęcie! :)

03 lipca, 2014

Drzewo migdałowe - Michelle Cohen Corasanti


Autor: Michelle Cohen Corasanti
Wydawnictwo: SQN
Ilość stron: 388



„Dobre rzeczy utrudniają wybór, złe rzeczy nie pozostawiają wyboru.”






Czy ludzka nienawiść i wrogość ma jakiekolwiek granice? Czy człowiek potrafi w pewnym momencie powiedzieć pas i zastanowić się nad konsekwencjami swoich okrutnych i często krzywdzących działań? Większość z nas chciałaby zdecydowanie przytaknąć i tym samym postawić ludzkość w jak najlepszym świetle, jednak realia bardzo często odbiegają od naszych pragnień i oczekiwań. Coraz więcej wśród nas jadu i zawiści, więcej konfliktów, wojen i krzywdy. Pogłębia się nietolerancja i uprzedzenia, a o możliwościach nie zawsze decyduje inteligencja i predyspozycje, ale coraz częściej jest to kolor skóry i stopień zamożności. Ludzie zatracają gdzieś po drodze swoje sumienia i rzadko kiedy potrafią postawić się na miejscu drugiego człowieka. A naprawdę warto się tego nauczyć i spróbować wyciągnąć pomocną dłoń - często wymaga to niedużego wysiłku, a dla drugiej osoby znaczy wiele.

Ahmad jest młodym Palestyńczykiem, który od dzieciństwa zmaga się z życiem w czasie okrutnej wojny. Codziennością dla niego jest widok mieszkańców, którzy tracą pracę, dom, a co najgorsze, członków własnej rodziny. Chłopiec bardzo troszczy się o swoich bliskich i obawia się co przyniesie każdy kolejny dzień. Kiedy w dniu swoich dwunastych urodzin traci maleńką siostrę, izraelskie wojsko konfiskuje dom, a jego ojciec trafia do więzienia, Ahmad zostaje głową rodziny. Musi zatroszczyć się o nie tylko o swoją przyszłość, ale i swoich młodszych braci, siostry i matki. Z wielkim poświęceniem wypełnia swoje obowiązki i dba o to by bliscy mieli zapewniony jakikolwiek byt. Jako młody chłopiec znajduje dla siebie wyłącznie pracę fizyczną, jednak jego genialny matematyczny umysł daje mu nadzieję na spełnianie się kiedyś w umysłowych konkurach. Ahmed jak najbardziej zasługuje na szczęście i dostatnie życie z dala od wojennej zawieruchy, jednak czy będzie mu ono dane?

Wydarzenia rozgrywające się na kartach ,,Drzewa migdałowego” obejmują okres ponad pięćdziesięciu lat, podczas których czytelnik ma okazję śledzić nie tylko historię Ahmada, ale także świetnie ukazane tło historyczno-polityczne. Michelle Corasanti nie szczędzi drastycznych opisów i bez ogródek przedstawia tamtejsze realia. Konflikt izraelsko-palestyński nie jest nam obcy, jednak nie wszyscy do końca zdajemy sobie sprawę jak to tak naprawdę wygląda. Ludzie żyją w niesamowitej biedzie, pracują za najniższą stawkę, są wysiedlani z własnych domów i lądują w namiotach bądź pod gołym niebem. Każdy dzień stanowi dla nich wielką niewiadomą, a każda kolejna chwila jest pełna obaw o rodzinę, środki do życia i przyszłość. Jedyne co trzyma ich przy życiu to właśnie bliscy i jakiś niewielki promyk nadziei, że wreszcie nadejdzie lepsze jutro.

Ahmad to postać niezwykle wyrazista i przywracająca wiarę w człowieka. Ten mężczyzna tyle przeżył, tyle doświadczył i wycierpiał, że jego bezinteresowna dobroć i poświęcenie, którymi wykazuje się ponad pół wieku, robią na czytelniku niesamowite wrażenie! Ten bohater stanowi również przykład tego jak niesprawiedliwy potrafi być los. Ahmad powinien od najmłodszych lat mieć możliwość rozwijania swojej pasji, zainteresowań i ogromnego talentu, jednak nie miał do tego żadnych warunków. To, co w innych okolicznościach stanowiłoby dla niego normalną drogę edukacji, tutaj było niewiarygodną nagrodą i wyróżnieniem. Ta postać to zwieńczenie każdego przesłania mówiącego o ciężkiej pracy i sukcesywnym dążeniu do celu. 

,,Drzewo migdałowe” to powieść, która niesamowicie porusza serca i już na zawsze odciska w pamięci czytelnika ślad. To lektura trudna, o ciężkiej, tragicznej tematyce, jednak równocześnie napisana tak lekko i pięknie. Kart tej książki się nie przewraca, przez nie się dosłownie płynie. Michelle Corasanti nie oszczędza czytelnika, nie ubiera okrutnych wydarzeń w piękne słowa, ale przedstawia je prosto i dosadnie - tak, że trafiają do każdego odbiorcy i to z ogromną siłą. Jej postaci są absolutnie realistyczne, podobnie jak każda z opisanych sytuacji. Mimo tej prostoty i zwięzłości, nie brak tu także całego mnóstwa emocji. Narratorem jest sam Ahmad, dlatego od początku do końca czytelnik śledzi każdą jego myśl i razem z nim przeżywa trudy codzienności. Są momenty wzruszające, są takie, w których czytelnik śmieje się wraz z bohaterami, są też te zatrważające, pełne strachu i ogromnego współczucia. Ja w ,,Drzewie migdałowym” znalazłam wszystko to, co odzwierciedla dobrą książkę i życzę sobie oraz Wam samych takich perełek na naszej czytelniczej drodze.


Książka do nabycia w księgarniach:

23 maja, 2014

Rzeki Londynu - Ben Aaronovitch

Autor: Ben Aaronovitch
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 368


„Tym razem kula dawała przyćmione białe światło i nie więcej ciepła niż słoneczny dzień.
Ja pierdolę, pomyślałem. Potrafię czarować.”



Londyn, stolica Anglii, to jedno z największych miast Europy. Pełne ludzi, zgiełku, hałasu i przede wszystkim osnute mnóstwem legend i historii. Nic dziwnego, że tak wiele pisarzy wybiera właśnie takie tło do swoich powieści. Wśród ich grona znalazł się także Ben Aaronovitch, którego debiut ,,Rzeki Londynu całkiem niedawno ukazał się na polskim rynku wydawniczym. Ja jestem już po lekturze i z czystym sumieniem przyznaję, że autor rozpoczął swój pierwszy cykl w świetnym stylu! Książka jest naprawdę bardzo dobra, a ciekawy zabieg połączenia kryminału z fantastyką intryguje i wzmaga apetyt na więcej.

Główny bohater powieści, Peter Grant, jeszcze nie tak dawno był jednym z wielu posterunkowych na okresie próbnym w potężnej armii sprawiedliwości, zwanej policją stołeczną. Wtedy jego największym zmartwieniem było to, gdzie przydzielą go do dalszej pracy. Zawsze pragnął być w centrum wszystkich spraw, zajmować się osobiście dochodzeniami i śledztwami, pracować bardzo aktywnie i nie narzekać na nudę. Obawiał się natomiast oddelegowania do zespołu kontroli postępów dochodzeń, gdzie wszystko kręci się wokół siedzenia za biurkiem i odwalania całej papierkowej roboty za prawdziwych gliniarzy. Tymczasem jego szef wyznacza go na pomocnika niejakiego nadinspektora Nightingale'a, którego specjalność mocno wiąże się z tym, co właśnie dzieje się w życiu Petera. A dzieje się naprawdę ciekawie! Pewnej nocy, podczas wykonywania obowiązków w ramach śledztwa, Grant rozmawia z najprawdziwszym duchem. Sprawa okazuje się o wiele bardziej skomplikowana, a zamieszane są w nią przeróżne nadnaturalne moce. Peter ma szansę wykazać się na nowym stanowisku, a także uczyć się na czarodzieja. Jego życie, a także dość uporządkowana codzienność londyńczyków znacznie się komplikują. Kto stoi za okrutnymi zbrodniami? Czy Peter zdoła na czas schwytać mordercę?     

Nie bez powodu rozpoczęłam ten tekst krótkim wprowadzeniem o Londynie. Gra on w tej powieści znaczącą rolę i Ben Aaronovitch wspaniale poradził sobie z przedstawieniem go czytelnikowi. Między mrożącymi krew w żyłach zbrodniami, fascynującymi śledztwami i momentami, gdzie akcja przyspiesza do granic możliwości, autor przywołuje londyńskie krajobrazy i charakterystyczne miejskie atrakcje turystyczne, wplatając je w bieg historii. Nawet pierwsza, decydująca zbrodnia miała miejsce nie gdzie indziej, a w Covent Garden - dzielnicy znanej ze spotkań artystów, cyrkowców, muzyków i osób związanych ze sztuką. Poza ukazaniem czytelnikowi Londynu takim jakim jest na co dzień, autor zastosował też kilka genialnych magicznych urozmaiceń, jak choćby wprowadzenie wampirów w Purley, czy nadanie londyńskim rzekom ludzkich odpowiedników - spór bogini i boga Tamizy jest jednym z wątków pobocznych w książce.

Na uznanie zasługują również postaci, choć oczywiście nie wszystkie są wykreowane na tym samym poziomie. Czarne charaktery, odpowiedniki londyńskich rzek i Nightingale według mnie genialni, nieco gorzej na ich tle wypada sam główny bohater - Peter Grant. Na początku bardzo niewiele o nim wiemy, autor nie pokusił się o żadne wprowadzenie, czy krótkie przedstawienie postaci i właściwie sam czytelnik krok po kroku poznaje jego charakter, obserwując go w konkretnych sytuacjach i analizując jego refleksje na temat rozgrywających się zdarzeń. Trudno jest jednoznacznie orzec czy Peter Grant spodoba się każdemu jako narrator i główny bohater. To człowiek o specyficznym humorze, czasami zbyt niesmacznych seksualnych przemyśleniach i  nie zawsze myślący racjonalnie, jednak ma w sobie pewien urok, przez który da się go lubić. Jego roztrzepana natura, chęć działania i zaangażowanie czynią go, mimo wszystko, dobrym detektywem.

Ben Aaronovitch świetnie poradził sobie ze swoją pierwszą książką - ma lekkie pióro, a wzbudzanie w czytelniku najróżniejszych emocji przychodzi mu z wielką łatwością. Fabuła jest rozbudowana, intrygująca i przede wszystkim spójna, co przy tej ilości wątków zasługuje na szacunek. ,,Rzeki Londynu to bardzo dobra propozycja zarówno dla czytelników fantastyki, jak i kryminałów. Polecam gorąco - czyta się wyjątkowo szybko i przyjemnie!

Książka do nabycia w księgarniach:
FONT polska księgarnia
Gandalf
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Czytam fantastykę
Czytam opasłe tomiska

05 maja, 2014

Ścieżka słońca - Lisa Kleypas


Autor: Lisa Kleypas
Wydawnictwo: Prószyński S-ka
Ilość stron: 352

„[...] choć powiedziałaś "tak" niewłaściwemu człowiekowi, mam nadzieję, że nie powiesz przez to "nie" temu jedynemu.”




Pojęcie życia porównywano już do bardzo wielu rzeczy. Często były to porównania trafne, ale często też zupełnie abstrakcyjne i udziwnione. Wykorzystano na tym polu karuzelę, szachy, pieniądze, ale także pogo, kaloryfer czy papier toaletowy. Ja lubię mówić o życiu jako o mieszaninie chwil – tych ulotnych, przeróżnie nacechowanych emocjonalnie odcinków czasu, w których uczestniczymy. Zazwyczaj staramy się doprowadzać do sytuacji szczęśliwych, które będziemy mogli później miło wspominać i z przyjemnością do nich wracać, lecz jak wiadomo, nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli i zdarzają się po drodze również te negatywne epizody. Nie należy się nimi zbytnio przejmować, ale jednak ludzie mają tendencję do wyolbrzymiania każdego niepowodzenia. A przecież, jak to mówią, po burzy zawsze wychodzi słońce! Idealnym przykładem potwierdzającym tę myśl jest historia Lucy, głównej bohaterki powieści ,,Ścieżka słońca” autorstwa Lisy Kleypas.

Lucy Marinn mieszka wraz z chłopakiem, Kevinem, nad malowniczą Zatoką Friday. Jest szczęśliwą i spełnioną kobietą, a w dodatku posiada niezwykły dar tworzenia pięknych form ze szkła. Wydawałoby się, że nic nie może zaburzyć tego idealnego obrazka. Jednak któregoś dnia, Lucy spotyka bardzo przykra niespodzianka – dowiaduje się o zdradzie swojego partnera. Jej życie z dnia na dzień ulega ogromnej zmianie, a większość dotychczasowych planów na przyszłość nie ma już racji bytu. Zostaje skrzywdzona podwójnie kiedy odkrywa, że nową partnerką Kevina jest jej własna siostra, Alice. Ta nie odczuwa żalu ani skruchy. Rodzina sióstr stawia zakochanym ultimatum – ich związek nie zostanie zaakceptowany, póki Lucy nie będzie szczęśliwa. Kevin postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i przekonuje Sama Nolana, właściciela lokalnej winnicy, by zawrócił jego byłej w głowie. Mężczyzna w końcu zgadza się pomóc znajomemu, ale zwykła przysługa z czasem zmienia się w prawdziwe uczucie…

Miłość to takie zagadnienie, o którym można mówić i pisać bez końca. Powieści, wiersze, pieśni… Wszędzie wkrada się znany wszystkim motyw najpiękniejszego uczucia świata. Nie bez powodu jest on tak popularnym zjawiskiem w literaturze! Bo co porywa bardziej niż historia namiętnych romansów, pełnych bliskich nam emocji i ukrytych pragnień? Szczególnie kobiety uwielbiają oddawać się chwili zapomnienia z lekką powieścią romantyczną zakończoną happy endem, a ja jako jedna z nich, spędziłam niedawno kilka uroczych wieczorów z bohaterami ,,Ścieżki słońca”. Jest to książka napisana bardzo dobrym stylem – przystępnym i prostym, ale z przemyślanym każdym słowem. Nie brakuje w niej pięknych, mądrych rad i refleksji. To wszystko zdecydowanie ratuje ją przed wrzuceniem do worka z wszystkimi dennymi harlequinami. Lisa Kleypas wspaniale posługuje się słowem, a przyjemne dialogi i umiejętność zainteresowania czytelnika sprawiają, że schematyczna i dość przewidywalna historia staje się niezwykle absorbującą i miłą podróżą w głąb wyobraźni.

Bohaterowie są wykreowani po mistrzowsku – z wadami i zaletami, nieidealni, a co za tym idzie − jak najbardziej prawdziwi. ,,Ścieżka słońca” jest pierwszą częścią trylogii i w głównej mierze skupia się ona na pierwszej zakochanej parze w cyklu o Zatoce Friday – na Lucy i Samie. To bardzo sympatyczna dwójka! Ona skrzywdzona przez los, on wyciąga ją z dołka – tak zaczyna między nimi iskrzyć. Do pewnego momentu oboje nie chcą okazywać uczuć i pozostają na etapie ,,co by było gdyby”, ale z czasem przekonują się o swoich zamiarach i pozwalają sobie na otwartość. W powieści poznajemy również dwóch braci Sama oraz koleżanki Lucy, których wątki mają zostać rozwinięte w kolejnych tomach serii. ,,Ścieżka słońca” jest świetnym romansem. Na tle innych wyróżnia go fantastyczny styl autorki, niesamowita lekkość jej pióra i historia z urokliwym nadmorskim miasteczkiem w tle. Mimo iż jest to typowa obyczajówka, znajdzie się w niej także odrobina subtelnej magii. Polecam gorąco i zabieram się za kolejny tom.

Recenzja dla portalu Szuflada :)


Książka do nabycia w księgarniach:
FONT polska księgarnia
Gandalf

22 marca, 2014

Mechaniczna księżniczka - Cassandra Clare

Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 544



„Znasz to uczucie, kiedy czytasz książkę i wiesz, że to będzie tragedia, czujesz, że nadciąga ciemność i zimno, widzisz, że sieć zaciska się pośród postaci, które żyją na jej stronnicach. Ale jesteś przywiązany do tej historii jakbyś był wleczony za powozem, nie możesz się go puścić ani zmienić kierunku.”



Jest wiele czynników, które cechują dobrą książkę. Może to być doskonały styl pisarza, rozbudowana, logiczna i ciekawa fabuła, dostosowane do tematyki tempo akcji, czy barwni bohaterowie. Każdy czytelnik ma do tego swoje subiektywne podejście i ocenia daną powieść według własnych kryteriów. Wiecie po czym ja z początku poznaję wartą uwagi lekturę? Po tym, że czytam ją z wielkim zaangażowaniem i nic nie jest w stanie mnie od niej oderwać, a z drugiej strony sama staram się powstrzymać przez dosłownym ,,pochłanianiem” jej, by jak najdłużej móc rozkoszować się każdym słowem. To ciężki orzech do zgryzienia, ale w razie czego zawsze można sięgnąć po książkę powtórnie! I ja na pewno uczynię tak z ,,Mechaniczną księżniczką”, bo nawet nie wiem kiedy te wszystkie strony przemknęły mi między palcami.

 Mortmain krok po kroku realizuje swój plan i jest coraz bliżej unicestwienia Nocnych Łowców. Brak mu jednak jednego elementu – Tessy. Jego automaty z dnia na dzień są lepiej przystosowane do walki i uzupełniane o kolejne potężne funkcje, co zdecydowanie utrudnia życie potomkom faerie. Charlotte Branwell rozpaczliwie stara się odnaleźć Mortmaina, zanim ten ostatecznie zaatakuje. Nie jest to jednak proste zadanie! Kiedy wreszcie jeden z podopiecznych szefowej Instytutu odkrywa prawdopodobne miejsce pobytu mężczyzny, Charlotte bezskutecznie próbuje namówić Konsula na wysłanie tam większej grupy Nefilim. Wszystko zaczyna się jeszcze bardziej komplikować, gdy Tessa zostaje porwana przez okrutne maszyny i oddana w ręce Mortmaina. Will i Jem od razu chcą pędzić jej na ratunek, bo każdy z nich darzy ją wielkim uczuciem i nie wyobraża sobie bez niej życia. Jak potoczą się dalsze losy Nocnych Łowców? Jaki będzie finał tej historii?

 ,,Diabelskie Maszyny” to trylogia, która skradła moje serce i niezliczoną ilość razy rozbijała je na milion części, po czym powtórnie składała w całość. Urzekła mnie chyba nawet bardziej niż ,,Dary anioła”, które miałam okazję poznać jako pierwsze. Cassandra Clare, co powtórzę po raz enty, ma niebywały talent pisarski, niesamowitą lekkość pióra i jest po prostu stworzona do pisania. Mało kto potrafi tak jak ona operować słowem, kreować nowe uniwersa i niesamowitych bohaterów, których odkrywamy krok po kroku na każdej kolejnej stronie. ,,Mechaniczna księżniczka” to trzecia i zarazem ostatnia część ,,Diabelskich Maszyn”. Oczekiwałam od niej wiele – to przecież zwieńczenie genialnej trylogii, zbiór odpowiedzi na wszystkie zadane wcześniej pytania i ostateczne rozwiązanie każdego z wątków. Finał powinien być emocjonujący, spektakularny i powinien dawać czytelnikowi satysfakcję. I taka właśnie jest ,,Mechaniczna księżniczka”.

Dzieje się, oj dzieje! Zarówno w gnającej akcji, jak i w relacjach bohaterów. Nie brakuje emocji i wzruszeń, a miłość, również ta rodzicielska i braterska, jest wszechobecna. Czytelnik zauważa jak zmienia się spojrzenie każdej z postaci na swoich bliskich, jak pojawiają się w nich zupełnie nowe cechy, jak zachodzą w nich przemiany oraz to, jak bardzo ewoluowały od pierwszego spotkania z odbiorcą. Mamy okazję poznać rozwiązanie miłosnego trójkąta, a także zaobserwować nowe zauroczenia innych bohaterów. Cassandra Clare po raz kolejny czaruje słowem i tworzy świetne dialogi oraz interakcje między postaciami. Nic nie jest wymuszone, nienaturalne, a spora dawka humoru jeszcze uatrakcyjnia całą historię. Czytelnik zostaje poddany wszelkim możliwym emocjom – od śmiechu i radości, przez głębokie wzruszenie nieraz prowadzące do łez, aż do strachu o choćby życie bohaterów. Autorka jest mistrzynią w kreowaniu wspaniałych osobowości, uniwersów i w tworzeniu trzymających w napięciu, złożonych, logicznych historii.

 ,,Mechaniczna księżniczka” spełniła wszystkie moje dotychczasowe oczekiwania dotyczące dobrej książki. Były emocje, był suspens, było napięcie oraz przyjemność z samego obcowania z piórem autorki. Z bólem serca żegnam pokochanych bohaterów i z jeszcze większym, godzę się z zakończeniem trylogii o Nocnych Łowcach, które raz na zawsze zamknęło przygody mojego ulubionego trójkąta. Polecam całe ,,Diabelskie Maszyny” każdemu, kto ma ochotę na podróż w przeszłość, do wspaniałego Londynu, okraszoną magią i fantastyką, a przede wszystkim, w doborowym towarzystwie!



Książka do nabycia w księgarniach:
FONT polska księgarnia
Gandalf
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Czytam fantastykę
Czytam opasłe tomiska

12 lutego, 2014

Filmowo #1


Z dniem dzisiejszym ruszam z cyklem Filmowo! Pewnie znacie go już z innych blogów, także wyjaśnię tylko pokrótce na czym on polega. Otóż bloger co jakiś czas dodaje post, w którym zamieszcza swoje subiektywne opinie na temat obejrzanych ostatnio filmów. Zazwyczaj nie są one długie, stanowią tylko podsumowanie danej produkcji :) Zaczynajmy!

Carrie (2013)

Nastoletnia Carrie White (Chloë Grace Moretz) nie ma łatwego życia. Dziewczyna jest wychowywana przez surową i religijną matkę, Margaret (Julianne Moore), a w szkole jest obiektem nieustannych kpin ze strony rówieśników. Wydarzeniem, które zmienia życie zaniedbanej dziewczyny jest jej pierwsza miesiączka pod szkolnym prysznicem, wtedy Carrie odkrywa u siebie zdolności telekinetyczne. Tymczasem jedna z dziewcząt planuje ośmieszyć Carrie na oczach całej szkoły podczas balu, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji jakie wywoła.

Uwielbiam horrory i mocne thrillery, a że wiele takich filmów już obejrzałam, to teraz podążam za nowościami. Carrie jest wznowieniem produkcji z 1976, a zarazem ekranizacją słynnej powieści Stephena Kinga o tym samym tytule. Fabuła jest ciekawa i zrealizowana na tyle dobrze, że wciąga i ciekawi widza. Przyznam, że nie nudziłam się ani przez chwilę, choć pierwsze kilkadziesiąt minut nie obfituje w ciągłą akcję. Aktorzy w miarę się spisali - podobała mi się szczególnie Julianne Moore w roli surowej matki, ale również  Chloë Moretz całkiem nieźle poradziła sobie z rolą Carrie. Bardzo nie podobały mi się za to efekty specjalne, które wyglądały sztucznie i było ich zdecydowanie za dużo. Brakło mi również tego elementu grozy, który cechuje każdy dobry horror. Nie było żadnej gęsiej skórki ani choć odrobiny strachu, a film wywołał u mnie całkiem inne emocje - głównie współczucie głównej bohaterce, ale też gniew na jej prześladowczynie. Całość oceniam raczej poztywnie, bo mimo kilku słabszych momentów, większość mi się podobała. Teraz zapoluję na książkę :)

Ocena: 6/10 

Czas na miłość (2013)

Tim Lake (Domhnall Gleeson) nie grzeszy pewnością siebie. Wedle własnych słów jest "zbyt rudy, zbyt chudy i zbyt niezdarny", by wzbudzić zainteresowanie płci przeciwnej, a w wieku dwudziestu jeden lat, to właśnie na tym zależy mu najbardziej. Jego życie ulega zmianie w pewien noworoczny poranek, kiedy ojciec (Bill Nighy) zdradza mu rodzinny sekret. Otóż wszyscy mężczyźni z rodziny Lake posiadają niezwykłą zdolność podróżowania w czasie. Mogą cofnąć się do dowolnego momentu własnego życia, zmienić go lub przeżyć jeszcze raz. Muszą jednak pamiętać, że zmiana przeszłości ma wpływ na teraźniejszość. Tim zaczyna wykorzystywać ten dar, by znaleźć miłość i wkrótce udaje mu się zdobyć względy pięknej Mary (Rachel McAdams). Niestety nieprzemyślana zmiana przeszłości, której Tim dokonuje, by pomóc przyjacielowi, sprawia, że w nowo wykreowanej teraźniejszości, spotkanie z Mary nie miało miejsca. Metodą prób, błędów i kolejnych podróży w czasie, Tim stara się odzyskać straconą szansę na miłość.

Rachel McAdams jest jedną z moich ulubionych aktorek i uwielbiam niemal wszystkie filmy z jej udziałem, także kiedy zobaczyłam plakat Czasu na miłość, wiedziałam, że muszę go obejrzeć. Jestem teraz świeżo po domowym seansie i stwierdzam, że podobało mi się! Przyjemna komedia romantyczna z elementem fantastycznym i happy endem. Scenariusz jest dość oryginalny, a wykonanie również na całkiem dobrym poziomie. Podróże w czasie może nie są możliwe w rzeczywistości, ale mimo to film jest bardzo życiowy i choć jest to typowa komedia romatyczna, to niesie bardzo wiele ważnych wartości i uświadamia, że trzeba jak najwięcej czasu spędzać z kochanymi osobami, bo nawet w filmie nie zawsze da się cofnąć czas... :)
Wzrusza, bawi i zdecydowanie umila czas - czego chcieć więcej?

Ocena: 7/10

October baby (2011)

Hannah Lawson (Rachel Hendrix) nigdy nie była duszą towarzystwa. Zawsze trzymała się z boku. Czuje nienawiść do siebie i innych, nie widzi sensu życia. Gdy mdleje podczas przedstawienia w którym gra, sytuacja dramatycznie się pogarsza. Jak grom z jasnego nieba spada na nią wiadomość, że wszystkie jej problemy zdrowotne wynikają z faktu, że urodziła się jako wcześniak, po nieudanej próbie aborcji. Jakby tego było mało, została adoptowana przez parę, która straciła bliźnięta w wyniku poronienia. Zła na adopcyjnych rodziców, Hannah jeszcze bardziej zamyka się w sobie. W końcu przyjmuje zaproszenie Jasona (Jason Burkey), który wraz ze swoimi przyjaciółmi wyrusza w podróż, w trakcie której obiecuje zabrać ją do miasteczka Mobile w Alabamie, skąd pochodzi jej biologiczna matka.

October baby to film, do którego byłam namawiana niezliczoną ilość razy przez Olę. Dobrze wie jakie filmy lubię i często mi coś poleca, więc powoli i sukcesywnie staram się je oglądać :D Z tym zwlekałam bardzo długo - jakoś nie czułam się na siłach i czekałam na odpowiedni nastrój, a kiedy on wreszcie nadszedł, kompletnie przepadłam! Poruszono trudne tematy - problemy zdrowotne, adopcja, śmierć noworodka i próba aborcji. Nie jest to jednak ciężki i smutny obraz; prócz wstrząsających wątków, znalazło się miejsce dla nastoletniej miłości, przyjaźni, a to wszystko okraszone odpowiednio wyważonym humorem. Oczywiście nie brakuje emocji i wzruszeń ;) Świetnym aspektem jest również ścieżka dźwiękowa! Spokojne, melancholijne utwory, idealne na wyciszenie się w ciągu dnia ;) Polecam gorąco October baby i gwarantuję, że każdemu zakręci się łezka w oku.

Ocena: 8/10  

Podoba Wam się taki pomysł na posty? Myślę, że po trzy produkcje w jednej notce będzie się najlepiej czytać, jak sądzicie? Może macie jakieś dodatkowe uwagi lub pomysły? ;)

09 lutego, 2014

Dziedzictwo - C.J. Daughtery


Autor: C.J. Daughtery
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 440

„Jak możemy być szczęśliwi odwracając się plecami do tych, którzy nam ufają.” 






„Wybrani” to powieść, która niesamowicie mi się podobała i zdecydowanie stała się moim książkowym odkryciem roku 2013. Z wielką niecierpliwością oczekiwałam kontynuacji, której doczekaliśmy się już we wrześniu. Oczywiście zabrałam się za nią od razu w dniu premiery, a że było mi niezmiernie żal rozstawać się z bohaterami na okres czasu, jaki przyszło nam czekać na trzeci tom, to po kilku miesiącach sięgnęłam do niej po raz kolejny. „Dziedzictwo” podobnie, jak jej poprzedniczka, okazało się genialną książką i z dumą dołączam ją do grona ulubionych!

Po pożarze w Cimerii, Allie wraca do domu na wakacje, jednak jej odpoczynek nie trwa zbyt długo. Pewnego wieczoru, ktoś próbuje ją porwać. Ratuje ją Raj Patel, ojciec jej przyjaciółki Rachel, u której Allie później spędza ostatnie wolne dni. Powracając do Akademii, dziewczyny spostrzegają ogromne zniszczenia i straty oraz wraz z innymi uczniami zabierają się za prace remontowe. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu, większość pomieszczeń udaje się odratować. Wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego, na wszystkich czekają zmiany i niespodzianki. Sypialnie znajdują się w innych miejscach, przybyli nowi podopieczni, a Allie zostaje przyjęta do Nocnej Szkoły. Nareszcie może rozpocząć treningi, które z pewnością przydadzą jej się z sytuacji, gdy jej i szkole grozi niebezpieczeństwo ze strony Nathaniela. Dziewczyna wciąż stara się odkryć wszystkie sekrety przeszłości swojej rodziny, a na dodatek zmaga się z uczuciami do dwóch chłopców. Jak poradzi sobie z takim natłokiem emocji? I jak potoczą się losy Akademii?

„Dziedzictwo” w przeciwieństwie do swojej poprzedniczki, już od pierwszych stron porywa czytelnika. Autorka nie pokusiła się na żaden spokojny wstęp czy krótki powrót do wydarzeń z pierwszego tomu, ale od razu wrzuca odbiorcę w wir akcji. Kolejne wydarzenia następują po sobie w bardzo szybkim tempie, a każde z nich jest pełne stopniowanego napięcia. Krótko mówiąc – nie ma miejsca na nudę. Mimo to, widać tutaj zróżnicowanie dynamiczne między poszczególnymi wątkami, które wyodrębnia ważne momenty w tych szybszych partiach, a w wolniejszych pozwala na chwilę wytchnienia. A zapewniam, że jest ono potrzebne, bo książka jest pełna emocji i dramatyzmu, a także tajemnic i zagadek, które pragniemy rozwikłać wraz z bohaterami. Autorka świetnie prowadzi intrygę i w fabule widać wielką precyzję, z jaką odkrywa kolejne karty. Nic nie jest czarne lub białe, a czytelnik musi się mocno nagimnastykować, żeby dostrzec tę granicę między dobrem a złem.

Wśród bohaterów również niełatwo jest wyłapać czarne charaktery. Autorka zwodzi czytelnika i udowadnia, że nie pokazała jeszcze wszystkiego. Postaci, które wydawały się nam w porządku, nagle zmieniają linię frontu i okazują się być kompletnie innymi osobami. Wraz z biegiem fabuły, czytelnik zaczyna się zastanawiać, kto jeszcze może być podejrzanym. Pod tym względem, C.J. Daughtery spisała się na medal, bo stworzyła nietuzinkowych bohaterów, których nie da się do końca rozgryźć za pierwszym razem. Trójkąt miłosny również ewoluuje i relacje w nim powoli ulegają zmianom. Zarówno Carter, jak i Sylvain ukazują swoje nowe cechy i znów mieszają czytelnikom w głowach! Przyznam, że moje faworyzowanie Cartera w pierwszym tomie, nieco uległo zmianie po przeczytaniu drugiego, bo szala przechyliła się odrobinę bardziej na stronę Francuza. I już niezmiernie ciekawi mnie, jakie odniosę wrażenia po lekturze trzeciej części!

„Dziedzictwo” to świetna kontynuacja „Wybranych”. Jak najbardziej trzyma poziom pierwszej części i daje nadzieję na równie dobry kolejny tom. Nie brak w niej intryg, tajemnic i zwodzenia czytelnika, czyli tego, co skutecznie trzyma go w napięciu. C.J. Daughtery stworzyła historię oryginalną, nietuzinkową i, co zawsze podkreślam, bez wątku fantastycznego! To nic innego, jak świetny thriller młodzieżowy, który z pewnością przekona niejednego czytelnika do tego typu literatury. Polecam gorąco zarówno pierwszą, jak i drugą część serii, a ja biorę się powoli za trzecią!



Książka do nabycia w księgarniach:
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

06 lutego, 2014

Wyniki konkursu noworocznego!


Dwa dni temu zakończył się noworoczny konkurs, w którym do wygrania była książka Jill Marsell "Spacer w parku". Zgłosiło się 20 osób, wśród których znajduje się zwycięzca :D Odpowiedzi były różnorodne, ale na większość z podanych pozycji czekam i ja! :D Postanowiłam zrobić tradycyjne losowanie, z którego fotorelację znajdziecie poniżej:


Szczęśliwie wylosowaną osobą jest Oli, której serdecznie gratuluję i za moment wysyłam maila z informacją o wygranej ;) Dziękuję wszystkim za udział i pomoc w rozpowszechnianiu konkursu oraz zapraszam na kolejne!


31 stycznia, 2014

Top10: najważniejsze nieprzeczytane książki!

W dzisiejszym rankingu chciałabym skupić się na tych książkach, których jeszcze nie przeczytałam, ale od dawna to planuję. Są to też pozycje, które wydaje mi się, że czytał już każdy, tylko nie ja :D Zapraszam na najważniejsze nieprzeczytane książki!



Serię Percy Jackson, Trylogię Czasu i cykl o Stephanie Plum kojarzy chyba każdy. Już od bardzo dawna przymierzam się do ich przeczytania i nawet posiadam wszystkie pierwsze tomy, ale ciągle mi jakoś nie po drodze. Złodziejka książek to mój must read w najbliższych miesiącach, bo w końcu doczekaliśmy się ekranizacji i przed jej obejrzeniem chcę zapoznać się z książką ;). Jodi Picoult i Stephen King to autorzy, których tak samo bez przerwy odkładam na później. Te dwie pozycje chcę przeczytać najbardziej i mam nadzieję, że w tym roku nareszcie mi się to uda. Wichrowe wzgórza to klasyka, której JESZCZE nie znam, ale też bardzo się do tego palę! O twórczości Elif Shafak słyszałam wiele dobrego i czekam niecierpliwie na chwilę, kiedy będę mogła sama wyrobić sobie o niej zdanie. Gwiazd naszych wina to książka, która skradła już wiele czytelniczych serc i mam nadzieję, że skradnie i moje! :D I ostatnia już perełka to Alibi na szczęście, czyli pierwszy tom niebywale wychwalanego cyklu, a w dodatku polskiej autorki, także też znajduje się na mojej liście do koniecznego przeczytania ;)

Czytaliście którąś z tych pozycji? Jak wrażenia? A co wy umieścilibyście na takiej liście? 

27 stycznia, 2014

Mechaniczny książę - Cassandra Clare


Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 496

„- A jakiego koloru jest twoja dusza, Willu Herondale?
- Fioletoworóżowa.”






Jan Parandowski napisał kiedyś, że słowem opanował człowiek przestrzeń i czas. Czy nie jest to prawda? Cała moc pisarza i jego możliwości tkwią w tworzeniu z liter, wyrazów i zdań czegoś, czym może podzielić się z drugim człowiekiem. A tekstem przekazać można niemal wszystko. W przypadku literatury pięknej, autor przedstawia czytelnikowi historię. Historię z bohaterami, z określonym miejscem akcji i czasem. I to właśnie pisarz określa te wszystkie czynniki, tylko od niego zależy czy powieść będzie rozgrywać się w przeszłości, teraźniejszości czy przyszłości i tylko od niego zależy, w jakim miejscu. Z kolei czytelnik ma tę swobodę, że może wybrać spośród wielu utworów ten, który najbardziej mu odpowiada. Ja po lekturze ,,Mechanicznego anioła” zapragnęłam powrócić do wiktoriańskiej Anglii, do szarego Londynu i przenieść się w przeszłość, co zaowocowało sięgnięciem po ,,Mechanicznego księcia”.

Tessa Gray znalazła bezpieczne schronienie u boku Nocnych Łowców w Londyńskim Instytucie. Dziewczyna powoli wdraża się w nowo poznany świat, zadaje mnóstwo pytań i wciąż szuka na nie odpowiedzi. Kiedy już wszystko wskazuje na to, że bohaterowie mają chwilę wytchnienia od wszelkich intryg i problemów, Clave zaczyna spiskować, by odsunąć Charlotte od kierowania Instytutem. Wtedy Nocni Łowcy otrzymują zadanie, które polega na odnalezieniu Mistrza. Jeśli nie uda im się to w dwa tygodnie, Rada rozpatrzy kandydaturę Benedicta Lightwooda na stanowisko opiekuna Instytutu. Nefilim nie mogą do tego dopuścić, także czym prędzej zabierają się za poszukiwania. Tessa wraz z Willem i Jemem odkrywają, że nienawiść do półanielskich istot budzą w Mistrzu osobiste pobudki. Obwinia ich o dawną tragedię, która zniszczyła mu życie. Czy Charlotte i grupie z Instytutu uda się odnaleźć wroga? Czy Tessa odkryje wreszcie tajemnicę swojego pochodzenia? I w którą stronę ukierunkuje swoje uczucia?

Podobnie jak pierwsza część Diabelskich maszyn, tak i ta rozpoczyna się dynamicznym prologiem, który wprowadza w mroczny, niepokojący klimat i zachęca czytelnika do dalszej lektury. W głowie wciąż kłębi się chmara pytań powstałych po lekturze ,,Mechanicznego anioła”, a autorka nadal trzyma w niepewności i dostarcza tylko pojedyncze fakty, z których można powoli składać odpowiedzi. Mnóstwo jest tutaj niedopowiedzeń i wątpliwości – rozwija się wątek Willa, którego działania z początku są wielką niewiadomą, a także próbujemy wgłębić się w postać Mistrza, rozgryźć jego czyny, plany i intencje oraz uzyskać więcej informacji o jego przeszłości. Z rozwojem fabuły w końcu dowiadujemy się niemal wszystkiego, jednak świetną zabawą podczas czytania jest kontemplowanie i intensywne rozpatrywanie wszystkich czynników, które prowadzą do prawdy.

,,Mechaniczny anioł” jest swego rodzaju wprowadzeniem do całej historii. Co prawda, nie brakuje w nim akcji, dobrej fabuły i intryg, jednak to właśnie w ,,Mechanicznym księciu” wszystko idzie do przodu i po krótkim wolniejszym wstępie, mamy dynamiczny, szybki rozwój wydarzeń. Autorka zdecydowanie więcej uwagi poświęca bohaterom i ich relacjom – poznajemy bliżej Jema, Willa i Tessę oraz obserwujemy ich rozmowy, interakcje i możemy zacząć snuć przypuszczenia, którego z chłopców wybierze główna bohaterka. A nie ma ona łatwego zadania, bo w każdym z nich można znaleźć coś interesującego i choć są kompletnie różni, można obydwu polubić równie mocno. Nie brakuje mocniejszych uderzeń serca, rozmyślań o uczuciach i emocjonujących scen miłosnych, ale pojawiają się też te smutniejsze, bolesne momenty. Tessa często podejmuje niesłuszne decyzje, myli się i gubi, ale to czyni ją bardziej ludzką i realną, a także uświadamia czytelnika o jej trudnej sytuacji.

,,Mechaniczny książę” to świetna kontynuacja trylogii o Nocnych Łowcach. Bardzo dynamiczna, żywiołowa, pełna wyśmienitego humoru i fantastycznych postaci. Znajdziemy tu mnóstwo intryg, tajemnic i pojedynków, ale też sporo miłosnych uniesień. Wątków jest wiele, jednak wszystkie łączą się w spójną całość i każdy wprowadza coś do historii. Język jak zwykle nienaganny – czyta się przyjemnie i bardzo szybko. Cóż mogę więcej napisać? Polecam serdecznie całą trylogię ,,Diabelskich maszyn”! To książki, które migiem się pochłania, ale na długo pozostają w pamięci.



Książka do nabycia w księgarniach:
FONT polska księgarnia
Gandalf
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Czytam fantastykę
Czytam opasłe tomiska