12 lutego, 2014

Filmowo #1


Z dniem dzisiejszym ruszam z cyklem Filmowo! Pewnie znacie go już z innych blogów, także wyjaśnię tylko pokrótce na czym on polega. Otóż bloger co jakiś czas dodaje post, w którym zamieszcza swoje subiektywne opinie na temat obejrzanych ostatnio filmów. Zazwyczaj nie są one długie, stanowią tylko podsumowanie danej produkcji :) Zaczynajmy!

Carrie (2013)

Nastoletnia Carrie White (Chloë Grace Moretz) nie ma łatwego życia. Dziewczyna jest wychowywana przez surową i religijną matkę, Margaret (Julianne Moore), a w szkole jest obiektem nieustannych kpin ze strony rówieśników. Wydarzeniem, które zmienia życie zaniedbanej dziewczyny jest jej pierwsza miesiączka pod szkolnym prysznicem, wtedy Carrie odkrywa u siebie zdolności telekinetyczne. Tymczasem jedna z dziewcząt planuje ośmieszyć Carrie na oczach całej szkoły podczas balu, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji jakie wywoła.

Uwielbiam horrory i mocne thrillery, a że wiele takich filmów już obejrzałam, to teraz podążam za nowościami. Carrie jest wznowieniem produkcji z 1976, a zarazem ekranizacją słynnej powieści Stephena Kinga o tym samym tytule. Fabuła jest ciekawa i zrealizowana na tyle dobrze, że wciąga i ciekawi widza. Przyznam, że nie nudziłam się ani przez chwilę, choć pierwsze kilkadziesiąt minut nie obfituje w ciągłą akcję. Aktorzy w miarę się spisali - podobała mi się szczególnie Julianne Moore w roli surowej matki, ale również  Chloë Moretz całkiem nieźle poradziła sobie z rolą Carrie. Bardzo nie podobały mi się za to efekty specjalne, które wyglądały sztucznie i było ich zdecydowanie za dużo. Brakło mi również tego elementu grozy, który cechuje każdy dobry horror. Nie było żadnej gęsiej skórki ani choć odrobiny strachu, a film wywołał u mnie całkiem inne emocje - głównie współczucie głównej bohaterce, ale też gniew na jej prześladowczynie. Całość oceniam raczej poztywnie, bo mimo kilku słabszych momentów, większość mi się podobała. Teraz zapoluję na książkę :)

Ocena: 6/10 

Czas na miłość (2013)

Tim Lake (Domhnall Gleeson) nie grzeszy pewnością siebie. Wedle własnych słów jest "zbyt rudy, zbyt chudy i zbyt niezdarny", by wzbudzić zainteresowanie płci przeciwnej, a w wieku dwudziestu jeden lat, to właśnie na tym zależy mu najbardziej. Jego życie ulega zmianie w pewien noworoczny poranek, kiedy ojciec (Bill Nighy) zdradza mu rodzinny sekret. Otóż wszyscy mężczyźni z rodziny Lake posiadają niezwykłą zdolność podróżowania w czasie. Mogą cofnąć się do dowolnego momentu własnego życia, zmienić go lub przeżyć jeszcze raz. Muszą jednak pamiętać, że zmiana przeszłości ma wpływ na teraźniejszość. Tim zaczyna wykorzystywać ten dar, by znaleźć miłość i wkrótce udaje mu się zdobyć względy pięknej Mary (Rachel McAdams). Niestety nieprzemyślana zmiana przeszłości, której Tim dokonuje, by pomóc przyjacielowi, sprawia, że w nowo wykreowanej teraźniejszości, spotkanie z Mary nie miało miejsca. Metodą prób, błędów i kolejnych podróży w czasie, Tim stara się odzyskać straconą szansę na miłość.

Rachel McAdams jest jedną z moich ulubionych aktorek i uwielbiam niemal wszystkie filmy z jej udziałem, także kiedy zobaczyłam plakat Czasu na miłość, wiedziałam, że muszę go obejrzeć. Jestem teraz świeżo po domowym seansie i stwierdzam, że podobało mi się! Przyjemna komedia romantyczna z elementem fantastycznym i happy endem. Scenariusz jest dość oryginalny, a wykonanie również na całkiem dobrym poziomie. Podróże w czasie może nie są możliwe w rzeczywistości, ale mimo to film jest bardzo życiowy i choć jest to typowa komedia romatyczna, to niesie bardzo wiele ważnych wartości i uświadamia, że trzeba jak najwięcej czasu spędzać z kochanymi osobami, bo nawet w filmie nie zawsze da się cofnąć czas... :)
Wzrusza, bawi i zdecydowanie umila czas - czego chcieć więcej?

Ocena: 7/10

October baby (2011)

Hannah Lawson (Rachel Hendrix) nigdy nie była duszą towarzystwa. Zawsze trzymała się z boku. Czuje nienawiść do siebie i innych, nie widzi sensu życia. Gdy mdleje podczas przedstawienia w którym gra, sytuacja dramatycznie się pogarsza. Jak grom z jasnego nieba spada na nią wiadomość, że wszystkie jej problemy zdrowotne wynikają z faktu, że urodziła się jako wcześniak, po nieudanej próbie aborcji. Jakby tego było mało, została adoptowana przez parę, która straciła bliźnięta w wyniku poronienia. Zła na adopcyjnych rodziców, Hannah jeszcze bardziej zamyka się w sobie. W końcu przyjmuje zaproszenie Jasona (Jason Burkey), który wraz ze swoimi przyjaciółmi wyrusza w podróż, w trakcie której obiecuje zabrać ją do miasteczka Mobile w Alabamie, skąd pochodzi jej biologiczna matka.

October baby to film, do którego byłam namawiana niezliczoną ilość razy przez Olę. Dobrze wie jakie filmy lubię i często mi coś poleca, więc powoli i sukcesywnie staram się je oglądać :D Z tym zwlekałam bardzo długo - jakoś nie czułam się na siłach i czekałam na odpowiedni nastrój, a kiedy on wreszcie nadszedł, kompletnie przepadłam! Poruszono trudne tematy - problemy zdrowotne, adopcja, śmierć noworodka i próba aborcji. Nie jest to jednak ciężki i smutny obraz; prócz wstrząsających wątków, znalazło się miejsce dla nastoletniej miłości, przyjaźni, a to wszystko okraszone odpowiednio wyważonym humorem. Oczywiście nie brakuje emocji i wzruszeń ;) Świetnym aspektem jest również ścieżka dźwiękowa! Spokojne, melancholijne utwory, idealne na wyciszenie się w ciągu dnia ;) Polecam gorąco October baby i gwarantuję, że każdemu zakręci się łezka w oku.

Ocena: 8/10  

Podoba Wam się taki pomysł na posty? Myślę, że po trzy produkcje w jednej notce będzie się najlepiej czytać, jak sądzicie? Może macie jakieś dodatkowe uwagi lub pomysły? ;)

09 lutego, 2014

Dziedzictwo - C.J. Daughtery


Autor: C.J. Daughtery
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 440

„Jak możemy być szczęśliwi odwracając się plecami do tych, którzy nam ufają.” 






„Wybrani” to powieść, która niesamowicie mi się podobała i zdecydowanie stała się moim książkowym odkryciem roku 2013. Z wielką niecierpliwością oczekiwałam kontynuacji, której doczekaliśmy się już we wrześniu. Oczywiście zabrałam się za nią od razu w dniu premiery, a że było mi niezmiernie żal rozstawać się z bohaterami na okres czasu, jaki przyszło nam czekać na trzeci tom, to po kilku miesiącach sięgnęłam do niej po raz kolejny. „Dziedzictwo” podobnie, jak jej poprzedniczka, okazało się genialną książką i z dumą dołączam ją do grona ulubionych!

Po pożarze w Cimerii, Allie wraca do domu na wakacje, jednak jej odpoczynek nie trwa zbyt długo. Pewnego wieczoru, ktoś próbuje ją porwać. Ratuje ją Raj Patel, ojciec jej przyjaciółki Rachel, u której Allie później spędza ostatnie wolne dni. Powracając do Akademii, dziewczyny spostrzegają ogromne zniszczenia i straty oraz wraz z innymi uczniami zabierają się za prace remontowe. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu, większość pomieszczeń udaje się odratować. Wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego, na wszystkich czekają zmiany i niespodzianki. Sypialnie znajdują się w innych miejscach, przybyli nowi podopieczni, a Allie zostaje przyjęta do Nocnej Szkoły. Nareszcie może rozpocząć treningi, które z pewnością przydadzą jej się z sytuacji, gdy jej i szkole grozi niebezpieczeństwo ze strony Nathaniela. Dziewczyna wciąż stara się odkryć wszystkie sekrety przeszłości swojej rodziny, a na dodatek zmaga się z uczuciami do dwóch chłopców. Jak poradzi sobie z takim natłokiem emocji? I jak potoczą się losy Akademii?

„Dziedzictwo” w przeciwieństwie do swojej poprzedniczki, już od pierwszych stron porywa czytelnika. Autorka nie pokusiła się na żaden spokojny wstęp czy krótki powrót do wydarzeń z pierwszego tomu, ale od razu wrzuca odbiorcę w wir akcji. Kolejne wydarzenia następują po sobie w bardzo szybkim tempie, a każde z nich jest pełne stopniowanego napięcia. Krótko mówiąc – nie ma miejsca na nudę. Mimo to, widać tutaj zróżnicowanie dynamiczne między poszczególnymi wątkami, które wyodrębnia ważne momenty w tych szybszych partiach, a w wolniejszych pozwala na chwilę wytchnienia. A zapewniam, że jest ono potrzebne, bo książka jest pełna emocji i dramatyzmu, a także tajemnic i zagadek, które pragniemy rozwikłać wraz z bohaterami. Autorka świetnie prowadzi intrygę i w fabule widać wielką precyzję, z jaką odkrywa kolejne karty. Nic nie jest czarne lub białe, a czytelnik musi się mocno nagimnastykować, żeby dostrzec tę granicę między dobrem a złem.

Wśród bohaterów również niełatwo jest wyłapać czarne charaktery. Autorka zwodzi czytelnika i udowadnia, że nie pokazała jeszcze wszystkiego. Postaci, które wydawały się nam w porządku, nagle zmieniają linię frontu i okazują się być kompletnie innymi osobami. Wraz z biegiem fabuły, czytelnik zaczyna się zastanawiać, kto jeszcze może być podejrzanym. Pod tym względem, C.J. Daughtery spisała się na medal, bo stworzyła nietuzinkowych bohaterów, których nie da się do końca rozgryźć za pierwszym razem. Trójkąt miłosny również ewoluuje i relacje w nim powoli ulegają zmianom. Zarówno Carter, jak i Sylvain ukazują swoje nowe cechy i znów mieszają czytelnikom w głowach! Przyznam, że moje faworyzowanie Cartera w pierwszym tomie, nieco uległo zmianie po przeczytaniu drugiego, bo szala przechyliła się odrobinę bardziej na stronę Francuza. I już niezmiernie ciekawi mnie, jakie odniosę wrażenia po lekturze trzeciej części!

„Dziedzictwo” to świetna kontynuacja „Wybranych”. Jak najbardziej trzyma poziom pierwszej części i daje nadzieję na równie dobry kolejny tom. Nie brak w niej intryg, tajemnic i zwodzenia czytelnika, czyli tego, co skutecznie trzyma go w napięciu. C.J. Daughtery stworzyła historię oryginalną, nietuzinkową i, co zawsze podkreślam, bez wątku fantastycznego! To nic innego, jak świetny thriller młodzieżowy, który z pewnością przekona niejednego czytelnika do tego typu literatury. Polecam gorąco zarówno pierwszą, jak i drugą część serii, a ja biorę się powoli za trzecią!



Książka do nabycia w księgarniach:
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

06 lutego, 2014

Wyniki konkursu noworocznego!


Dwa dni temu zakończył się noworoczny konkurs, w którym do wygrania była książka Jill Marsell "Spacer w parku". Zgłosiło się 20 osób, wśród których znajduje się zwycięzca :D Odpowiedzi były różnorodne, ale na większość z podanych pozycji czekam i ja! :D Postanowiłam zrobić tradycyjne losowanie, z którego fotorelację znajdziecie poniżej:


Szczęśliwie wylosowaną osobą jest Oli, której serdecznie gratuluję i za moment wysyłam maila z informacją o wygranej ;) Dziękuję wszystkim za udział i pomoc w rozpowszechnianiu konkursu oraz zapraszam na kolejne!