10 sierpnia, 2015

WRAP UP! #lipiec2015

Cześć! Dziś mam dla Was pierwszy Wrap up na moim blogu. Pokażę Wam książki, które udało mi się przeczytać w lipcu, a jest ich aż 11! Dla mnie to świetny wynik, patrząc wstecz na moje np. 2 książki na miesiąc w czasie szkolnym... </3
Jest tu kilka książek recenzenckich, ale też biorę się powoli za moje długo leżące na półkach zdobycze własne.


"Hopeless" to re-read. Czytałam ją pierwszy raz dokładnie w poprzednim roku i również w lipcu, także takie małe przypomnienie przed napisaniem recenzji (TU) i sięgnięciem po "Losing Hope". A tu przyznam, że odrobinkę się zawiodłam... Oczywiście książka jest dobra, pełna emocji, wzruszeń i jest wspaniałym dopełnieniem "Hopeless". Nie ma natomiast już tego elementu zaskoczenia, co w przypadku historii pisanej z perspektywy Sky. Holder jest świetnym narratorem i ogólnie fajną, barwną postacią, także jego punkt widzenia, przemyślenia i emocje są naprawdę warte poznania. Cieszę się, że sięgnęłam po tę powieść, bo dopełniła ona zdecydowanie dramatyczną historię z "Hopeless", natomiast ciężko oceniać mi ją jako osobną książkę. Zdecydowanie polecam wszystkim osobom, które czytały "Hopeless". Może i troszeczkę się wynudzicie, ale warto przeżyć tę historię jeszcze raz, tym razem poznając nieco bardziej Holdera i Lesslie :)

"Nie dajesz mi spać" (TU) i "Z tobą się nie nudzę" (TU) (pożyczona, więc brakuje na zdjęciu) to zdobycze recenzenckie i cudowne, przyjemne lektury na lato, przezabawne i wciągające babskie czytadła :> 

"Chłopcy" (TU) odrobinkę mnie zawiedli, aczkolwiek czytało mi się przyjemnie i szybko. Więcej w recenzji!

"Ogień i woda" (TU) to baardzo fajne rozpoczęcie nowej serii! Genialny pomysł na fabułę i świetna realizacja. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu <3

"Czas żniw" i "Zakon mimów" to zdecydowanie odkrycie tego miesiąca, a może nawet roku! PRZECUDOWNE KSIĄŻKI. Oszalałam zupełnie i mam ochotę na atak serduszkowy w stylu Anitki z BookRewievs :D Genialne uniwersum, fantastycznie napisane, wspaniali bohaterowie! I kolejny mąż do haremu, bo kto nie kocha Arcturusa <3! Niebawem recenzja tych dwóch tomów, więc możecie oczekiwać nieco więcej zachwytów nad tą serią.

Dalej mamy 3 książki Stephena Kinga, którego twórczość chciałam poznać od baardzo dawna. W pierwszej kolejności sięgnęłam po zbiór opowiadań "Czarna bezgwiezdna noc", który okazał się naprawdę godnym uwagi zbiorem. Napisany świetnym stylem, dostarczający wielu emocji i bardzo wciągający. Później zabrałam się za "Misery", które podobało mi się ciut bardziej, a już zupełnie uwielbiam jej ekranizację z cudowną Kathy Bates! "Carrie" to ostatnia książka Króla, po którą sięgnęłam w tym miesiącu i niestety najsłabsza do tej pory... Historia dość mierna, absolutnie się nie bałam, ale że książeczka niespełna dwustustronicowa to jakoś przebrnęłam :>

Podsumowując, przeczytałam 4295 stron, co daje w przybliżeniu 138 stron dziennie. Wynik jest według mnie naprawdę satysfakcjonujący i niezmiernie cieszy! 

TBR na sierpień nie tworzę, bo sięgam po książki zależnie od nastroju i póki co zupełnie nie mam pomysłu na to, co przeczytam w tym miesiącu. Oby to jednak była duża liczba książek! Póki co zabrałam się za "Piąta falę".

A ile wy przeczytaliście książek w lipcu? Czy któraś z nich wywarła na Was szczególne wrażenie? :)

30 lipca, 2015

Hopeless - Colleen Hoover

Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 384
„Nie będę życzyć sobie idealnego życia. Rzeczy, które przewracają cię w życiu są testami, zmuszają cię do wybrania pomiędzy poddaniem się i leżeniem na ziemi, a otarciem kurzu i powstaniem jeszcze wyżej niż stałeś zanim zostałeś przewrócony. Wybieram stanie wyżej.”

Sky została adoptowana jeszcze jako malutka dziewczynka. Teraz wychowuje ją Karen - kobieta, którą nastolatka pokochała całym sercem i która jest dla niej prawdziwą rodziną. Ich życie nieco różni się od typowego obrazu współczesnej rodziny - nie posiadają bowiem telewizora, komputera, telefonów komórkowych, a także wszelkich innych gadżetów elektronicznych. Dodatkowo, Sky do niemal osiemnastego roku życia uczyła się w domu. Za namową przyjaciółki, dziewczyna postanawia przekonać matkę do tego, by ostatni rok nauki mogła spędzić w szkole. Karen zgadza się, a Sky staje przed wyzwaniem przetrwania tych kilku miesięcy szkoły średniej. Okazuje się jednak, że nie to jest jej największym zmartwieniem... Kiedy poznaje niejakiego Deana Holdera, jej życie z każdą chwilą ulega diametralnym zmianom. Jakie tajemnice kryje życie Sky sprzed adopcji? I co ma z tym wspólnego nowo poznany chłopak?

„Hopeless” to jedna z tych książek, które łamią serca. Uderzają w najwrażliwsze struny ludzkiej duszy, dotykają tematów delikatnych i trudnych, wywołują fale silnych, niepohamowanych emocji... To prawdziwy rollercoaster uczuć. Książka bardzo prawdziwa, szczera i dosłowna. Ale także niepozorna! Po okładce i opisie sądziłam, że będzie to kolejna opowiastka o miłości, zapewne ckliwa i nieco odrealniona. Nie mogłam mylić się bardziej. Owszem, pojawia się tutaj wątek romantyczny, mamy romans, dwójkę nastolatków zakochujących się w sobie z każdą kolejną stroną... Ale ta miłość ukazana jest w zupełnie odmienny sposób niż można by się tego spodziewać. Uczucie pomiędzy Sky i Holderem jest bardzo dojrzałe, na swój sposób mądre i przede wszystkim umacniające i wspierające w trudnych chwilach, jakie ta dwójka przeżywa. 

„Jedną z rzeczy, za które kocham książki, jest to, że dzieli się w nich ludzkie losy na rozdziały. To niesamowite, ponieważ nie można tego zrobić w prawdziwym życiu. [..] Niezależnie od tego, co się dzieje, życie toczy się dalej, czy ci się to podoba, czy nie, i nigdy nie możesz pozwolić sobie na to, żeby się zatrzymać i po prostu złapać oddech.”

Przyznam, że „Hopeless” nie porwała mnie od pierwszych stron. Rozkręca się dosyć powoli, spokojnie, autorka niespiesznie wprowadza czytelnika w fabułę. Nie zmienia to jednak faktu, że jej lektura jest przyjemna. Porównałabym pierwszą część książki do ciszy przed burzą. Bo tak to właśnie przebiega! Niepozorne wprowadzenie w historię, fajny wątek romantyczny, powieść typowo obyczajowa dla młodzieży. Jednak to co zaczyna się dziać mniej więcej w połowie książki... Tylu emocji na raz nie doświadczyłam chyba jeszcze przy czytaniu żadnej powieści. Wydarzenia stają się naprawdę mocno dramatyczne, a każde kolejne odkrycie, każdy następny fakt, każde przypomniane wspomnienie, układają się powoli w jedną spójną całość. Czytelnik w ogromnym napięciu oczekuje na rozwiązanie całej zagadki, a kiedy już je otrzymuje - łamie mu ono serce. 

„Hopeless” to naprawdę piękna książka. Taka, którą warto przeczytać, warto przeżyć razem z bohaterami ich historię i zdobyć się na kilka chwil refleksji. Opowieść o Sky i Holderze ogromnie wzrusza. Pokazuje, że wystarczająco mocne uczucia potrafią przetrwać latami i nie tracą na ważności. Pokazuje, że na pewne czyny należy spojrzeć z wielu perspektyw, żeby sprawiedliwie je osądzić. Pokazuje, że są rzeczy złe i gorsze, a czasem trzeba zrobić coś niewłaściwego w imię wyższych celów. To bardzo mądra książka, o mocnym przekazie i pełna pięknych sentencji. Polecam gorąco każdemu, bo naprawdę warto.

14 lipca, 2015

Chłopcy - Jakub Ćwiek


Autor: Jakub Ćwiek
Wydawnictwo: SQN
Ilość stron: 320

„Oto druga Nibylandia (...) Wielka jak dziecięce oczekiwania, ale też brudna, zniszczona i obdarta jak dorosłość.” 






Autorzy czerpią swoje pomysły na książki z wielu różnych źródeł. Często są to własne doświadczenia, a także inspiracje przeżyciami innych, muzyką, bądź otoczeniem. Coraz częściej pojawiają się też powieści bazujące na znanych już wszystkim baśniach lub bajkach. Są to ich nowe wersje, inne spojrzenia na daną historię, a także różne kontynuacje znanych nam już opowieści. Nie spotkałam się jeszcze z tego typu nawiązaniem w polskiej literaturze. Aż do teraz. Poznajcie historię tytułowych chłopców! 

Zagubieni Chłopcy to najbardziej niezwykły gang motocyklowy na świecie. Tworzą go dawni towarzysze Piotrusia Pana, którzy przenieśli się z Nibylandii w realia współczesnej Polski. Przewodzi im Dzwoneczek - już nie malutka wróżka z różdżką i skrzydełkami, ale niezwykle seksowna, dorosła kobieta, którą chłopcy nazywają mamą. Gang zamieszkuje stare, opuszczone wesołe miasteczko, a na co dzień przeżywa przeróżne przygody. Chłopcy to już dorośli mężczyźni, odziani w skórzane kurtki, wyposażeni w broń, motocykle, a także pewne magiczne substancje... Czekają ich rozmaite niebezpieczeństwa, ale wcale nie oznacza to braku dobrej zabawy!

Chłopcy nie są typową powieścią fabularną. Książka nie posiada bowiem stałego wątku i dokładnej chronologii, lecz składa się z kilku opowiadań, ilustrujących przygody głównych bohaterów. Z jednej strony jest to plus, ponieważ czytelnik od razu zostaje wrzucony w wir akcji, absolutnie nie można tu mówić o nudzie, a jedno wydarzenie goni drugie. Książka zyskuje na tym mnóstwo dynamizmu i taki podział nie pozwala się nudzić. Z drugiej strony, opowiadania są dosyć krótkie i sprawiają wrażenie nieco niedopracowanych. Wszystko rozgrywa się bardzo szybko i zanim czytelnik się obejrzy, fabuła przeskakuje już do zupełnie innego wątku, pozostawiając uczucie niedosytu.

Język, jakim pisze Jakub Ćwiek jest bardzo prosty, dosadny i pełen wulgaryzmów. Autor nie szczędzi wszelakich mocnych słów i określeń, a także szowinistycznego humoru i ogólnej brutalności. Powieść bazuje na delikatnej opowiastce o Piotrusiu Panu, lecz utrzymana jest w zupełnie innym klimacie. Nici z bajkowej, magicznej atmosfery! Tutaj króluje ciężki zapach spalin, ryk motocyklowych silników i dźwięk pędzących nabojów. Chłopcy mierzą się ze złem pod różną postacią - nie brakuje nawet zombiaków, mnóstwa krwi i flaków. Przez całą książkę przewija się też niezobowiązujący seks i przedmiotowe traktowanie kobiet. To faktycznie taka bajka dla dorosłych, aczkolwiek w bardzo mocnym, ostrym wydaniu.

Ogółem rzecz biorąc, nie jest to książka dla każdego. Z pewnością nie można odmówić jej oryginalności i intrygującego połączenia dwóch tak odmiennych światów, lecz całość może wywołać różne wrażenia wśród czytelników. Jednych zniesmaczy i pozostawi nieprzyjemne uczucie rozczarowania, a innym taka mocna forma i przekaz może się niesamowicie spodobać. Ja nie jestem do końca przekonana do takiej literatury i przyznam, że chyba wolę delikatniejsze powieści. Mimo wszystko całkiem przyjemnie spędziłam z nią czas i spróbowałam czegoś nowego, poszerzając czytelnicze horyzonty. Wam również polecam sprawdzić czy jest to książka dla was, czy odpowiada wam styl Ćwieka i przedstawiona historia. Przekonajcie się sami!

„Jezus mógłby być Batmanem, 
gdyby tylko chciał, 
przecież tak jak heros z Gotham 
bogatego tatę miał. 
Byłby nawet bardziej eko, 
mógłbyś z nim oszczędzać prąd. 
 Jezusowym bat-sygnałem 
byłby gest złożonych rąk.”

09 lipca, 2015

Ogień i woda - Victoria Scott


Autor: Victoria Scott 
Wydawnictwo: IUVI 
Ilość stron: 368 

„Każdy z nas ma w domu jakiś powód, dla którego walczy [...].” 







Tella Holloway przeprowadza się wraz z rodzicami i bratem do spokojnego, odludnego miejsca w Montanie. Zostawia za sobą ukochany Boston, przyjaciół, zgiełk wielkiego miasta i wszelkie jego wygody. Nastolatka buntuje się, jednak nic nie jest w stanie zmienić decyzji jej rodziny, która zdecydowała, że to będzie najlepsze miejsce dla śmiertelnie chorego brata Telli. Dziewczyna bardzo kocha Cody'ego i pragnie mu pomóc, wygląda jednak na to, że nic nie da się zrobić. Do chwili, gdy na jej łóżku pojawia się tajemnicze niebieskie pudełko. Tella zaczyna otrzymywać instrukcje, jak wystartować w Piekielnym Wyścigu. Jest to inicjatywa, która powala na wygranie leku dla bliskiej osoby, gwarantującej jej zupełne wyzdrowienie. Warunkiem zwycięstwa jest przetrwanie czterech etapów wyścigu - dżungli, pustyni, oceanu i gór - oraz dotarcie na metę najszybciej ze wszystkich uczestników. Jak Tella poradzi sobie z takim wyzwaniem? 

„Ogień i woda” to pierwsza część przygód nastoletniej Telli Holloway i zarazem świetne rozpoczęcie całej historii. Historii niezwykle ciekawej, bo obejmującej emocjonujący wyścig po ogromnie cenną nagrodę, rozterki dotyczące przyjaźni i zaufania, a także delikatny wątek miłosny. Pomysł na fabułę książki jest niezwykły, a Victoria Scott bardzo dobrze poradziła sobie z przeniesieniem go na papier. Sama idea wyścigu, czyli możliwość zdobycia lekarstwa dla bliskiej osoby, ryzykowanie życia i własnego zdrowia dla innego członka rodziny stanowi podstawę do budowania wielu silnych emocji w czytelniku. Dodaje to powieści dramatyzmu, a odbiorcy dostarcza wzruszeń. Mimo to, cała historia utrzymana jest w klimacie bardzo przygodowym. Jest pełna akcji i dynamizmu, wydarzenia pędzą jedno za drugim nie pozwalając czytelnikowi się nudzić. 

„Rozlega się hałas przypominający pęd rozjuszonego stada. Uczestnicy gnają co sił w nogach i ten ich zryw sprawia, że nagle czuję przypływ energii. Jeśli nie będę biegła, stratują mnie. Ktoś z tyłu mnie popycha, tak że prawie upadam. Nie potrzebuję kolejnego razu. Biegnę.”

Bohaterowie są barwni i zróżnicowani, pojawiają się charaktery zarówno pozytywne, jak i negatywne. Główna bohaterka, Tella, to postać o dość specyficznym stylu bycia, wypowiedziach i poczuciu humoru. Z początku może nieco irytować, jednak jestem pewna, że każdy czytelnik wraz z biegiem fabuły zacznie darzyć ją sympatią. Jest wyjątkowo żądna przygód, aczkolwiek brak jej odwagi i możliwości przeżycia czegoś niezwykłego. Kiedy pojawia się okazja wzięcia udziału w wyścigu, bez wątpliwości pakuje swoje rzeczy i udaje się po lekarstwo dla brata. Wykazuje się ogromną odwagą, troskliwością i wolą przetrwania. Obserwujemy jak zwykła nastolatka radzi sobie w warunkach trudnych nawet dla dorosłych, dojrzalszych od niej ludzi. Na swojej drodze spotyka kilkoro innych uczestników, z którymi zaczynają łączyć ją najróżniejsze relacje. Victoria Scott nie zapomniała również o lekkim wątku miłosnym, który w tej części dopiero kiełkuje. Jest bardzo delikatny i nienachalny, przez co świetnie wkomponowuje się w przebieg zdarzeń.

Warto wspomnieć również o niezwykłych stworzeniach wykreowanych przez Victorię Scott w tej powieści. Otóż każdy z uczestników wyścigu otrzymuje na wstępie własną pandorę - zwierzę, które towarzyszy mu w trakcie całej rywalizacji, jest wiernym kompanem, ale przede wszystkim pomocą. Istoty te posiadają bowiem specjalne dodatkowe moce, które ujawniają się na różnych etapach wyścigu i bardzo przydają się bohaterom. Sądzę, że wykreowanie tych dodatkowych zwierzęcych postaci to świetny pomysł! Dodają historii jeszcze więcej koloru i dynamiki.

Podsumowując, jak najbardziej polecam powieść „Ogień i woda” autorstwa Victorii Scott. To powieść o oryginalnej, ciekawej fabule, z barwnymi postaciami, napisana bardzo lekko i przystępnie, a jednocześnie dostarczająca wielu emocji i wzruszeń. Akcja pędzi w niej już od pierwszych stron i zatrzymuje się w momencie, który wręcz krzyczy o kontynuację zdarzeń! Czekam więc z niecierpliwością na kolejny tom serii, a was gorąco zachęcam do zapoznania się z pierwszym.

02 lipca, 2015

Z tobą się nie nudzę - Alice Clayton


Autor: Alice Clayton
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 400


„Stosowanie wulgaryzmów to sztuka. Jeśli robisz to za często, staje się nudne. A jeśli w ogóle z tego rezygnujesz, to coś cię omija. 




Caroline i Simon są w sobie szaleńczo zakochani. Kto by pomyślał, że irytujący sąsiad zza ściany tak namiesza projektantce w głowie? Para spędza ze sobą kolejne dni, tygodnie, miesiące... Zarówno Caroline, jak i Simon są zupełnie pochłonięci pracą. Szefowa projektantki wyjeżdża i zostawia na jej głowie niemal całą firmę, z kolei jej ukochany ciągle wyjeżdża na kolejne sesje zdjęciowe w różnych zakątkach świata. Obojgu pasuje taki układ - związek na odległość im służy, uczucie i namiętność pomiędzy nimi nie gaśnie. Jednak pewien wspólny wyjazd sprawia, że Simon pragnie zmienić coś w swoim stylu życia. Pragnie się ustatkować, stworzyć na nowo rodzinę. Co na to Caroline? Jak wypadną rozmowy o wspólnej przyszłości?

„Z tobą się nie nudzę” to kontynuacja przygód Caroline i Simona z powieści „Nie dajesz mi spać”. Ta część cyklu wypada w moich oczach nieco słabiej niż jej poprzedniczka. Mniej w niej tego dynamizmu jakim zaskakuje pierwszy tom, jest zdecydowanie spokojniejsza i bardziej stonowana. Pokusiłabym się również o stwierdzenie, że wątki są mniej ciekawe. To wszystko nie sprawia jednak, że książki nie czyta się z podobnym zaangażowaniem i przyjemnością. Wciąż nie brak tutaj wyśmienitego humoru, który idealnie trafia w mój gust. Alice Clayton to mistrzyni w budowaniu zabawnych dialogów oraz sytuacji, a także w dobieraniu wspaniale działających na zmysły określeń przy opisywaniu jedzenia, wnętrz i krajobrazów. Jej styl pisania to jedna z głównych zalet tego cyklu. Clayton operuje lekkim piórem, a jej historie są niezwykle wciągające, przez co każdą z książek czyta się niezwykle szybko i przyjemnie.

„-Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia i powodzenia w wyborze płytek. - Obróciłam się na pięcie i wpadłam na sprzedawcę. Wyprostowałam się, przeprosiłam go i dość głośno zapytałam: 
-Mój chłopak lubi posuwać mnie na wyspie kuchennej. Jakie płytki poleca pan do jej wyłożenia?
Niewiarygodne, ale facet pokazał mi kilka rodzajów.”

„Z tobą się nie nudzę” opowiada głównie o życiu Caroline i Simona w związku. O tym jak radzą sobie oni w relacji na odległość, jak godzą miłość z pracą, obowiązkami, i wreszcie, jak planują wspólną przyszłość. Autorka pokazuje jak ciężko jest osiągnąć kompromis, jak dostosować się do potrzeb drugiej osoby, jak trudno przeorganizować swoje życie, by dzielić je z kimś nie tylko na własnych warunkach. Caroline i Simon to dwie silne osobowości, które muszą nauczyć się jak być razem, jak rozwiązywać nieuniknione konflikty i jak kochać bez względu na wszystko. Ten tom jest więc zdecydowanie bardziej refleksyjny i emocjonalny, zostawia gdzieś w tyle ten lekki flirt, skupiając się na poważniejszych uczuciach. 

Podsumowując, kolejna część serii o Caroline i Simonie podobała mi się nieco mniej niż jej poprzedniczka, jednak wciąż oceniam ją bardzo dobrze. Fabuła znów nie jest wyjątkowo oryginalna czy wychodząca poza schematy, jednak środki jakimi została przedstawiona, a także świetni bohaterowie rekompensują to w zupełności! Polecam serdecznie tą, jak i poprzednią część serii i gwarantuję świetną zabawę podczas czytania.

01 lipca, 2015

Nie dajesz mi spać - Alice Clayton

Autor: Alice Clayton
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 400

„- Czy w tym tygodniu także walił w ścianę?- spytała Sophia. 
- Właściwie to było dość cicho. Albo posłuchał mnie i stał się porządnym sąsiadem, albo odpadł mu penis i teraz szuka pomocy lekarskiej. 


Caroline to młoda projektantka wnętrz, a także właścicielka psotnego, lecz bardzo mądrego i opiekuńczego kota imieniem Clive. Dzięki swojej szefowej wprowadza się do nowego, fantastycznego mieszkania w San Francisco. Wszystko układa się idealnie, nowe miejsce wydaje się być perfekcyjne... dopóki Caroline nie zostaje wybudzona ze spokojnego snu odgłosami uderzania w ścianę i bujnego życia erotycznego jej sąsiada. Kobieta postanawia zaczekać i sprawdzić czy Simon z mieszkania obok zmieni swoje nocne zwyczaje, jednak pewnego dnia nie wytrzymuje. Dochodzi do konfrontacji, po której Caroline zaczyna szczerze nienawidzić swojego zabójczo przystojnego sąsiada. Los chce jednak by spotkali się przypadkiem w innych okolicznościach. Gdy okazuje się, że mają oni wspólnych znajomych, obydwoje postanawiają zawrzeć pokój. Czy uda im się zostać przyjaciółmi? A może nienawiść przerodzi się w jeszcze inne uczucie?

Alice Clayton to autorka, o której słyszałam tak wiele dobrego, że musiałam przekonać się na własnej skórze czy wszystkie te pochwały odnośnie jej stylu pisania, wyobraźni i niesamowitego poczucia humoru to prawda. Po przeczytaniu pierwszej części cyklu o Caroline i Simonie mogę śmiało stwierdzić, że dołączam do pisania pieśni pochwalnych pod jej adresem! Clayton jest absolutną mistrzynią w kreowaniu zabawnych dialogów i sytuacji, a w dodatku doskonale operuje sarkazmem. Pisze niezwykle lekko, przez co książkę czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Nie boi się żadnych kontrowersyjnych tematów, żadnych niestosownych zwrotów, wulgarności, a mimo to całość napisana jest z odpowiednim wyczuciem i smakiem. 

„Są takie rzeczy, które kobieta chce usłyszeć w różnych momentach swojego życia: 
Dostałaś pracę. 
Twój tyłek wygląda świetnie w tej spódnicy. 
Chętnie poznam twoją matkę. 
A w pewnych sytuacjach i odpowiednim otoczeniu kobieta musi czasem usłyszeć słowo na C.”

Bohaterowie są świetnie wykreowani, przez co dość schematyczny zarys fabuły przekształca się w fantastyczną historię - z polotem, świeżością, genialnym humorem. Caroline to silna osobowość, bardzo szczera i dobra w swym postępowaniu, a jednocześnie emocjonalna i wybuchowa. Simon to typ mężczyzny, który imponuje kobietom - swoim wyglądem, pracą, pewnością siebie, inteligencją. Jest bardzo zadziorny i sarkastyczny, ale też niezwykle czuły, troskliwy i wrażliwy. Od początku wiadomo, że tych dwoje połączy coś więcej zwykłe sąsiedzkie stosunki, a dla czytelnika świetną zabawą jest śledzenie tego, jak zmieniają się ich relacje, jak stają się sobie bliżsi i jak tak naprawdę zmieniają siebie i swoje dawne przyzwyczajenia dla drugiej osoby. 

„Nie dajesz mi spać” to pierwsza część cyklu o przygodach Caroline i Simona. Alice Clayton faktycznie okazała się być wspaniałą pisarką i dostarczyła mi kilku godzin wyśmienitej rozrywki przy poznawaniu perypetii dwójki głównych bohaterów. Ta książka to świetnie napisany romans z lekką dawką nienachalnej erotyki i genialnym humorem, z dobrze wykreowanymi postaciami i dialogami doprowadzającymi do wybuchów niekontrolowanego śmiechu. Polecam serdecznie czytelniczkom, bo to raczej kobieca literatura, które lubią romanse z zabarwieniem erotycznym. Ten jest wyjątkowo zabawny, a jego lektura to czysta przyjemność!

Dziękuję!

28 czerwca, 2015

Musimy coś zmienić - Sandy Hall

Autor: Sandy Hall
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 304


„Za każdym razem, gdy ją widzę, jestem zdziwiony. Ona zawsze pojawia się obok. Uśmiecha się, gdy tego potrzebuję, choć przecież nigdy nie wie, że brakuje mi jej uśmiechu. 


Lea i Gabe to dwójka studentów pierwszego roku. Chodzą razem na zajęcia z kreatywnego pisania, jednak dziwnym zbiegiem okoliczności spotykają się też bardzo często w innych miejscach. Niemal wszyscy wokół uważają, że ta dwójka powinna być razem. Obydwoje uwielbiają to samo jedzenie, słuchają tej samej muzyki - bywają więc na tych samych koncertach, a także obydwoje posiadają podobne poczucie humoru. Pasowaliby do siebie idealnie! W dodatku każde z nich rzuca w stronę drugiego ukradkowe spojrzenia pełne zainteresowania. Co więc stoi na przeszkodzie do tego by byli razem? Zarówno Gabe i Lea są bardzo nieśmiali, w dodatku chłopak skrywa pewien sekret z przeszłości. Wszyscy znajomi i obserwatorzy ich pokręconej relacji dopingują ich w stawianiu kolejnych kroków ku miłości. Czy studenci będą w końcu parą?

,,Musimy coś zmienić” to niezwykle słodka i urocza historia zakochiwania się w sobie dwojga ludzi. Ma w sobie ogromnie dużo ciepła, lekkości i samych pozytywnych emocji. Sandy Hall pisze bardzo przyjemnym, prostym językiem, z dużą dawką humoru, a forma przekazywanej historii jest nietypowa i zrobiła na mnie niemałe wrażenie. Otóż książka posiada aż czternastu narratorów (choć początkowo autorka w zamyśle miała aż dwudziestu trzech!) i opowiadana jest właśnie z tych kilkunastu punktów widzenia. Nie poznajemy więc myśli ani Gabe'a, ani Lei, ale przykładowo baristów ze Starbucksa, kelnerki, wykładowczyni zajęć z kreatywnego pisania, znajomych obydwojga studentów, brata Gabe'a, kierowcy autobusu, a nawet wiewiórki, czy ławki w parku. To właśnie od nich dowiadujemy się o aktualnym rozwoju wydarzeń. Według mnie jest to świetny zabieg, a taka zabawa w obserwatora, szpiega i poniekąd kolejnego kibica tej dwójki, daje czytelnikowi dużo frajdy.

Powieść ze względu na swoją formę posiada liczną gamę barwnych postaci. Każda z nich jest ciekawa, każda widzi rozgrywające się wydarzenia na swój sposób, każda ma inne przemyślenia, wątpliwości, sugestie. Szkoda, że ,,Musimy coś zmienić” to książka tak niewielka objętościowo, bo każdego z tych bohaterów chciałoby się poznać jeszcze lepiej i przez długi czas śledzić ich dalsze losy. Leę i Gabe'a poznajemy tylko i wyłącznie poprzez dialogi oraz spostrzeżenia innych osób, a mimo to możemy z łatwością wykreować sobie w głowie ich obraz i przewidywać ich kolejne ruchy. 

Książka Sandy Hall nie jest wybitnym dziełem. Nie jest też książką poruszającą ani wyciskającą łzy wzruszenia. Jest to bardzo lekka opowiastka o miłości, niezwykle szybka i przyjemna w czytaniu, pozwalająca na chwilę relaksu i odprężenia. Ze swojej strony gorąco polecam na jeden czy dwa wieczory, nie zalecam jednak wymagania od tej powieści zbyt wiele, by zwyczajnie się nie zawieść. Mnie urzekła historia Gabe'a i Lei, wyjątkowa forma książki, a także przezabawne dialogi stworzone przez Sandy Hall. Z chęcią sięgnę po inne dzieła tej autorki!

Dziękuję!

06 maja, 2015

Stosik ostatnich tygodni!

Cześć! Mam dla Was kilka moich zdobyczy ostatnich tygodni :3

1. Próba ognia - Josephine Angelini - prezent urodzinowy od mamy 
2. Dotyk Julii - Tahereh Mafi - j.w.
3. Eleonora&Park - Rainbow Rowell - j.w.
4. Czerwona królowa - Victoria Aveyard - j.w.
5. Losing Hope - Colleen Hoover - j.w.
6. AFTER. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem - Anna Todd - prezent urodzinowy ode mnie dla mnie :D
7. AFTER. Płomień pod moją skórą - Anna Todd - biedronkowa okazja
8. Jedyna - Kiera Cass - okazja na allegro
9. Elita - Kiera Cass - kolejna okazja biedronkowa!
10. Rywalki - Kiera Cass - z wymiany na fincie ;)
11. Więzień labiryntu - James Dashner - j.w.
12. Próby ognia - James Dashner - okazyjnie na allegro
13. Czas żniw - zakup w matrasie 
14. Ostre przedmioty - Gillian Flynn - zakup na allegro
15. Zaginiona dziewczyna - j.w.

Co polecacie/odradzacie? 

29 kwietnia, 2015

Odłamki - Ismet Prcić


Autor: Ismet Prcić
Wydawnictwo: SQN
Ilość stron: 432


„Ludzie naprawdę okazali się "aż tak głupi". Wojna wybuchła naprawdę.







,,Odłamki” to debiutancka powieść Ismeta Prcicia - bośniackiego reżysera i dramaturga, który uciekając przed wojną domową, wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Zdobył tam tytuł magistra sztuk pięknych oraz zajął się pisaniem, czego owocem jest właśnie ta książka. To dla autora nie tylko zapis osobistych wspomnień, ale także element terapii.  

Na kartach powieści poznajemy Ismeta jako małego chłopca, nastolatka i wreszcie mężczyznę. Poznajemy przeróżne historie z jego życia - od zabaw z kuzynostwem i wielkiej fascynacji ninja, przez pierwsze pocałunki, randki, rozstania, problemy z samoakceptacją aż do istotnego momentu emigracji do Stanów Zjednoczonych. Ismet jawi nam się jako postać ze specyficznym poczuciem humoru. To chłopak który kocha teatr, aktywnie w nim działa, występuje, udziela się na scenie. Chciałby wieść normalne, bezpieczne życie wśród bliskich i z ukochaną Asją. Nie jest to niestety możliwe przez okrutną, bezsensowną wojnę, która zmusza chłopca do zostania uchodźcą. A jak się okazuje, ucieczka to amerykańskiego kraju tylko z pozoru jest wybawieniem... 

,,Wszystkie bośniackie miasta i miasteczka, jeśli nie były zajęte, zostały oblężone. Ciągnęło się to latami. Zmarłych chowano na boiskach piłkarskich, ludzie ścinali drzewa w parkach, w piecach palili też książkami i meblami, trzymali kury na balkonach, łatali buty taśmą klejącą, łapali i jedli gołębie, robili prowizoryczne piece z pralek, hodowali grzyby w piwnicy, wstawiali plastikowe płyty w miejsce szyb, wariowali i skakali z dachów domów, pili spirytus do dezynfekcji, rozrabiając go herbatą rumiankową, aż przestawał być palny, skręcali papierosy z herbaty ziołowej i papieru toaletowego, cierpieli, mieli nadzieję, czekali, pierdolili się. Władze opróżniły więzienia oraz szpitale psychiatryczne, ponieważ nie były w stanie zapewnić żywności osadzonym i pacjentom. Złodzieje i mordercy wrócili na rodzinne łono.”

Powieść składa się właśnie z tytułowych odłamków - wspomnień, refleksji, historii, które absolutnie nie są poukładane chronologicznie, ale porozrzucane po kartach tej książki. Czytelnik sam ma za zadanie złożyć je wszystkie w całość - w zatrważającą, przerażającą, okrutną całość. Wydarzenia jakie przybliża autor niejednokrotnie powodują szybsze bicie serca i zamieranie oddechu. Niemal z każdego słowa bije okrucieństwo wojny, strach i niepokój, jaki odczuwał nie tylko autor, ale i tysiące ludzi, którzy musieli zmierzyć się z życiem w tak trudnych warunkach podczas konfliktu. Ismet Prcić potrafił mimo wszystko, nawet w tak smutnej powieści, pisać z humorem i niesamowitą beztroską. Są w tej książce fragmenty, które potrafią wywołać salwy śmiechu, przywrócić choć na moment uśmiech na twarz czytelnika, dać mu na chwilę zapomnieć o wszechobecnej tragedii. Te fragmenty nie tylko pozwalają na sekundę wytchnienia, ale także bardzo wzruszają. Pokazują, że nawet w obliczu wojny, chłopiec czy też już młody mężczyzna, potrafi cieszyć się życiem, czerpać z niego ile tylko się da i próbuje ułożyć swój mały, uporządkowany świat, w którym nie liczy się nic poza rodziną, ukochaną i bezpiecznym domem.

,,Odłamki” to powieść, której nie potrafię jednoznacznie ocenić. Jest tak bardzo intymna, osobista, tak bardzo poruszająca, że nawet nie powinnam jej oceniać. Mogę natomiast stwierdzić, że niesie ze sobą fantastyczne przeżycia - to wielki ładunek emocjonalny, książka, która budzi w czytelniku takie uczucia, których nie sposób opisać. Z pewnością sięgnę po nią jeszcze wielokrotnie w przyszłości, nawet jeśli oznacza to na nowo przeżywanie tragedii bohatera. Polecam!