11 maja, 2016

Alicja i uczta zombi - Gena Showalter


Autor: Gena Showalter
Wydawnictwo: Harper Collins
Ilość stron: 416

 „Żyjcie tak, jakby dzień dzisiejszy był waszym ostatnim... bo tak właśnie może być.”





„Kroniki białego królika” to seria, która od pierwszej części bardzo przypadła mi do gustu i tak bardzo wciągnęła, że czytałam niemal jeden tom za drugim. Początkowo myślałam, że będzie to trylogia zwieńczona wspaniałą „Alicją królową zombi”, ponieważ zakończenie było satysfakcjonujące i nic nie zapowiadało kolejnego tomu... A jednak! W kwietniu w Polsce ukazała się „Alicja i uczta zombi”, czyli już czwarte spotkanie z moimi ukochanymi bohaterami.

Wydarzenia zawarte w „Alicji i uczcie zombi” dzieją się niemal bezpośrednio po zakończeniu tomu trzeciego. Fabuła skupia się tym razem nie na samej Ali i Cole'u, ale na dwóch pozornie mało istotnych postaciach - Szronie i Camilli. Chłopak niezwykle cierpi po stracie swojej ukochanej Kat. Nie może pogodzić się z jej śmiercią, przez co zaczyna dużo pić i sypia z przypadkowymi dziewczynami. Kiedy pewnego dnia spotyka Camillę, osobę częściowo odpowiedzialną za śmierć jego ukochanej, Szron marzy tylko o tym aby dziewczyna podzieliła jej los. Dzieje się jednak tak, że Milla musi trzymać się blisko niego, co oznacza również wspólne mieszkanie i przebywanie ze sobą non stop. W dodatku Anima reaktywuje swoje siły i znów atakuje zabójców. Kto będzie ostatecznym zwycięzcą tej wojny? Czy Szron wybaczy Camilli?

Jak dowiadujemy się we wstępie, „Alicja i uczta zombi” to przede wszystkim odpowiedź na liczne dociekania czytelników o dalsze losy Szrona, który w trzecim tomie został tak brutalnie poszkodowany przez los. Według mnie wątek ten nie wymagał pisania dodatkowej książki, bo bohater ten był bohaterem drugoplanowym i nie odgrywał większej roli w całej serii, aczkolwiek będąc już po lekturze, muszę przyznać że ta część wypadła naprawdę świetnie! 

Narracja prowadzona jest z dwóch punktów widzenia - Szrona i Camilli. Czytelnik ma dzięki temu okazję lepiej poznać obydwie postaci, dowiedzieć się o wydarzeniach, które wpłynęły na to kim aktualnie są, a także zaobserwować ich przemianę wewnętrzną i tę w stosunku do siebie. Zestawienie tych dwóch postaci razem to z pozoru kompletnie nieudany pomysł. Obydwoje po przejściach, jedno pałające czystą nienawiścią do drugiego, obydwoje nieszczęśliwi i z wyrzutami sumienia. Autorka postawiła przed sobą trudne zadanie, z którego wybrnęła naprawdę doskonale. Tego typu bohaterowie mają to do siebie, że potrafią wzbudzić współczucie, a później sympatię czytelnika, nawet jeśli ten nie aprobuje wszystkich ich decyzji i posunięć. Koniec końców okazuje się, że kibicujemy tej dwójce z całych sił, podobnie jak Ali i Cole'owi w poprzednich tomach serii.

Książka nie skupia się jednak tylko na relacjach między owymi postaciami. Gena Showalter zaskakuje czytelnika kolejnymi świetnymi pomysłami związanymi z zombi, umiejętnościami zabójców, a także Animą, która zdaje się mieć nieskończone pokłady pieniędzy i chęci na przeszkadzanie głównym bohaterom w realizowaniu ich powołania. Akcja pędzi z każdą stroną, fabuła jest ciekawa i dopracowana, a czyta się ponownie z wielką przyjemnością i zaangażowaniem. Jestem naprawdę usatysfakcjonowana lekturą, szczęśliwa że autorka stworzyła jeszcze tę dodatkową część i muszę przyznać, że w głębi serca liczę na więcej. Może kolejna powieść z tej serii, ale oczami innych bohaterów? Byłoby super!

Serdecznie polecam wam sięgnięcie po całą serię „Kronik białego królika”, bo zdecydowanie warto poświęcić jej czas. Każda część to niezwykle wciągająca powieść młodzieżowa, pełna dynamicznej akcji, świetnie wykreowanych bohaterów i wspaniałych wątków miłosnych. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz i zapraszam ponownie :)