25 października, 2016

Alternatywne miasta i płatna zabójczyni ze spapraną psychiką (Dziewczyna z Dzielnicy Cudów - Aneta Jadowska)


Autor: Aneta Jadowska
Wydawnictwo: SQN
Ilość stron: 320

„Szłam, zaciskając dłonie w pięści, i nie rozumiałam, dlaczego coś w środku zabrania mi urwać mu głowę.”





Aneta Jadowska to postać z pewnością bardzo dobrze znana miłośnikom polskiej fantastyki. Jej cykl o Dorze Wilk zdobył sporą popularność i uznanie wśród mnóstwa czytelników. Ja niestety nie miałam jeszcze możliwości zapoznania się z ową serią, nad czym bardzo ubolewam, ale za to jestem świeżo po lekturze najnowszej powieści Jadowskiej - „Dziewczyny z Dzielnicy Cudów”. Czy książka ta jest lepsza od którejkolwiek o Dorze? A może gorsza? Na te pytania nie potrafię z oczywistych względów odpowiedzieć, mogę jednak zapewnić, że jest to świetny kąsek dla miłośników fantastyki i historia na tyle oryginalna i osobliwa, że jakiekolwiek porównania są tutaj nie na miejscu.

Akcja powieści rozgrywa się w dwóch przedzielonych Wisłą alternatywnych miastach - Warsie i Sawie. I nie, ich nazwy nie mają zupełnie nic wspólnego z postaciami z legendy o powstaniu Warszawy, wręcz przeciwnie - są to miejsca stworzone od podszewki przez autorkę. Dziwne, tajemnicze, przepełnione magiczną energią i pełne różnorakich niebezpieczeństw - tworzą niezwykle klimatyczne tło dla przygód pewnej dziewczyny o wielu imionach, którą czytelnik poznaje na początku jako Nikitę. Pracuje ona dla Zakonu Cieni, ale prywatnie przyjmuje także różne zlecenia w tytułowej Dzielnicy Cudów. Na samym początku powieści Nikicie zostaje przydzielony nowy partner do pracy dla Zakonu, Robin, który budzi w niej mnóstwo sprzecznych uczuć. Bohaterka będzie musiała go lepiej poznać, przekonać się o jego szczerości i spróbować nawiązać nić wzajemnego zaufania. Niedługo później z renomowanego klubu Pozytywka w Dzielnicy Cudów ginie jedna z pracujących tam dziewcząt - Zelda - bliska znajoma Nikity. Rozpoczynają się poszukiwania, podczas których wychodzą na jaw fakty z przeszłości głównej bohaterki, a także prawdziwy cel porywacza.

Jeśli miałabym określić jednym słowem „Dziewczynę z Dzielnicy Cudów” to powiedziałabym - bogata. Bo, mimo że ten pierwszy tom jest objętościowo raczej mały niż duży, to zawarte w nim jest takie bogactwo różnych elementów, składających się na całość tej niezwykle osobliwej powieści, że jestem pod wrażeniem wyobraźni autorki i jej talentu do spakowania tego wszystkiego w nieco ponad trzysta stron. Tym, co urzeka chyba najbardziej w tej historii, jest już pokrótce przeze mnie nakreślone tło. Nasze polskie miasta stanowią wspaniały grunt do tworzenia przeróżnych alternatyw, co Jadowska świetnie wykorzystała kreując Warsa i Sawę. Obydwa te miasta mają niepowtarzalny klimat, a już szczególnie urzeka on w Dzielnicy Cudów, miejscu, które zatrzymało się w czasie w latach 30. XX wieku. Nie ma tam mowy o żadnych nowszych technologiach, po ulicach wciąż jeżdżą tylko dorożki, a główne rozrywki to dom uciech i kabaret. Świat Nikity rządzi się mnóstwem własnych praw, które autorka przedstawia w bardzo przystępny sposób, poprzez niezwykle plastyczne, obrazowe opisy, które fantastycznie działają na zmysły i wyobraźnię czytelnika. 

Sama Nikita to postać bardzo intrygująca, o ciekawej osobowości, mocnym charakterze, gorzkiej przeszłości i wielu tajemnicach. Bardzo korzystny dla odbioru tej bohaterki jest fakt, że Jadowska przedstawia informacje o niej stopniowo. Czytelnik nie dostaje wszystkiego na tacy na samym początku powieści, ale z biegiem historii dowiaduje się nowych rzeczy z przeszłości dziewczyny. Sprawia to, że nie osądzamy jej od razu po tym, co kiedyś się wydarzyło i nie łączymy tego instynktownie z teraźniejszością. Mamy więc okazję poznać niezwykle silną kobietę, wojowniczkę, zabójczynię wyzbytą sentymentów, ale też osobę z niewielką grupą przyjaciół, która ma problemy z zaufaniem, co, jak później możemy wywnioskować, jest związane z jej trudnym dzieciństwem i toksycznymi relacjami, jakie od zawsze ma z osobami, które potencjalnie powinny być jej najbliższe. Nikita daje się w tym pierwszym tomie poznać, jako bohaterka z jednej strony bardzo wyrazista i konkretna, a z drugiej skomplikowana i niejednoznaczna, przez co mam jeszcze większą ochotę na poczytanie o niej nieco więcej. 

„Dziewczyna z Dzielnicy Cudów” to pierwszy tom znakomicie zapowiadającej się serii. Aneta Jadowska kreuje niesamowity magiczny świat, niecodziennych bohaterów, a także wplata w historię dużo popkulturowych motywów, które podbijają wyjątkowy klimat całej historii i dodają jej jeszcze więcej barw. Nie sposób nie wspomnieć również o przepięknych ilustracjach Magdaleny Babińskiej, które zdobią karty tej książki i cieszą oczy czytelnika, pomagając mu w zobrazowaniu sobie szalonej rzeczywistości Nikity. Zarówno wydanie tej powieści, jak i jej treść, są warte uwagi.

Tekst jest oficjalną recenzją dla portalu LubimyCzytać :)

15 października, 2016

Manwhore - Katy Evans

Autor: Katy Evans
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 400

„Nigdy nie ma dobrej pory na to, aby się zakochać. To jest jak upadek. Wystarczy jedna sekunda. I tylko trzeba się modlić, aby bez względu na to, gdzie upadniesz, nie być tam samą.”



Katy Evans to autorka, z którą miałam już do czynienia przy okazji czytania pierwszej części jej innej serii - „Real”. Książka może mnie nie zachwyciła, ale spędziłam z nią kilka naprawdę przyjemnych chwil, dlatego postanowiłam sięgnąć także po podobną tematycznie powieść „Manwhore”. Jest to również erotyk, jednak tym razem mamy do czynienia z innym typem pary, bo nie bokser-rehabilitantka, a milioner-dziennikarka. Takie połączenie jest już wam pewnie znane z pewnej bardzo popularnej trylogii erotycznej. Ale czy Katy Evans poprzestała na tylko takim podobieństwie?

Historia rozpoczyna się w momencie, kiedy magazyn „Edge” jest na skraju upadku. Rachel, jedna z dziennikarek, otrzymuje od swojej przełożonej propozycję nie do odrzucenia - ma napisać artykuł demaskatorski o najpopularniejszym mężczyźnie w mieście - Malcolmie Saintcie, którym uratuje „Edge” i pozwoli na zachowanie posady sobie i kolegom z redakcji. Tekst ma odkryć wszystkie tajemnice tego wpływowego milionera i playboya, ma ukazać całą prawdę o jego romansach, życiu prywatnym i zdementować wszelkie fałszywe plotki na jego temat. W tym celu Rachel musi się do niego bardzo zbliżyć, może nawet bardziej niż by sobie tego na początku życzyła... Z biegiem czasu sprawy się komplikują i między tą dwójką zaczyna rozwijać się relacja oparta już nie tylko na kwestiach zawodowych. Czy Rachel poświęci karierę dla romansu z tak nieprzewidywalnym człowiekiem?

Jak już wspomniałam, Katy Evans oparła swoją historię na podobnym schemacie, co wszystkim znana E.L. James, autorka trylogii „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Jest dziennikarka i wpływowy milioner, jest wywiad, jest pewna siebie współlokatorka i jest także motyw trudnego dzieciństwa. Podobieństw jest naprawdę sporo, ale mimo to, historia całościowo sprawia wrażenie oryginalnej i przybiera swój indywidualny tok. Poza tym, według mnie jest o wiele lepiej napisana, językiem prostym i lekkim w odbiorze, ale niepozbawionym polotu i emocji. 

„Przy mnie zachowujesz się zupełnie inaczej niż na co dzień.
– To przez ten znaczek, który nosisz. Ten z napisem „ostrożnie, towar delikatny i kruchy”.
– Nie jestem delikatna i krucha.
– Jesteś, i to tak bardzo, że zapakowałaś samą siebie w karton, żeby się nie potłuc.”

Narracja Rachel jest bardzo przyjemna, a sama bohaterka naprawdę da się lubić. Nie jest to jedna z tych szarych myszek, które ni stąd ni zowąd nagle zostają dostrzeżone przez zniewalającego adonisa. To atrakcyjna młoda kobieta, spełniająca się zawodowo, łaknąca przygód i wyzwań. Choć sama nie wierzy, że Saint jest w stanie zainteresować się jej osobą, czytelnik dostrzega w niej to, co zapewne zauważył i on - urok osobisty, pokorę i odwagę. W czasie rozkwitu jej znajomości z Malcolmem, targają nią przeróżne emocje, a są one tak adekwatne do sytuacji i tak dobrze opisane, że jako czytelniczka jestem w stanie utożsamić się z niemal każdą z nich. Saint jest natomiast ucieleśnieniem fantazji wielu kobiet - przystojniak o zniewalającym spojrzeniu, tajemniczy, wpływowy, bogaty, a także niezwykle dobry i wrażliwy. Można odnieść wrażenie, że jego postać jest nieco przerysowana, wyidealizowana, ale czy mogę uznać to za wadę? Tego typu literatura jest w końcu przeznaczona dla rozrywki, relaksu, dla przeniesienia się w świat fantazji i marzeń - a pomarzyć o takim facecie jest niezwykle miło! 

„Manwhore” to według mnie jedna z lepszych pozycji książkowych z gatunku literatury erotycznej. Nie dajcie się zwieść kontrowersyjnemu tytułowi, bo choć oczywiście ma on swoje odniesienie w historii, to w zupełnie innym sensie niż możecie z początku podejrzewać. Powieść czyta się niezwykle przyjemnie i szybko, wciąga i absorbuje czytelnika, a zakończenie pozostawia niesamowity niedosyt! Czekam niecierpliwie na kolejną część serii o Rachel i Malcolmie, a was serdecznie zachęcam do sięgnięcia po pierwszą. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!