13 grudnia, 2016

Rozgrzewająca serce historia z gorącą Australią i mroźną Szkocją w tle (Świąteczna kafejka - Amanda Prowse)

Autor: Amanda Prowse
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 272

„Nigdy nie zapominaj, że życie jest wyłącznie dla odważnych.
Mamy tylko tę jedną jedyną szansę do wykorzystania!”





Kiedy jest najlepszy czas na czytanie urokliwych miłosnych opowiastek ze świątecznym klimatem, jak nie w grudniu, kiedy zaczyna lekko prószyć śnieg, a wielkie porządki i przygotowania nastrajają już do tego wyjątkowego okresu w roku? Ja osobiście uwielbiam wtedy sięgać po takie utwory i wprowadzać więcej bożonarodzeniowej atmosfery do swojej, jeszcze niestety szarej i szkolnej, rzeczywistości. W tym roku miałam już okazję sięgnąć po świeżutką premierę Wydawnictwa Kobiecego, a mianowicie „Świąteczną kafejkę” Amandy Prowse.

Powieść opowiada o Bei, która jest już po pięćdziesiątce i właśnie doświadczyła straty męża. Kobieta bardzo go kochała i świeżo po tej tragedii czuje się niesamowicie samotna. Rzuca się więc w wir pracy, od rana do wieczora zajmuje się swoją kawiarnią i stara się o niczym innym nie myśleć. Jej lokal szybko zyskuje duże uznanie i coraz większą liczbę gości. Pewnego dnia Bea otrzymuje maila od niejakiej Alex McKay, właścicielki kafejki w Edynburgu, z którą rozpoczyna internetową znajomość. Szybko nawiązują nić porozumienia i wymieniają coraz więcej wiadomości. W końcu pod wpływem chwili i za lekką namową swojej wnuczki Flory, kobieta postanawia wybrać się na przedświąteczną wycieczkę do Szkocji i odwiedzić Alex. Nie wie jeszcze, że ta podróż odmieni jej dotychczasowe życie, a dawno skrywane sekrety będą musiały wyjść na jaw...

Święta Bożego Narodzenia to taki czas w roku, który kojarzy się przede wszystkim z rodziną, z ciepłem, przebaczeniem, radością i miłością. To czas, w którym maleńkie uczynki, takie jak pomoc mamie w przygotowaniu wigilijnej kolacji, wspólne ubieranie choinki, podarowanie najbliższym ręcznie wykonanych prezentów, czy rodzinny wieczór na kanapie spędzony na oglądaniu po raz milionowy Kevina samego w domu, liczą się po stokroć bardziej i umacniają więzi między domownikami i krewnymi. To również czas mniejszych i większych cudów, które bez względu na swój rozmiar i zasięg są ogromnie wartościowe. Właśnie jednego z takich cudów doświadcza Bea, kobieta, która wiele w swoim życiu wycierpiała, wiele straciła i wiele poświęciła. To także kobieta, która od zawsze marzyła o wielkiej rodzinie, z którą mogłaby spędzać wspaniałe chwile w święta i nie tylko, pragnęła gwaru rozmów i tłoku przy domowym stole. Jej życie jednak potoczyło się tak, a nie inaczej i przez jego większość nie mogła tego zrealizować. Dopiero w jesieni jej życia przytrafia jej się coś niesamowitego, najprawdziwszy cud, do którego doprowadziła ją okrutna tęsknota i miłość. Amanda Prowse pokazuje, że każdemu z nas może przydarzyć się coś niezwykłego i zawsze warto mieć nadzieję, mimo że psotny los nieraz daje nam powody do zwątpienia.

„Świąteczna kafejka” to powieść dosyć melancholijna, sentymentalna, ukazująca te najskrytsze pragnienia i tęsknoty kobiecego serca. Bea jest kobietą już dojrzałą, która dużo przeszła, wiele doświadczyła, a więc wszystko, co jej się przydarza traktuje z niesamowitym spokojem i wydaje się, że nie ma już dla niej sytuacji, w której mogłaby to opanowanie stracić. A jednak kiedy do głosu dochodzą silne uczucia, te pierwsze, nieskażone jeszcze pewną świadomością świata, nawet taka kobieta jak Bea traci ogładę. Naprawdę piękne jest to, jak ludzkie zachowanie zmienia się pod wpływem emocji, jak w ich obliczu wiek przestaje odgrywać rolę! Historia Bei jest wspaniałym przykładem tego, że nigdy nie jest za późno, by spełniać swoje marzenia i realizować się w pełni jako kobieta.

Polecam serdecznie tę powieść wszystkim kobietom - tym młodszym i tym starszym, bo z pewnością każda odnajdzie coś wartościowego w tej historii. Może nie jest to literatura najwyższych lotów, ale niezwykle przyjemna lektura na świąteczny czas i nie tylko, która oprócz świetnej rozrywki i relaksu dostarczy czytelnikom również mnóstwa refleksji i wniosków na między innymi kwestie rodzinne, tak istotne w tym bożonarodzeniowym okresie!

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Kobiecym :)

05 grudnia, 2016

Superbohaterki trafiają do liceum! (Wonder Woman w Super Hero High & Supergirl w Super Hero High - Lisa Yee)

Autor: Lisa Yee
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 280 & 240

Wonder Woman i Supergirl to postaci znane niemal każdemu, kto w jakikolwiek sposób interesuje się szeroko pojętą kulturą. Bohaterki te zostały początkowo wykreowane na potrzeby komiksów DC Comics, a z czasem zaczęły powstawać o nich także filmy, seriale i właśnie książki. Te, można już powiedzieć - symbole amerykańskiej popkultury, przyjmowały dotychczas wiele różnych odsłon, ich historie, cechy i ogólny wizerunek modyfikowano na różne sposoby. Byłam niezmiernie ciekawa, jak przedstawiła je Lisa Yee, umieszczając je w książkach bardzo lekkich, młodzieżowych, opowiadających de facto o znanych wszystkim superbohaterach, ale wcielonych w role nastolatków. Okazało się, że powstały dwie bardzo przyjemne, bardzo proste historyjki, które będą czymś fantastycznym dla młodych czytelników!

Akcja obydwu powieści toczy się w Super Hero High, czyli w szkole dla młodych superbohaterów, którzy chcą nauczyć się, jak zapanować nad swoimi mocami, jak je ujarzmić i w pełni je kontrolować. Najpierw do owej placówki trafia Wonder Woman - księżniczka Amazonek z wyspy Themyscira, córka słynnej Hipolity, dziewczyna niezwykle życzliwa, której jednak brakuje obycia w szkolnej, nowoczesnej społeczności. Przeżywa w szkole mnóstwo przygód, uczy się wielu rzeczy i zawiązuje przyjaźnie. Kiedy Wonder Woman już na dobre zadomawia się w Super Hero High, do szkoły przybywa nikt inny, jak Supergirl! To pokrzywdzona przez los dziewczyna, która w ułamku sekundy straciła rodzinę, dom i całą swoją planetę. Ciężko jest jej zaadaptować się w nowym środowisku, jednak z czasem ona także staje się częścią tej wielkiej superbohaterskiej drużyny.

Powieści z serii Super Hero High to bardzo dobry wybór dla młodszych czytelników. Historie są proste, nieskomplikowane fabularnie, język jest niezwykle przystępny i łatwy w odbiorze, a sama treść na pewno zrobi na dzieciakach, czy też młodszej młodzieży świetne wrażenie. Nie jest to może nic innowacyjnego, bo przygody nastolatków z supermocami i wyjątkowa szkoła, do której aż chce się chodzić to motywy, które już nie raz i nie dwa z literaturze się pojawiały, ale mimo wszystko te powieści czyta się z zainteresowaniem. Pojawia się w nich wiele postaci z uniwersum DC Comics, co na pewno będzie gratką dla jego miłośników. Imion i pseudonimów jest bardzo dużo, dlatego warto wcześniej choćby oględnie się z tym właśnie uniwersum zapoznać, żeby lepiej móc wyobrazić sobie wszystkich bohaterów.

Większość fabuły opiera się na zajęciach szkolnych, podczas których bohaterowie uczą się historii swoich przodków, projektują i szyją dla siebie stroje, a także trenują fizycznie i rozwijają swoje moce. Obserwujemy także relacje pomiędzy uczniami - zawiązywanie przyjaźni, sporów, a nawet pierwsze miłości. Każda z tych historii ma oprócz tego swój jeden wyjątkowy wątek, wydarzenie, do którego od początku dąży cała historia. Wszystko to czyta się przyjemnie, ale brakuje mimo wszystko jakichś elementów zaskoczenia, większych zwrotów akcji, czegoś, co wywołuje w czytelniku emocje. Podobnie jest w przypadku bohaterów, z których każdy jest na swój sposób ciekawy i oryginalny do tego stopnia, że czytelnik chciałby zgłębić dokładnie ich charaktery i zachowania, ale niestety Lisa Yee traktuje swoje postaci nieco po łebkach i czytelnik dostaje ich bardzo oględny wizerunek.

Warto zwrócić uwagę na wydanie książek z serii Super Hero High, które jest na naprawdę wysokim poziomie. Są to powieści w twardych okładkach z pięknymi ilustracjami zarówno z przodu, jak i z tyłu, utrzymanych w żywych, dynamicznych kolorach, przyciągających oko czytelnika i ozdobionych metalicznymi elementami. W środku znajdziemy na każdej stronie wzory charakterystyczne dla stylu komiksów DC Comics, które są bardzo fajnym dopełnieniem historii superbohaterek. Papier jest dobrej jakości, a czcionka duża, co zdecydowanie ułatwia lekturę młodszym czytelnikom, a starszym zwiększa tempo czytania.

Podsumowując, polecam obie te książki czytelnikom młodszym, którzy nie mają jeszcze wiele doświadczenia jeśli chodzi o literackie przygody. Te proste historie z pewnością przypadną do gustu dzieciakom, podejrzewam, że szczególnie dziewczynkom, a gdyby tak jeszcze dołączyć do nich filmy i lalki z tej serii... taki zestaw może sprawić naprawdę wiele frajdy!

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Jaguar :)