15 marca, 2017

PREMIEROWO: Syreny - Joseph Knox


Autor: Joseph Knox
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 440

„Ludzie mają wiele twarzy, ale nie tak łatwo je wszystkie dostrzec.”





Syreny zawsze kojarzyły mi się z fantastycznymi postaciami z bajek, czy mitów, które zamiast nóg posiadają rybi ogon, a zamiast płuc skrzela i żyją pod wodą. Te skojarzenia były bardzo pozytywne w porównaniu z nowymi, których dostarczył mi swoim debiutem Joseph Knox. W jego pierwszej powieści tytułowe Syreny to piękne, młode kobiety, które można spotkać w nocnych klubach. Nie przychodzą tam jednak szukać dobrej zabawy, czy znajomości, ale mają konkretne zadanie - sprzedają bilety do piekła, czyli heroinę i ecstasy.

W łaski Syren musi wkupić się detektyw Aiden Waits, który sam ma za sobą mroczną przeszłość. Przez swoje dawne błędy może stracić odznakę, a jedynym ratunkiem jest zostanie wtyczką wśród narkotykowych dilerów - co też czyni. Dodatkowym zadaniem okazuje się odszukanie zaginionej nastoletniej córki ważnego polityka, która ponoć znajduje się pod opieką Syren. Detektyw trafia do świata pięknych kobiet i brutalnej mafii, gdzie krok po kroku dochodzi do bardzo niewygodnej prawdy. 

„Zacząłem pracować na cmentarnej zmianie, mając romantyczną wizję nocnego życia, którą rzeczywistość szybko zweryfikowała. Nie wiedziałem o wampirach, dilerach wychodzących tylko nocą, i nie mógłbym wam nic powiedzieć o gangach - o tym, który co sprzedawał i jak można je było odróżnić. Bez trudu rozpoznawałem tylko ludzi śmiechu. Nazywano ich tak z powodu dwucentymetrowych blizn w kącikach ust. Okaleczali ich dilerzy, znakując w ten sposób tych, którzy spóźnili się z zapłatą albo za bardzo pyskowali.”

Joseph Knox umiejscowił akcję swojej powieści w Manchesterze, czyli mieście, w którym się wychowywał. Jego doświadczenie w pracy w lokalnych barach i pubach pozwoliło mu na poznanie ciemnej strony przemysłu owego miasta, co fantastycznie wykorzystał w swoim debiucie. „Syreny” to bowiem książka przepełniona mrocznym, ciężkim klimatem, tajemnicami i zagadkami, których czasami lepiej nie wyciągać na światło dzienne. To niecodzienny kryminał, zgłębiający świat dużych organizacji dilerskich, brutalnych porachunków między gangami, a także haniebnej i niebezpiecznej działalności klubów i barów.

Aiden Waits to postać od początku do końca bardzo zagadkowa dla czytelnika. Detektyw z mroczną przeszłością i skłonnością do używek, który poświęca cały swój czas na węszenie w bardzo niebezpiecznym środowisku. Mężczyzna wsiąka w ten świat całym sobą i poświęcając się dla sprawy, wielokrotnie mocno na tym cierpi. Autor ani przez moment go nie oszczędza, a mimo to, on zacięcie pakuje się w kolejne kłopoty. To postać tajemnicza, ale także wzbudzająca w czytelniku swego rodzaju podziw i szacunek, przez to jak wiele poświęca i jak sprytna i inteligentna się okazuje. Wywiązuje się również dobrze ze swojej roli detektywa, bo doprowadza sprawę do końca pomimo wielu pokus i ostrzeżeń.

„[...] sprzedawali najgorszy towar, jaki można sobie wyobrazić. Smołę. Wypalała ludzi od środka. Sutty mówił, że widział nawet ćpunów drążących jaskinie we własnym ciele. Otwierali sobie jedną żyłę w ręce i nie dopuszczali do tego, żeby rana się zagoiła. Skóra wokół wypiętrzała się jak rozdziawione, wydęte usta.”

„Syreny” to dla mnie pierwsze spotkanie z kryminałem urban noir i jednocześnie bardzo udane. Było to dla mnie coś nowego, świeżego i bardzo intrygującego. Tutaj głównej roli nie odgrywa po prostu zaginięcie młodej dziewczyny, ale na pierwszy plan wysuwa się mroczny obraz miejskiego półświatka, w którym rządzą potężni dilerzy, rozprowadzający swój towar za pośrednictwem pięknych kobiet. Nie jest to książka łatwa i przyjemna, bo zawiera mnóstwo scen okrutnych, brutalnych i wręcz ohydnych, ale mimo to stanowi znakomitą rozrywkę i potrafi porwać czytelnika. Styl Knoxa jest ciekawy, akcja bardzo dynamiczna, a fabuła zajmująca. Polecam serdecznie i niecierpliwie czekam na kolejne książki autora. 

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Otwartym

5 komentarzy:

  1. Brzmi nawet ciekawie, ale to raczej zbyt mroczna historia. Kiedyś może i bym przeczytała, ale ostatnio zmiękłam i nie mogę czytać ani oglądać takich rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od czasu do czasu lubię sięgnąć i po coś tak mrocznego. Zapisuję ją sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety to nie jest powieść dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten miejski półświatek mocno mnie przyciąga, czuję się mega zachęcona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trafne porównanie dilerek do syren -jakby nie było, w mitologii byly okrutne i pożerały marynarzy xD co do samej książki, nie jest to mój typ ulubionej literatury, ale może kiedyś skuszę sie na ten debiut :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz i zapraszam ponownie :)