13 kwietnia, 2017

Czy to jeszcze przyjaźń, czy to już kochanie? (Chłopak z sąsiedztwa - Kasie West)

Autor: Kasie West
Wydawnictwo: Feeria Young
Ilość stron: 350

„Ponieważ to tutaj jest jak sen. Nie musi być prawdziwe. Wydaje się niemal, że unosimy się tuż za granicą świadomości, mogąc mówić wszystko, cokolwiek zechcemy, a rankiem, jak to bywa ze snami, ten stan się powoli rozwiewa.To tak, jakbyś ty spał teraz w swoim łóżku tam na górze, ja zaś w moim, a tę rozmowę toczyła nasza podświadomość.”



Lubię od czasu do czasu obejrzeć typowy obyczajowy film dla nastolatek, w którym z góry zapewniony jest happy end, a fabuła opiera się głównie na romansie, przyjaźni i rodzinnych perypetiach. Takie historie potrafią niezwykle zrelaksować, poprawić nastrój i dostarczyć rozrywki w nudny wieczór. Przeczytałam ostatnio książkę, której fabuła znakomicie wpisuje się w takie właśnie klimaty i mogłaby się fantastycznie spisać jako scenariusz filmowy. Mowa oczywiście o „Chłopaku z sąsiedztwa” Kasie West, czyli powieści niezwykle lekkiej, przyjemnej i optymistycznej - idealnej na poprawę humoru.

Główną bohaterką jest szesnastoletnia Charlie Reynolds, która wychowywała się bez matki, ale za to w towarzystwie ojca policjanta i trzech starszych braci. Ten fakt z pewnością przyczynił się do tego, że dziewczyna jest chłopczycą - nie nosi makijażu, nie zna się na modzie ani kosmetykach, ubiera się w duże bluzy i obszarpane dżinsy, uwielbia sport, nie umawia się na randki, a także często zakłada się z braćmi o różne szalone rzeczy, których inna dziewczyna nie zrobiłaby z taką łatwością. Pewnego dnia Charlie jest jednak zmuszona do dokonania kilku zmian w swoim dotychczasowym życiu. Kiedy dostaje kolejny mandat za przekroczenie prędkości, ojciec każe jej pójść do pracy i samej go spłacić. Dziewczyna znajduje zatrudnienie w butiku z ubraniami, wiąże się to jednak z lekką zmianą wizerunku. Charlie zaczyna niejako żyć w dwóch światach i ma coraz więcej tajemnic. W pełni otwiera się tylko przed swoim sąsiadem Bradenem, którego zna od dwunastu lat i traktuje jak czwartego brata, podczas ich z początku spontanicznych nocnych spotkań przy płocie... Ale czy to na pewno tylko przyjaźń?

Jak widać, fabuła nie jest ani skomplikowana, ani jakoś wyjątkowo bogata w wątki - całość kręci się wokół Charlie i jej codzienności, a więc mamy do czynienia z prozaicznymi problemami dorastającej dziewczyny. Pojawia się pierwsza miłość, pierwsza praca, nawiązywanie nowych znajomości i przyjaźni, a także relacje rodzinne i związane z nimi wątpliwości i tajemnice. Charlie to dziewczyna, która ledwo pamięta swoją matkę, ponieważ miała zaledwie sześć lat, kiedy ta zginęła w wypadku. W powieści pojawia się wątek dotyczący właśnie ich relacji, tego jak główna bohaterka usiłuje dowiedzieć się czegoś więcej na temat rodzica i odkrywa pewne tajemnice z przeszłości. Kasie West zgrabnie wplata w fabułę ten element dramatyczny, przykry dla wielu postaci, tak, że nie jest on infantylny i dodaje więcej realizmu całej historii.

Bohaterów „Chłopaka z sąsiedztwa” wprost nie da się nie polubić. Cała rodzina Reynoldsów, włączając w to Bradena, jest wykreowana świetnie, a wzajemnych relacji można jej członkom pozazdrościć. Bracia Charlie dodają historii mnóstwa humoru, a każdy z nich jest niezwykle czarujący i troskliwy. Rozwój relacji dziewczyny z Bradenem można natomiast przewidzieć od początku, bo sam tytuł jest już sugestywny. Mimo, że jeszcze na początku powieści łączą go z Charlie czysto przyjacielskie stosunki, to z czasem czytelnik jest w stanie zauważyć sygnały zarówno u jednego, jak i drugiego bohatera, że chcieliby czegoś więcej. Ich nocne rozmowy to wątek, który bardzo urozmaica fabułę i nadaje jej charakterystycznego, wyjątkowego smaczku.

„Chłopak z sąsiedztwa” to powieść dosyć schematyczna i przewidywalna, jednak napisana w taki sposób, że absorbuje całą uwagę czytelnika. Czyta się lekko i przyjemnie, a historia z uroczym wątkiem romantycznym i wspaniałym letnim klimatem w tle znakomicie sprawdzi się na wieczorny relaks po pracy, czy szkole. Polecam serdecznie szczególnie młodzieży, bo to do tej grupy odbiorców skierowana jest ta książka. Myślę, że każda nastolatka znajdzie w Charlie cząstkę siebie, a w całej historii wątki, które odnoszą się do jej codziennych problemów.

Tekst jest oficjalną recenzją dla portalu LubimyCzytać :)

11 kwietnia, 2017

Ukryta Łowczyni - Danielle L. Jensen

Autor: Danielle L. Jensen
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 512

„Jeśli świat spłonie, to ty będziesz miała krew na rękach.”

RECENZJA ZAWIERA SPOILERY DLA OSÓB, KTÓRE NIE CZYTAŁY PIERWSZEGO TOMU




„Trylogia klątwy” to bardzo popularna i świetnie odbierana przez czytelników trzytomowa historia o ludzkiej dziewczynie porwanej przez trolle. Moja przygoda z nią rozpoczęła się kilka tygodni temu, kiedy miałam okazję przeczytać „Porwaną pieśniarkę” i zauroczyłam się już od pierwszych stron. Nic więc dziwnego, że czym prędzej sięgnęłam po kolejną część serii - „Ukrytą łowczynię”. 

Wydarzenia w książce rozgrywają się bezpośrednio po tych kończących „Porwaną pieśniarkę”. Cécile udało się uciec z Trollus, niestety bez ukochanego Tristana. Trafia ona w ciężkim stanie do domu, gdzie zostaje uzdrowiona przez babkę. Zaczyna występować na scenach w Trianon i rozwija karierę pod okiem swojej matki Genevieve. Wydawałoby się, że wszystko wróciło do jak najlepszego porządku i dziewczyna może zapomnieć o swojej przygodzie związanej z porwaniem przez trolle - nic bardziej mylnego. Cécile wciąż jest związana ze swoim mężem i doskonale czuje to co dzieje się z nim w Trollus. Doznaje on wielkiego cierpienia i poniżenia, a ona nie jest w stanie tego znieść. Zawiera układ z ojcem Tristana, królem trolli, który poprawia sytuację jej ukochanego, ale jednocześnie obciąża ją wielkim obowiązkiem. Ma ona bowiem za zadanie odnalezienie Anushki, czarownicy, która rzuciła na trolle klątwę, aby nie mogły przeniknąć do ludzkiego świata. Cécile wdaje się w bardzo niebezpieczną intrygę i na szali stoi nie tylko uratowanie Trollus, ale także życie jej i jej bliskich. Czy podoła zadaniu?

„Niektóre kary są gorsze od śmierci.” 

Tak jak w pierwszym tomie trylogii można było zachwycić się kreacją pięknego, a zarazem mrocznego miasta Trollus, tak tutaj prym wiedzie Kotlina, Trianon i Pigalle, czyli miejscowości zamieszkane przez ludzi i utrzymane w bardzo przyjemnym, równie baśniowym klimacie. Danielle L. Jensen pokazuje czytelnikowi krajobrazy bajkowe, magiczne, przywodzące na myśl bajki z dzieciństwa. Mamy zamki, wielkie teatry, piękne zielone lasy, wiejskie chatki i mroczne miasteczko, w którym mieszka czarownica. Na takim właśnie baśniowym tle rozgrywa się historia jeszcze bardziej niebezpieczna i przepełniona intrygami niż ta zawarta w „Porwanej pieśniarce”. Fabuła niemal w całości opiera się na poszukiwaniu Anushki, a temu zadaniu towarzyszy mnóstwo pomniejszych, bardzo ciekawych wątków. Czytelnik coraz więcej dowiaduje się na temat trolli, ich magii i systemu, panującego w ich królestwie. Pod nieobecność Cécile w Trollus dzieje się wiele złych rzeczy i władza monarchii zaczyna stopniowo podupadać. Wśród trolli, podobnie jak i wśród ludzi, są osobniki z dobrymi i złymi zamiarami. Dziewczyna stoi więc przed sporym dylematem jeśli chodzi o sprowadzenie Anushki, bo jej śmierć uwolniłaby wszystkie te istoty i umożliwiła im powrót do ludzkiego świata. 

Czytelnik wraz z główną bohaterką kalkuluje wszystkie za i przeciw, a bardzo pomaga mu w tym dwutorowy sposób prowadzenia narracji. Tak samo, jak w „Porwanej pieśniarce” poznajemy historię z perspektywy Cécile i Tristana, co jest w tym tomie o tyle bardziej przydatne, że postaci te znajdują się w zupełnie innych miejscach - ona w świecie ludzi, on w świecie trolli. Mamy więc możliwość śledzenia równolegle monotonnej codzienności Cécile, a później jej postępów w poszukiwaniach czarownicy i cierpień uwięzionego Tristana, a później jego życia w Trollus pod czujnym okiem ojca i jego obserwacji niszczejącego społeczeństwa trolli. Taki zabieg umożliwia czytelnikowi również wgląd w przemyślenia obydwu postaci i ich uczucia, co w wielkim stopniu wpływa na odbiór emocjonalny książki. Łatwo jest polubić głównych bohaterów, więc z równie dużą łatwością przychodzi kibicowanie im w dążeniu do szczęścia i przeżywanie wraz z nimi wzlotów i upadków. Wątek romantyczny w tej części nie został bowiem zapomniany, a w dalszym ciągu się rozwija. Nie jest go absolutnie za dużo, nie przyćmiewa innych wątków, a bardzo fajnie je dopełnia. 

„Kocham cię - szepnęłam. - Wiem, że mi nie wolno. Wiem, że nie powinnam, ale nic na to nie poradzę.” 

„Ukryta łowczyni” to bardzo udana kontynuacja „Porwanej pieśniarki”. Lektura może nie jest niesamowicie absorbująca i fascynująca już od pierwszych stron, jednak historia stopniowo się rozwija i w pewnym momencie czytelnik nie jest już w stanie oderwać się od książki. Fabuła została poprowadzona w bardzo fajny sposób, a niektóre wątki rozwinęły się tak, że nie wymyśliłabym tego lepiej. Danielle L. Jensen ma mnóstwo świetnych pomysłów i po raz kolejny zakończyła swoją książkę w taki sposób, że nie mogę już doczekać się sięgnięcia po kolejny tom! Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, to gorąco zachęcam i zapewniam kilka godzin świetnej rozrywki. 

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Galeria Książki

03 kwietnia, 2017

Rainbow Rowell i powieść fantastyczna (Nie poddawaj się - Rainbow Rowell)

Autor: Rainbow Rowell
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Ilość stron: 512

„- Jesteś cholerną klęską żywiołową, Snow. Nie mógłbyś być gorszym popaprańcem.
Próbuje mnie pocałować, ale tym razem się cofam.
- I tobie się to podoba?
- Ogromnie - odpowiada.
- Dlaczego?
- Bo do siebie pasujemy.”

Rainbow Rowell to pisarka, której twórczość spotyka się ze sprzecznymi opiniami wśród czytelników. Jedni ją uwielbiają, inni wręcz przeciwnie, jednak jakie by te opinie nie były, to na pewno przynoszą jej dużą popularność i tym samym zachęcają coraz więcej osób do sięgnięcia po jej książki. Ja sama byłam bardzo ciekawa, jak ta autorka pisze i całkiem niedawno miałam okazję się o tym przekonać na podstawie jej najnowszej książki wydanej w Polsce, a mianowicie „Nie poddawaj się”.

Głównym bohaterem powieści jest Simon Snow - czarodziej, adept Szkoły Czarodziejów w Watford, który w momencie rozpoczęcia akcji przygotowuje się do ostatniego roku nauki. Ma osiemnaście lat, jest sierotą, a wakacje spędza co roku w innym domu dziecka. Jest znany przez niemal cały czarodziejski świat, bo według przepowiedni jest Wybrańcem, który ma pokonać złego Szarobura. Mimo, że z zaklęciami nie radzi sobie najlepiej, to jego moc jest faktycznie bardzo wielka. W Watford czuje się jak w domu - tam ma przyjaciółkę, dziewczynę i Maga, którego traktuje jak ojca. Ten ostatni rok nauki nie jest jednak dla niego sielankowy - jego współlokator Baz nie pojawia się przez długi czas w szkole, w jego związku z Agathą nie układa się najlepiej, a Mag sugeruje mu odejście ze szkoły dla jego bezpieczeństwa. W powietrzu czuć nadchodzące niebezpieczeństwo, a drobne ataki goblinów i zniknięcie Baza to tylko zapowiedź tego, co ma się wydarzyć.

Już na pierwszy rzut oka widać, jak bardzo fabuła zainspirowana jest serią o Harrym Potterze. Mamy młodego czarodzieja, który jest sierotą, Szarobura, który pod wieloma względami przypomina Voldemorta, Baza, który jest jak lustrzane odbicie Draco Malfoya, Penelope, będącą swoistą hybrydą Hermiony i Rona, a także wątek Wybrańca, który ma ocalić cały czarodziejski świat. Podobieństw jest naprawdę mnóstwo i mogą one zniechęcić czytelnika już na samym starcie. Do tej historii trzeba podejść z dużym dystansem i potraktować ją bardziej jako fanfiction, czy parodię znanej serii J.K.Rowling, a nie do końca jako powieść oryginalną, indywidualną, wnoszącą coś świeżego do literatury.

Książka podzielona jest na cztery części, przy czym każda kolejna jest lepsza od poprzedniej. Po ciężkim początku, w którym wspomniane już podobieństwa biją po oczach z niemal każdej strony, akcja nabiera stopniowo rozpędu i coraz bardziej odchodzi od historii, na której bazuje. Fabuła rozwija się w naprawdę interesującą stronę i pojawia się jeden z najciekawszych wątków całej powieści, a mianowicie homoseksualny związek pomiędzy Simonem i jednym z męskich bohaterów. Jest to dość kontrowersyjny romans, który dodaje całej historii polotu i jest bardzo fajnym odejściem od schematów, których Rainbow Rowell w tej książce zdecydowanie nadużyła.

Muszę przyznać, że pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki nie należało do najbardziej udanych. Powieść tę owszem czytało się lekko i szybko, a pewne wątki całkiem mnie zaciekawiły, jednak całość zrobiła na mnie przeciętne wrażenie. Bohaterowie są ciekawi i dobrze wykreowani, bardzo podobał mi się wątek miłosny i styl pisania autorki. Jednak większość wydarzeń w tej książce jest po prostu karykaturalna i tak przerysowana, że zamiast efektu rozbawienia, wywołała u mnie irytację. Ja się lekko zawiodłam, ale myślę, że dam jeszcze szansę Rainbow Rowell, choć niekoniecznie w fantastyce.

Tekst jest oficjalną recenzją dla portalu LubimyCzytać :)